Bloog Wirtualna Polska
Są 1 229 852 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Ponownie zaczynam handlować.

poniedziałek, 27 sierpnia 2007 22:24
Nastąpił rok 1923. Mieszkałem jeszcze w Karpówce – miałem 2 konie i krowy – trzodę chlewną – mogłem wydzierżawić większą ilość ziemi i zająć się gospodarstwem rolnym, ale  wobec tego, że nie pracowałem na roli i nie miałem  doświadczenia w pracach rolnych, przeto postanowiłem zająć  się ponownie handlem w Wilnie. Początkowo myślałem otworzyć sklep papierowy, ale nie miałem dostatecznie na to funduszy, a tym bardziej, że już istniał hurtowy skład papieru  Żakowskiego w Wilnie z którym ja nie mogłem konkurować. Mieszkał podówczas mój  cioteczny brat Arkadiusz Kowszyk porucznik wojsk polskich w Wilnie. Był on już żonaty, miał żonę Jadwigę, bardzo sympatyczna i mądrą kobietkę. Kiedy byłem u nich, to ona doradziła mi otworzyć piekarnię, które w tamtym czasie dobrze prosperowały. Radę tę usłuchałem i zacząłem oglądać  się za odpowiednim lokalem. Lokal taki  znalazłem i  wynająłem na ulicy Wielkiej nr 22, róg zaułka Łotoczek, obok hotelu i restauracji Niszkowskiego, dobrze prosperująca w  Wilnie. Lokal  wynajęty znajdował  się w  dobrym punkcie w samym centrum miasta i  stykających się kilku ulic.   Po wynajęciu lokalu zaszła potrzeba zmobilizowania funduszy na uruchomienie  zakładu, tym bardziej że postanowiłem  łącznie z piekarnią otworzyć i  dział cukierniczy – jako mnie już znany. Stan mój finansowy przedstawiał  się tylko w majątku, jak konie, krowy i trzoda  chlewna oraz meble, biblioteka i dobre  skrzypce. Trzeba było to wszystko sprzedać do osiągnięcia gotówki płynnej, aby uruchomić piekarnię i cukiernie. Nieco  cofnę się w czasie dla  wyjaśnienia przebiegu posiadanego przeze mnie stanu finansowego. Otóż w roku 1920 miałem 17 000 rubli kiereńskich i 50 000 marek polskich  - wówczas kursujących. Za tą sumę mogłem kupić dom murowany przy ulicy Wielkiej nr 14 składający  się z 8 mieszkań. Byłem  wówczas w  wojsku i  domu tego nie kupiłem. Ponadto w tym że  samym  czasie w  Wilnie na Belmoncie generałowa Puszkinowa sprzedawała 10 ha. ziemi z lasem  sosnowym i prosiła za to 100 000 złotych polskich. Do pertraktacji kupna tego obiektu nie przystąpiłem z  właścicielką Puszkinową z powodu tego, że mój fundusz  wynosił tylko 50 000zł. Namawiała  mnie jednak, bym ja do niej  jeszcze przyszedł i że ona trochę ustąpi. Byłem w tym  czasie  wojsku, przeto zrezygnowałem z kupna tej  ziemi. Natomiast radziłem dobremu przyjacielowi Władysławowi Wieliczko, by kupił tą ziemię z lasem. On także zrezygnował z kupna tego obiektu, ze swej strony poradził jednemu piekarzowi. Piekarz z tego skorzystał i wytargował od Puszkinowej tę  ziemię z lasem za 55 000 zł. Po czy  sprzedał 2 ha. lasu  sosnowego i  zarobił na tym 65 000 zł. Pozostało mu 5 ha. ziemi i jeszcze 2 ha. lasu sosnowego. To był  złoty interes, jednak ani ja, ani Wieliczko nie umieliśmy z tego skorzystać.

             Natomiast posiadanych 17 000 rubli w 1921 roku sprzedałem za 47 000 zł. polskich i kupiłem za nie dobrego konia, przed powrotem mojej rodziny z Kalisza do Lendwarowa. Na jesieni 1922 roku sprzedałem tego konia, już  za sumę mniejszą niż  za niego zapłaciłem, przy tym przy sprzedaży tego konia skradziono mi z wozu mego futro zimowe – futro to było więcej  warte od sumy otrzymanej za konia. Tak  więc  otrzymanych 17 000 rubli  za sklep papierniczy nie umiałem,  a raczej nie potrafiłem wykorzystać i takowe zmarnowały  się bez pokrycia. A gdybym kupił dom lub ziemię od Pani Puszkinowej – to bym miał nieruchomość realna i korzyść z  ziemi. Mówi się u nas, że Polak mądry po  czasie. Ale nie było czasu i potrzeby biedować  nad  swoją głupotą, a starać  się nad  sfinansowaniem  swego dobytki i jak najprędzej uruchomić cukiernię – piekarnię. Za sprzedane krowy i konia ulubionego karego z wozem i uprzężą oraz część sprzedanych mebli, bibliotekę i skrzypce osiągnąłem do 3 000 000 marek. Z tej  sumy  wydałem na remont lokalu i pieca piekarniczego 2 500 000 marek.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Wileńszczyzna w granicach Polski.

sobota, 25 sierpnia 2007 17:59

Po powrocie Sejm na pierwszym swoim posiedzeniu wybrał Komisję do rozpatrzenia  złożonych interpelacji do prowadzenia likwidacji prac  Sejmu po czym Sejm mocą  swojej Uchwały rozwiązał  się. W komisji obranej brałem udział  w jej pracach do czasu przyjęcia władzy nad terytorium Litwy Środkowej w  marcu 1923 roku przez Rząd Warszawski.             W  dniu 20 kwietnia 1922 roku w trzech letnią rocznicę zdobycia  Wilna w 1919 roku przez Naczelnego  Wodza J. Piłsudskiego -  wbrew woli Antanty w  Paryżu, Rząd Polski w pełnym  składzie na  czele z Józefem Piłsudskim przybył  do Wilna celem przejęcia władzy nad Litwą Środkową. Naczelnik państwa Józef Piłsudski, na  czele z  Rządem został powitany przed Ostrą Bramą przez prezydenta m. Wilna Witolda Bankowskiego. Po przywitaniu prezydent Bankowski wręczył Naczelnikowi państwa srebrne klucze od m. Wilna. Po czym o godz.12.00 odbył  się w  gmachu  siedziby Litwy Środkowej Akt przejęcia władzy przez Rząd Polski. Akt ten  został podpisany przez Naczelnika państwa i członków Rządu polskiego oraz ustępującego Rządu Litwy Środkowej na czele z gen. Żeligowskim. Akt ten został także podpisany przez posłów Ziemi  Wileńskiej. O godzinie 18 –tej odbył  się obiad na cześć Naczelnika państwa i przedstawicieli Rządu. Na obiad ten dostałem zaproszenie o treści następującej „ Pan Kajetan Rożnowski, poseł na Sejm Wileński. Dnia 20 kwietnia 1922 roku o godz. 18 –tej w sali Tow. Artystów Plastyków przy ul. A. Mickiewicza 33, wydany będzie przez Radę Miejską m. Wilna obiad na cześć Naczelnika Państwa, Przedstawicieli Rządu i przybyłych gości, na który mam zaszczyt zaprosić W. Pana. Witold Bankowski Prezydent m. Wilna.             Podczas obiadu  zostały wygłoszone przemówienia: Przez Premiera Rządu Polski, ustępującego Prezesa Litwy Środkowej Meysztowicza oraz posłów niektórych Stronnictw Sejmu Wileńskiego. Z ramienia Rad Ludowych przemawiałem ja. Przed zakończeniem obiadu wygłosił dość długie przemówienie Naczelnik Państwa Jozef Piłsudski w którym scharakteryzował przebieg położonych prac nad wskrzeszeniem Państwa Polskiego oraz nad swoimi wysiłkami kładzionymi o  wywalczenie  wolności, wbrew stanowisku Antanty z objęcia terytorialnie granicami państwa Polskiego. Mowę zakończył słowami. Nie było nas - był las, nie będzie nas będzie las. Wieczorem na zakończenie uroczystości objęcia władzy przez Rząd Polski nad Wileńszczyzną odbył  się raut w pałacu biskupim. Na raucie tym byłem z żoną.        Spotkałem tam panią Sztralową, która prowadziła nadzór nad bufetami urządzonymi przez jej  zakład  cukierniczy. Na powyższych uroczystościach Wilno z jego powiatami weszło w skład Państwa Polskiego z ramienia którego Delegatem Rządu polskiego został czasowo Bolesław Roman. Komisja Administracyjna Sejmu wileńskiego z  dniem 22 kwietnia 1922 roku przestała także istnieć. Wszystkie akta  tej Komisji zostały przekazane Delegatowi Rządu polskiego. Napoczęte prace Sejmu Wileńskiego zostały  zakończone  księgą pt.: „Sejm Wileński”.             O tych pracach została  wydana księga, którą pożyczyłem i mnie jej nie  zwrócono. Wobec wyczerpania nakładu takowej nabyć  drugiej nie mogłem. Bardzo  wielka  szkoda, gdyż  księga ta zawierała cała  historię powstania Litwy Środkowej – przebieg pertraktacji z Rządem Kowieńskim oraz opis szczegółowy - obranie Sejmu Wileńskiego, jego prace i Uchwały.        Po załatwieniu problemu Ziemi Wileńskiej z Towarzystwem Straży Kresowej począłem prowadzić Akcję Stronnictwa politycznego jakim były Rady Ludowe – które stawały  się konkurentem Stronnictwa Piast – organu Witosa. Przeto Witos, będąc Premierem Rządu Polskiego spowodował cofnięcie środków finansowych na  utrzymanie Towarzystwa Straży Kresowej – pod motywem, że Tow. Straży Kresowej nie jest nadal potrzebne dla Polski. Wobec czego wszystkim pracownikom wymówiono płatną pracę, ja jednak tą pracę kontynuowałem bezpłatnie do roku 1926.       Zaświadczenie z tej pracy otrzymałem w treści następującej: „Niniejszym zaświadczam, że Pan Kajetan Rożnowski pracował jako instruktor Tow. Straży Kresowej w powiecie wilejskim od września 1919 roku do  dnia 15  sierpnia 1920 roku, jako pełniący obowiązki kierownika prac Towarzystwa w powiecie wileńsko – trockim od  dnia 15 grudnia 1920 roku do  dnia 1 marca 1922 r. Pan Kajetan Rożnowski w pracach odznaczał  się  sumiennością i  wykazał duże  zdolności organizacyjne. Odszedł na  skutek zlikwidowania płatnych stanowisk nie przestając nadal brać  udziału w pracach  społecznych. Mydlarz b. kierownik Okręgu Wilejskiego Tow. Straży Kresowej. W roku 1922 jesienią odbyły  się wybory do Ustawodawczego Sejmu Rzeczpospolitej Polski. Nasze  Stronnictwo Rad Ludowych przystąpiło do akcji  wyborczej. Ja objąłem powiaty  dzieśnieński i  wilejski. Jednak akcja Rad Ludowych była  słabo prowadzona, bowiem po odejściu płatnych pracowników Tow. Straży Kresowej  nie było komu kontynuować akcji wyborczej. Na liście wyborczej Rad Ludowych okręgu Nr 67, do którego  wchodziły powiaty dzieśnieński i wilejski – ja byłem na drugim miejscu, aczkolwiek przy  wyborze kandydatów na posłów zostałem obranym na pierwsze miejsce za byłego  kierownika okręgu Wilejskiego Tow. Straży Kresowej Pana Stefana Mydlarza na  drugie miejsce – ale, wobec tego, że był to mój  zwierzchnik  w Tow. Straży Kresowej zmuszony byłem  dobrowolnie ustąpić pierwsze miejsce na liście  wyborczej. Z całej akcji  wyborczej Rad Ludowych na  całym obszarze wyborczym, gdzie były zgłoszone listy  wyborców – ja tylko  zdołałem w okręgu  wyborczym nr 67 przeprowadzić  jednego posła z pierwszego miejsca po Panu Mydlarzu. Jednak i to miejsce zostało stracone na korzyść Odrodzenia. Ponieważ Endecy unieważnili  wybory  w Komisji  wyborczej. Przy ponownych wyborach ja byłem chory i nie mogłem pojechać  by przeprowadzić ponowną  akcję. Skorzystali z tego  działacze stronnictwa Odrodzenie – przyjechało  ich  sporo osób do ponownych  wyborów i uzyskali na swoją korzyść powiatowy mandat posła – w   wyniku czego Rady Ludowe nie przeprowadziły żadnego posła do Sejmu w  Warszawie. Na powyższym Rady Ludowe zakończyły  swój żywot i przestały istnieć. 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Uchwała Sejmu Wileńskiego; Józef Piłsudski - spotkanie.

niedziela, 19 sierpnia 2007 12:51

Przemówienia posłów były spokojniejsze – starali się głos zabierać tylko w sprawach Ziemi Wileńskiej i prowadzonych pertraktacji z Litwą Kowieńską, także w sprawie utworzenia federacji. Sejm powołał kilka komisji: 1) do uregulowania wniosków, do zasadniczego plenum, dotyczącego losów Ziemi Wileńskiej tj. Litwy Środkowej, 2) komisję mandatową i inne komisje . Na komisjach tych trwały zebrania dla opracowania prac im powierzonych. Do komisji administracyjnej należałem ja. Ta komisja rozpatrywała sprawy działalności administracji Litwy Środkowej. Sprawy te były mi bardzo dobrze znane z prac w Straży Kresowej, dlatego byłem pożytecznym do wykonywania Uchwał dotyczących usuwania tych niedomogów administracyjnych. Centralny Komitet Wyborczy był przeciwny rozpatrywaniu przez Sejm Wileński jakichkolwiek spraw Litwy Środkowej - wychodząc z założenia, że Sejm Wileński ma tylko podjąć Uchwałę o wcieleniu Ziemi Wileńskiej do Polski i rozwiązać się. Natomiast wszystkie inne Stronnictwa, jak i Rady Ludowe stały na stanowisku, że Sejm Wileński jako suwerenny może wnosić Uchwały dotyczące Litwy Środkowej oraz rozpatrywać interpelacje. Odrodzenie wniosło Sejmowi sporo interpelacji dotyczący różnych zatargów ziemian z włościanami itp. Stronnictwo Partii Socjalistycznej także wniosło kilka interpelacji oskarżając administrację Litwy Środkowej o konfiskatę ich czasopism i pism itp. Interpelacje te częściowo były rozpatrywane, większość została przekazana Sejmowi warszawskiemu po włączeniu się Wileńszczyzny do Polski, na mocy Uchwały Sejmu Wileńskiego. Wobec tego, że Rząd Kowieński propozycję Sejmu Wileńskiego zgłoszoną za pośrednictwem Premiera Belgii o połączeniu federacyjnym – odrzucił i nie szedł na żadne układy jak tylko zwrot Wilna Litwie, bez żadnych zastrzeżeń, przeto wszystkie Stronnictwa Sejmu Wileńskiego poczęły szukać formuły na włączenie Ziemi Wileńskie do Polski. Odrodzenie i Wyzwolenie usiłowały Sejm Wileński zatrzymać tak długo nim nie przeprowadzi się reformy rolnej i innych reform społecznych, po czym powziąć Uchwałą włączenia się do Polski. Wobec tego, że Litwa Środkowa była przeciwna pracom takim przez Sejm Wileński i że reformy społeczne muszą być uchwalone przez Sejm Warszawski dla całej Polski, mającej już w granicach Ziemię Wileńską, przeto Stronnictwo Odrodzenie i inne nie mając większości do przeprowadzenia swych uchwał – zaniechały utrzymywania i trwania nadal Sejmu Wileńskiego. Po uzgodnieniu przez liderów Stronnictw tekstu redakcyjnego generalnej Uchwały Sejmu Wileńskiego – Uchwała brzmiała, że Sejm Wileński, jako zwołany przez Rząd Litwy Środkowej do zadecydowania o losach Ziemi Wileńskiej, Uchwałą na posiedzeniu w dniu 21 lutego 1922 roku, stu głosami, przy 6 wstrzymujących się (PPS) postanowił przyłączyć Ziemię Wileńską do Państwa Polskiego, bez żadnych zastrzeżeń. Sejm zaś Wileński po przyjęciu tej Uchwały, już przez Rząd Polski, ma automatycznie rozwiązać się. Uchwała ta zapadła na uroczystym posiedzeniu przy przepełnionych wszystkich miejscach dla publiczności i w obecności gen. Żeligowskiego i członków Rządu Litwy Środkowej. Po czym Sejm wyruszył procesją do katedry na uroczyste nabożeństwo dziękczynne. Na czele procesji ja niosłem chorągiew Sejmu Wileńskiego. Nabożeństwo było celebrowane przez ks. biskupa Bandurskiego. Po nabożeństwie wszyscy posłowie udali się do teatru Polskiego na uroczyste przedstawienie „Krakowiacy i górale”. Po przedstawieniu odbył się raut w salach pałacu Biskupiego. Raut był wydany przez gen. Żeligowskiego. Należy nadmienić, ze niektórzy włościanie, którzy nigdy nie jedli lodów, podane im lody przez kelnerów zawinęli do chusteczki lub papieru i chowali do kieszeni, celem przewiezienia do domu, lecz te lody ku ich żalowi, roztopiły się im w kieszeniach. Raut był zaopatrzony w napoje i wszelkie łakocie przez cukiernię Sztrala w której pracowałem. Pani Sztralowa, po spotkaniu się ze mną gratulowała mi z powodu wybrania mnie posłem i że ja, jako były jej pracownik, odgrywam w tak historycznym dziele swoją rolę w przyłączeniu ponownym Ziemi Wileńskiej do macierzy polskiej, podkreślając że ona też jest bardzo dumna z tej okazji. Następnego dnia w Sejmie, zostało wybranych 20 posłów do Sejmu Warszawskiego. Skład tych posłów stanowił: 8 posłów z Centralnego Komitetu Wyborczego, 6 posłów z Rad Ludowych, 2 posłów z Odrodzenia, 2 posłów z Wyzwolenia, 1 poseł ze Stronnictwa Demokratycznego i 1 poseł z Polskiej Partii Socjalistycznej. W skład posłów z Rad Ludowych ja także byłem wybrany. Przez kilka następnych dni Sejm Wileński prowadził kontakt z Sejmem Warszawskim, celem ustalenia daty przyjazdu posłów Sejmu Wileńskiego do Warszawy w celu złożenia Rządowi Polskiemu zasadniczej Uchwały o przyłączeniu Ziemi Wileńskiej do Polski. Datę oznaczono na 8 marca 1922 roku. W dniu tym Uchwała przez 20 posłów została złożona Rządowi Polskiemu. Wobec tego, że Uchwała ta obejmowała przyłączenie Ziemi Wileńskie do Polski bez żadnych zastrzeżeń, przeto przedstawiciele Ententy w Paryżu złożyli protest do Rządu Polskiego przeciwko przyłączeniu Ziemi Wileńskiej do Polski, bez zastrzeżeń i zaradzali by dla ziemi Wileńskiej zostały nadane krajowe upoważnienia samorządu terytorialnego. Rząd Polski wraził zgodę na nadanie samorządu terytorialnego. Kiedy doszło do podpisu aktu włączenia, to dziesięciu posłów podpisało ten akt. Akt podpisało 4 posłów z Rad Ludowych, 6 posłów ze Stronnictwa Odrodzenie, Wyzwolenie i PPS. Nie podpisało aktu 8 posłów z Centralnego Komitetu i 2 z Rad Ludowych, jako nie zgadzających się na zadanie samorządu terytorialnego. Należy wyjaśnić, że w nocy przed podpisaniem Aktu liderzy z ks. Łukaszewiczem wezwali , dwóch posłów Jachowicza i Szwabowicza – których zaprowadzili do kościoła i tam zmusili złożyć przysięgę że nie podpiszą Aktu połączenia Wileńszczyzny do Polski – jako stanowiącego 4 – ty rozbiór. Posłowie ci, jako wieśniacy, mało uświadomieni zgodzili się na nie podpisanie Aktu. Wytworzyła się wówczas przykra sytuacja z powodu nie podpisania aktu przez 10 posłów. Wobec czego Uchwały Sejmu Wileńskiego nie można było zrealizować. Pod presją Endeków i Chadecji pod przewodnictwem panikarstwa, Rząd Polski podał się do dymisji i począł prowadzić uzgodnienia między partiami celem obsadzenia nowego Rządu przez przedstawicieli poszczególnych partii. W tym wypadku każda partia domagała się większej ilości posłów. Na tym tle trwałoby niekończące się piekło. Wówczas sporo spraw zawieszono by do czasu wybrania nowego Rządu, który w dwa tygodnie został wybrany. Po przystąpieniu ponownie do sprawy Aktu włączenia Wileńszczyzny do Polski Endecy w dalszym ciągu opierali się samorządom terytorialnym w Akcie. Jednak po bezsensownym uporze, zdecydowano się Akt podpisać z uzupełnieniem dopisku na Akcie, że samorząd terytorialny, zostanie nadany zgodnie z Konstytucją Polski. Akt podpisano zgodnie z Uchwałą Sejmu Wileńskiego i zgodą Sejmu Warszawskiego. Sejm Wileński przybył do Warszawy kiedy jeszcze nie była Uchwała całkowicie podpisana przez 20 posłów. Kiedy Endecy prowadzili warcholską akcję przeciwko Rządowi i Józefowi Piłsudskiemu, czyniąc zarzut, że usiłuje dokonać 4-ty rozbiór Polski, przez nadanie samorządu terytorialnego Wileńszczyźnie. Na dworcu wileńskim, w godzinach rannych, kiedy przybył pociąg z posłami wileńskimi – to kilkuset Endeków, na czele ze studentami powitało posłów z okrzykiem: „Precz z 4 – tym rozbiorem Polski, precz z Rządem, precz z Józefem Piłsudskim! Niech żyją ziemie wcielone do Polski bez żadnych zastrzeżeń!” Przy tych okrzykach studenci przez całe miasto nas przeprowadzili do Sejmu. W Sejmie nas powitał marszałek Tromczyński, podkreślając doniosłość historyczną, zrzeszenie Sejmu Wileńskiego i jego mądrą politykę w wyniesieniu Uchwały o przyłączeniu Wileńszczyzny do Polski. Po wygłoszeniu przemówienia i odśpiewaniu Hymnu Narodowego, uroczystość została zakończona. Kiedy wyszliśmy na miasto – to stwierdziliśmy w dalszym ciągu manifestacje Endeków – pod kościołem św. Aleksandra, tysięczna rzesza ludności, słuchała przemówień wygłaszanych przez Endeków. Treść przemówień była nacechowana nienawiścią przeciwko Józefowi Piłsudskiemu i Rządowi Polskiemu – przypisując im, że nadając samorząd terytorialny dla Wileńszczyzny, tym samym dokonują 4 –ty rozbiór Polski. Kłamliwe oskarżenie, na niczym nie oparte przeciwko J. Piłsudskiemu były tematem przemówień tych studentów. W tym czasie wewnątrz kościoła, było celebrowane nabożeństwo przez arcybiskupa Teodorowicza, błagalne o odwrócenie i niedopuszczenie do czwartego rozbioru Polski. Nabożeństwo to oraz bezczelne przemówienia przed kościołem, wywarły na nas posłach wileńskich przygnębiające i smutne wrażenie. Tymczasem ze słuchaczy przed kościołem nikt nie zaprotestował, przeciwko oszczerczym kłamstwom. Słuchacze stali i biernie przysłuchiwali się tym przemówieniom. By płożyć kres temu obrzydliwemu kłamstwu, podszedłem do grupy przemawiających studentów i oświadczyłem, że jako poseł Sejmu Wileńskiego, chcę przemówić także do zebranych. Nie tylko zgodzili się, lecz okrzykiem oświadczyli, że teraz będzie przemawiał poseł Sejmu Wileńskiego oraz by wszyscy słuchali z uwagą. Swoje przemówienie rozpocząłem krótkim opisem męczeństwa Ziemi Wileńskiej za czasów carskich oraz, że ta ziemia została oswobodzona w 1919 roku przez Józefa Piłsudskiego i stała się składową częścią Polski oraz że te ziemie ponownie zostały zajęte 1920 roku, w miesiącu październiku, przez generała Żeligowskiego, któremu Piłsudski nakazał zbuntować się do zajęcia tej ziemi. Tylko dzięki zasługom J.Piłsudskiego Sejm Wileński mógł podjąć Uchwałę o przyłączeniu tej ziemi do Polski. Dzięki czemu dziś w murach Warszawy gości Sejm Wileński celem włączenia Wileńszczyzny do Polski – ale jakież zdziwienie nas posłów spotkały - wrogie wystąpienia niektórych mieszkańców Warszawy przeciwko J. Piłsudskiemu, jakie miało miejsce na dworcu wileńskim i oto tu obecnie pod kościołem. Zamiast gestu wdzięczności Piłsudskiemu, rzucano na niego kłamliwe, bezczelne oszczerstwa. W tym momencie studenci zaczęli targać mnie za spodnie, żebym przestał przemawiać, ja jednak mówiłem dalej, wśród słuchaczy powstały okrzyki: „ Niech żyje Józef Piłsudski! ; Przecz z Endekami i księżmi!”. Żołnierze, którzy poprzednio słuchali biernie poczęli obecnie studentów rozpędzać i czapki im z głowy zrywać. Spontanicznie cała rzesza słuchaczy, zaczęła krzyczeć: „Niech żyje Józef Piłsudski” rzucając czapki do góry. Ja zaś w dalszym ciągu swego przemówienia nadmieniłem, że tylko tacy uzurpatorzy doprowadzili do warcholstwa, magnateria do rozbiorów Polski, a wy zaś obecnie, także dążycie w swojej bezczelnej akcji do zniweczenia odrodzonej i wyzwolonej Polski dzięki zasługom J. Piłsudskiego. Kiedy spostrzegłem, że przed kościołem rozpoczęła się bójka ze studentami i rosło niezadowolenie masy słuchaczy do Endeków – nawoływano by iść do kościoła i tam rozpędzić księży – przestraszyłem się obrotu takiego nastroju słuchaczy i począłem nawoływać i prosić do zachowania spokoju i opanowania się. Nawoływanie moje poskutkowało, słuchacze uspokoili się. Kiedy zszedłem z krużganka kościoła, pochwycono mnie jak piłkę i poczęto podrzucać do góry z okrzykiem: „Niech żyje poseł wileński”. Zaledwie zdołałem wyzwolić się, podeszli inni posłowie wileńscy i pomogli mnie oswobodzić się. Kiedy nasza grupa posłów wileńskich, skierowała się do Sejmu, wszyscy niemal słuchacze, zaczęli krzyczeć za nami i wznosić okrzyki: ”Niech żyją posłowie wileńscy; Niech żyje syn Ziemi Wileńskiej Józef Piłsudski – Precz z Endekami, warchołami itp.” Nieoczekiwanie wytworzył się pochód i rozrastał się po drodze – zatrzymał się pod Sejmem i po odśpiewaniu I –szej Brygady – rozszedł się. Jak widać mieszkańcy Warszawy byli wielkimi przeciwnikami działalności Endeckiej i Chadeckiej, a zwolennikami J. Piłsudskiego i jego poczynań społecznych dla dobra mieszkańców Polski. Tego samego dnia J. Piłsudski, zaprosił nas 20 posłów do Belwederu do siebie na czarna kawę. Po przywitaniu ze mną powiedział, że kiedy on redagował Robotnika – pismo nielegalnej Polskiej Partii Socjalistycznej – razem z Rożnowskim został aresztowany przez żandarmerię carską i czy ten Rożnowski nie był moim krewnym? Odpowiedziałem, że prawdopodobnie był moim dalekim kuzynem, bowiem był stryjecznym bratem Aleksandra Rożnowskiego w Wilnie, a który jest mego ojca stryjecznym bratem. W trakcie rozmowy z posłami Józef Piłsudski z żartobliwym uśmiechem na twarzy, powiedział – ależ wy kochani narobiliście mi tyle kłopotów i nieprzyjemności, czego mnie nawet bolszewicy tego nie uczynili 1920 roku, gdyż Rząd nie był obalony, a wy po przyjeździe do Warszawy ze swoją Uchwałą - „obalili mi Rząd - zrobili kloakę dwuch zerową i narobili smrodu na cała Polskę”. Zaskoczeni takim zarzutem, nie mogliśmy domyślić się jakim sposobem stworzyli kloakę 2 –ch zerową – Wówczas adwokat Bronisław Krzyżanowski zapytał jaką mu kloakę uczyniliśmy? Z uśmiechem mu Piłsudski odpowiedział o taką otóż - 10 posłów z pośród was, podpisało Uchwałę z czego wynikło jedno 0, drugich dziesięciu posłów nie podpisało z czego wynikło drugie zero, i tym samym stworzyli kloakę dwu zerową – która zmusiła Rząd podać się do dymisji i tyle wywołało żaru Chadeków i wśród Endeków. Podczas dalszej rozmowy Piłsudski powiedział, że jego życzeniem było utworzyć Unię federacyjną z Litwą Kowieńską na wzór byłej Unii Lubelskiej – by przez to, stworzyć Polskę silną, odporną przed bolszewizmem. Ale kiedy Rząd Kowieński stał uporem, na nieprzejednanym stanowisku zwrotu im Wileńszczyzny, bez jakichkolwiek układów z Polską, to innej rady niema jak tylko przyłączyć Wileńszczyznę do Polski, na mocy waszej Sejmowej Uchwały. Następnego dnia, w prasie Endeckiej, zostały zamieszczone wzmianki – że ja jako komunista usiłowałem podburzyć modlącą się ludność przy kościele św. Aleksandra oraz także zakłócałem uroczyste nabożeństwo celebrowane w kościele przez arcybiskupa Fedorowicza. O poniesionej swojej warcholskiej porażce, ani słowem nie wspomnieli. Natomiast w innych pismach, obszernie był opisany przebieg wydarzeń przed kościołem św. Aleksandra – o pochodzie tysięcy rzeszy ludności na ulicy Wiejskiej. Zaś w Klubie Rad Ludowych, byłem obiektem pochwały i bohaterem zadania klęski Endekom. Byłem z tego bardzo dumny i zadowolony. Po pobycie Sejmu Wileńskiego przez kilka dni w Warszawie i po ostatecznym podpisaniu Aktu włączenia Ziemi Wileńskiej do Polski i powstaniu nowego Rządu Polskiego, Sejm Wileński powrócił do Wilna już jak do ziemi wchodzącej do części terytorium Polski.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Sejm Wileński i moje wystąpienie.

sobota, 18 sierpnia 2007 13:52

Żadne Stronnictwo nie osiągnęło wymaganej większości. Przeto Rady Ludowe  stały się języczkiem uwagi. Centralny Komitet Wyborczy czynił usilne starania by przyciągnąć Rady Ludowe do zblokowania się z nim do osiągnięcia wymaganej większości. Do zblokowania się tego Rady nie mogły dopuścić, gdyż  społeczne i polityczne zapatrywania się były rozbieżne. Centralny komitet Wyborczy był przeciw pozostawieniu Sejmu Wileńskiego i przeciwko reformie rolnej, wówczas kiedy Rady stały na stanowisku możliwości pozostawienia Sejmu, jako Krajowego oraz za przeprowadzeniem reformy rolnej itp. Rady Ludowe mogły zblokować się z pozostałymi Stronnictwami i stworzyć większość – ale i tak hasła  wyborcze, były rozbieżne, gdyż te Stronnictwa stały za federacją  z Litwą Kowieńską, a Rady Ludowe na to, nie zgadzały się, chociaż sprawy społeczne były te same z  wyjątkiem Odrodzenia, które nie uznawały tytułu  własności.      Wobec powyższego stanu Sejm był w trudnej  sytuacji. Nie mógł bez utworzenia bloku osiągnąć większości i wynieść jakąkolwiek Uchwałę. Przeto prze  dniem otwarcia Sejmu odbyły  się pertraktacje między Stronnictwami, celem odnalezienia możliwości utworzenia większości. Dla odzwierciedlenia  składu poszczególnych posłów czołowych stronnictw przedstawiam, co następuje:1.      Na czele Centralnego Komitetu Wyborczego stal czołowi posłowie: Bankowski – były prezydent m. Wilna, ks. arcybiskup Hryniewiecki, redaktor Dziennika Wileńskiego – Fedowicz, obywatel Lisowski – lekarz społeczny, ks.Olszewski –prezes Chrześcijańskiej Demokraji oraz szereg innych księży i prałatów.2.      Na czele Rad Ludowych: Łukaciejewski – dyr. gimnazjum w Oszmianie, Jerzy Małoszewski – naczelnik Wydziału Personalnego w Kuratorium Szkolnym, Scieklica – redaktor Gazety Wileńskiej, J. Ostrug – red. Tygodnika Ziemi Wleńskiej.3.      Na czele Odrodzenia: Ludwik Chomiński – ziemianin i redaktor Dziennika Ludowego, obywatel Hubko – student Uniwersytetu Batorego i obywatel Helman.4.      Na czele Wyzwolenia: obywatel Niedziałkowski.5.      Na czele Stronnictwa Demokratycznego: lekarz – Krzyżanowski, Abramowicz oraz Frucki – ziemianin.6.      Na czele PPS: Zantor – prezes…………….pracujących.             Nie wymieniam innych sporo osób byłych w każdym Stronnictwie - będących poważnymi społecznikami i dostatecznie  wyrobionymi politycznie  społecznie, którzy także nadawali bieg pracom tych Stronnictw, na których to liderzy Stronnictw opierali swoje poczynania. Ja nie  wybijałem się na  czołowe miejsce, jednak miałem mir z pośród  wybranych posłów i mogłem poważnie nadawać kierunek biegu klubowi Rad Ludowych. Przed wymienieniem debaty Sejmowej – o przyłączeniu Wilna  do Polski, byłem z zwolennikiem tej Uchwały i dlatego uradzałem wśród posłów naszego klubu, by głosowali za taką Uchwałą. Jednak w późniejszym czasie żałowałem swego stanowiska, bo mogłem klub Rad Ludowych nakłonić na  federację Wileńszczyzny z Litwą Kowieńską, a później z Polską, w myśl życzeń Józefa Piłsudskiego – do czego  wszakże nie doszło. Po dłuższych utargach ustalono, że marszałek Sejmu ma być ze Stronnictwa Rad Ludowych obywatel Łukaciejewski – dyrektor gimnazjum Oszmianie.                        Sejm w  dniu 8 stycznia otworzył najstarszy wiekiem arcyb. Hryniewiecki – były zesłaniec na Sybir – który przewodniczył do  czasu ukonstytuowania  się Sejmu. Po czym przejął przewodnictwo marszałek Łukaciejewski. Do prezydium weszli:                    K. Olszewski z Centralnego Komitetu i ob. Sikorski z Rad Ludowych, J . Małoszyński i Janusz Ostrowski z Odrodzenia, z Wyzwolenia – Niedziałkowski i Stronnictwa Demokratycznego – Czyżanowski. Obrady Sejmu trwały do 2 lutego, podczas których przemawiałem dwukrotnie. Początkowo były wygłaszane przemówienia programowe liderów  Stronnictw.             Potem  trwała dyskusja, podczas której niektórzy posłowie dopuszczali  się ostrych krytyk innych  Stronnictw, zaś swoje  wychwalali i tak w kółko wzajemnie trwały nieudolne klubowe przemówienia. W pierwszy swoim przemówieniu ostro skrytykowałem niepoważną dyskusję i kłamstwa wzajemne posłów, za co otrzymałem gorące oklaski. Po czy przemawiałem poruszając następujące zagadnienia: „My Polacy zamieszkali na terenie Wilna i wszystkich powiatów woj. wileńskiego pragniemy zgody ze  wszystkimi mieszkańcami - Litwinami na terenie Kowna i jego powiatów, chętnie idziemy na  różne układy i połączenia  się w  całość, tak jak to było za Unii Lubelskiej. Wobec tego, że  szowiniści,  stojący u steru Rządu Kowieńskiego na  czele z premierem Waldemarem nie  zgadzają  się na żadne z nami układy – dlatego jesteśmy pełnomocni zadecydować o losie Wileńszczyzny jako władza  wybrana przez ludność tej ziemi. Wybory odbyły  się………proporcjonalnie. W głosowaniu brało udział 64 % wyborców - jest to  duży procent – bowiem w krajach  europejskich, podczas głosowania,  bywają  wyniki mniejsze. Jesteśmy  zamieszkali na terenie Wileńszczyzny w ilości do 80% jako Polacy tu urodzeni i z dziada, pradziada. Unia Lubelska powstała nie na mocy podboju Litwy przez Polskę, lecz na  dobrowolnym połączeni się. Kultura polska powstała na terenie państwa litewskiego nie na mocy gwałtu. Lecz została dobrowolnie przyjęta przez ludność zamieszkałą na terenie państwa litewskiego. Kultura ta objawia się na każdym kroku w postaci przepięknych kościołów, krzyży pięknych cmentarnych nagrobków o nazwiskach polskich. Istniejące biblioteki, Uniwersytet Stefana Batorego, to  są mocne  związki  z nami tu wyrośniętych tak żyjących jak i umarłych. Nie możemy poddać  się na poniewierkę kowieńskim komunistom o stokroć niższej kulturze, dlatego z czystym  sumieniem przed  całym światem i historią powinniśmy podjąć Uchwałę tu w  Sejmie o połączenie  się z naszą siostrzaną – Polską (burzliwe oklaski). W dalszym  swoim przemówieniu poruszyłem,  że  Rady Ludowe dążą do przeprowadzenia reformy rolnej i  wszystkich innych społecznych ulepszeń mas  pracujących. Rady Ludowe dążą do państwa  administracyjnie oczyszczonego z biurokratycznej dotychczas  działalności, do oczyszczenia z  wielkich błędów przeszłości z okopów niewoli – oraz czasu zdradzieckiej magnaterii i  warchołów. Rady Ludowe dążą do budowy Polski demokratycznej i prawdziwej  dla  wszystkich obywateli bez różnicy  wyznaniowej i narodowościowej. Obecnie niektórzy narzekają, że w Polsce jest źle i że jest brak porządku należytego. Może oni i rację mają, ale trzeba  wsiąść pod uwagę, że Polska powstała po stu pięćdziesięcioletniej niewoli z wojny, prochu i popiołu i że Polska jest  w obecnym  stanie podobna  do budującego  się  domu, podczas budowy którego wszędzie bywają śmieci i wszelkie nieczystości. Lecz kiedy dom zostaje  wybudowany i oczyszczony  wówczas on staje  się pięknym,  czystym i  wspaniałym  do zamieszkania. Otóż obecnie  Polska jest podobna do budującego się takiego  domu. Będzie ona też po usunięciu wszelkich niedomogów i niezgodności też  domem mieszkalnym,  czystym, pięknym, światłym i radosnym do życia wszystkich  swoich obywateli – polskich (burzliwe oklaski). Kończąc swoje przemówienie   wezwałem posłów do zaniechania kłótliwych przemówień i do zajęcia  stanowiska szczególnego tj. do  wypowiadania  się jasnego i  rozstrzygającego o losach  Ziemi Wileńskiej ( burzliwe oklaski).


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Akcja wyborcza do Sejmu Wileńskiego.

środa, 15 sierpnia 2007 16:50

Jak już wspomniałem Rady Ludowe były wspierane przez Towarzystwo Straży Kresowej, więc działalność  wyborcza Rad Ludowych była w korzystnej  sytuacji.             W każdym jednak razie Komitet Centralny Wyborczy miał przewagę nad  działalnością Rad Ludowych. Całe duchowieństwo było po jego stronie,  wybierając ambonę do swej akcji i zmuszając wyborców do głosowania z listy Komitetu Centralnego pod groźbą śmiertelnych grzechów. Za Radami Ludowymi zdążało Odrodzenie, które pod hasłami – nadania darmo  ziemi, wysokimi  wynagrodzeniami pracujących i innymi grzecznymi hasłami uzbierało mało włościan do głosowania.         Takim demagogicznym hasłem była akcja kontynuowana przez Wincentego Helmana, który jeżdżąc po powiatach siał z sobą postrach Józefa Piłsudskiego. Zwoływał zebrania, otwierał te zebrania imieniem Józefa Piłsudskiego, słał w jego imieniu zebranym pozdrowienia. Po czym wydobywał jeden portret Piłsudskiego, rozkręcał go i pokazywał zebranym u  dołu podpis litograficzny J. Piłsudskiego – mówiąc oto marszałek Piłsudski w  dowód   swojej miłości  do was przesyła  wam ten portret z  własnoręcznym podpisem przez nasze Odrodzenie i prosi  was byście Wy tylko głosowali na tą listę, tylko na Odrodzenie, gdyż  Odrodzenie jest Stronnictwem Józefa Piłsudskiego. Po czem składał portret na własność zgromadzonych                  i  zapewniał, że Piłsudski rozda wszystkim bezrolnym i małorolnym  ziemię. Takimi demagogicznymi hasłami Wincenty Helman nie mało zdobył zwolenników na listę Odrodzenia. Były niektóre tereny całkowicie opanowane przez Odrodzenie. Kiedy był projekt połączenia  się Rad Ludowych z Odrodzeniem na  wspólną akcję  wyborczą na jednej  wspólnej liście – to  Odrodzenie żądało większą liczbę posłów na  swoją korzyść, w niektórych powiatach jak wileńsko – trockim na 90 %- tylko 10 % na listę Rad Ludowych, w innych powiatach mniej opanowanych do 70% - na 30 %.             Ja  będąc dobrze obznajomiony z  akcja wyborczą i tandetną popularnością Odrodzenia u mało uświadomionych  włościan – swoim  wpływem nie dopuszczałem Rad Ludowych do  złączenia  się  z  akcja   wyborcza z Odrodzeniem. Przy tym   wyraziłem  zgodę, objęcia  pod swoją osobistą  akcję   wyborcza te tereny, które były opanowane przez Odrodzenie, szczególnie powiat wileński. W połowie grudnia 1921 roku tj. przed  dniem głosowania dnia 8 stycznia  1922 r. wyjechałem  własnym koniem na saniach z literatura i numerkami  wyborczymi na teren powiatu  wileńskiego. Każdego dnia w  większych  skupiskach ludności urządzałem  zebrania na których  zmuszony byłem zwalczać Komitet Centralny i Odrodzenie argumentami mocno przekonującymi słuchaczy. Obywatela Helmana kładłem na łopatki. Całą  jego akcję demagogiczną z portretem J. Połsudskiego niweczyłem tym że samym portretem, bowiem  woziłem z  sobą  jeden taki portret z  litograficznym podpisem i tłumaczyłem  zebranym, że obywatel Helman  na  zebraniach oszukiwał i okłamywał  słuchaczy, gdyż ani Odrodzenie ani Józef Piłsudski, nie upoważnili go do  rozdawania jakichkolwiek portretów, ani też, że Odrodzenie jest stronnictwem Piłsudskiego. Przy tym pokazywałem portret Piłsudskiego z litograficznym podpisem u  dołu i oświadczałem, że Rady Ludowe także mogą nakupić tych portretów dowolną ilość i posługiwać się tymi portretami do akcji  wyborczej. Co zaś do rozdawania bezpłatnie  ziemi – to jest kłamstwem, by Piłsudski to mógł uczynić – bowiem przed tym należałoby znieść  ustawą  sejmową tytuł  własności. Gdyby zniesiono tytuł  własności. To by wasza ziemia przez  was posiadana nie byłaby  waszą własnością. Byłby to ustrój komunistyczny – jak w Rosji bolszewickiej. Wystarczyło tylko tym uświadomić włościan, aby ostudzić ich chęć na bezpłatną ziemię. Dalszymi  argumentami, całkowicie obaliłem hasła  demagogiczne Odrodzenia głoszone  do  wyborców.            Tudniej było  zwalczać Centralny Komitet  Wyborczy, gdyż on miał hasło  wyborcze wcielenie  Wileńszczyzny  do Polski bez żadnych  zastrzeżeń. W akcji propagandowej księża  stosowali na  zebranych taki chwyt:  Stawiali na  stole karafkę  z wodą, obok karafki dwie szklanki także  z  wodą i tłumaczyli, że Komitet Centralny, chce tylko wcielenia Wileńszczyzny do Polski tak by nigdy nie można  było Wileńszczyznę  od Polski od Polski oderwać, w tym czasie  wlewali ze  szklanki wodę  do karafki. Po  zamieszaniu jej tłumaczyli, że tak wygląda  wcielenie. Dalej  demonstrowali drugą szklankę z wodą - przykładając ją do karafki i odejmując – twierdzili – że tak ma wyglądać przyłączenie Wileńszczyzny do Polski. Można będzie odłączyć, tak jak  szklankę z wodą od karafki. Tymi metodami zwalczali Rady Ludowe. Rady Ludowe miały w programie przyłączenie Wileńszczyzny do Polski. Dlaczego przyłączenie a nie  wcielenie? Otóż Rady Ludowe stały na tym stanowisku, że Wileńszczyzna mając charakter strukturalny odmienny jak narodowościowy tak i gospodarczy od Królestwa Polskiego i że dla Wileńszczyzny potrzebne będą odmienne uprawnienia zgodnie z jej potrzebami  rozwojowymi.            Inne stronnictwa biorące udział w wyborach jak Wyzwolenie, Stronnictwo Demokratyczne jak i Polska Partia Socjalistyczna – głosiły program federacyjny  Wileńszczyzny z  Litwą Kowieńską. Program ten był najmniej popularny- gdyż  mieszkańcy Wileńszczyzny nie byli dostatecznie uświadomieni, co oznacza federacja. Po za tym ludność polska była nieprzychylnie ustosunkowana do Litwinów, gdyż  szowiniści litewscy mocno  dali  się  we  znaki ludności polskiej swymi  wrogimi  występami wobec Polaków.            Rady Ludowe szły z akcją wyborczą z hasłem przyłączenia Wileńszczyzny do Polski i nadania jej niezbędnych uprawnień do jej rozwoju narodowościowego, gospodarczego i przeprowadzenia  niezwłocznie reformy rolnej i nadania  samorządu terytorialnego. Program ten uzyskał popularność wśród  wyborców. Rady Ludowe, tak jak i inne  stronnictwa za  wyjątkiem Komitetu Centralnego były  zdania, że Sejm Wileński po  włączeniu Wileńszczyzny  do Polski może pozostać nadal jako Sejm, na  wzór byłego Sejmu galicyjskiego. Do kompetencji tego Sejmu, byłyby  wnoszone uchwały dotyczące tylko życia Wileńszczyzny. Termin wyborów  wyznaczono na  dzień 8  stycznia. Ja zaś jeszcze miałem przed sobą dużo miejscowości do objechania i przeprowadzenia tam  zebrań. Przeto  zmuszony byłem czynić po trzy  zebrania dziennie, każdorazowo w innym miejscu. Czasem przypadało robić  zebrania późnym  wieczorem, które przeciągały  się  do późnej nocy.Od dnia 6  stycznia tj.w Święta Trzech Króli odbyłem wiec w Michalinkach przed kościołem – po  czym dwa zebrania w  większych  wsiach parafi Michalińskiej – gdzie Komitet Centralny miał mocny bezkonkurencyjny wpływ. Wpływ ten podważyłem swoim zebraniem podczas głosowania. Padło wyborców równomiernie po 50 osób, co rozczarowało Endeków. W  dniu 7 stycznia miałem wsie i miasteczka w Garwolach, gdzie  skłoniłem Litwinów do głosowania. W tymże dniu odbyłem  jeszcze kilka zebrań na terenie Wileńszczyzny opanowanych przez Odrodzenie i zdobyłem przychylność tych miejscowości do głosowania na listę Nr 2 tj. Rad Ludowych. Wszędzie rozdawałem listy nr 2 do głosowania. Późnym  wieczorem, tegoż  dnia przybyłem  pierwszy raz do miasteczka Wormiany, gdzie była komisja wyborcza i gdzie skupiało się największe życie gminy. Gmina była mocno opanowana przez Centralny Komitet i Odrodzenie. O Radach Ludowych  do czasu mego przybycia nikt nic nie  wiedział. Zatrzymałem  się u sekretarza gminy, który współpracował ze  Strażą Kresową. Po czym obudziłem śpiącego sołtysa, dałem mu 200 marek polskich, by  zwołał jak najliczniejsze zebranie w swoim mieszkaniu, dość obszernym. Na  zebranie przychodzili obudzeni mężczyźni jak i kobiety. Przybyło ich ze sto osób. Kiedy dowiedzieli  się, że będę przemawiał w  sprawie  wyborów, oświadczyli mnie, że już zdecydowali głosować  na Odrodzenie, i że im listy przywieziono z Wilna, przed głosowaniem będą rozdawane nr 3 – Odrodzenie. Nie zważając na to przystąpiłem do nakłania ich na  swoją  stronę – przemawiałem prawie dwie godziny, przedstawiając wszystkie argumenty na korzyść Rad Ludowych oraz obalając  demagogiczne hasło Odrodzenia jak z portretem Piłsudskiego , tak i z rozdaniem bezpłatnej  ziemi. Spociłem się w dusznej  chacie jak szczur, ale jednak osiągnęłam swój cel. Zebrani  zgodzili  się głosować  na listę nr 2 Rady Ludowe. Wówczas rozdałem im listę Nr 2 do głosowania i  zebranie zakończyło  się przed  dniem, tak że ja już do snu nie kładłem  się. Umówiłem  sołtysa i jeszcze parę osób do  rozdawania list do  głosowania nadjeżdżającym  wyborcom z  odległości 100 km. od  gminy Wormiany.  Sam  wyszedłem na  gościniec i doręczałem nadjeżdżającym listy nr 2, zaś Inn posiadane przez nich  zabierałem.Dzięki takiej mojej akcji opanowałem  wyborców  miejscowych jak i nadjeżdżających do głosowania. Moja  ostatnia  akcja w  Wormianach okazała  się najkorzystniejsza. Przed rozpoczęciem głosowania z Ob. Helmanem, niosąc chorągiew Św. Jerzego godło Odrodzenia, przyszedł pod Urząd Gminy, na  sto metrów rozstawili  się i  wszystkim przybywającym  do głosowania, rozdawał swoje listy Nr 3. Jednak rozdawanie to było bezcelowe. Wyborcy byli już  zaopatrzeni w listy Nr 2. Obywatel Helman kiedy spostrzegł mnie strasznie się  zdenerwował mówiąc, że raczej gotów był  diabła ujrzeć niż mnie. Kiedy stwierdził, że wyborcy już idą głosować na listę Nr 2 począł krzyczeć na idących, że są zdrajcami Józefa Piłsudskiego i Odrodzenia  „Biada wam będzie, jeśli będziecie głosować na Rady Ludowe – które  ziemi darmo nie dadzą” itp. - wykrzykiwał. Jednak jego  gniew i groźby nie pomogły – gdyż ławą idący  wyborcy mieli Nr 2 i te w Komisji Wyborczej składali.            Miałem kłopot z pewną kobietą, która przed Komisją w odległości 100 metrów rozdawała listy Nr 5 - Centralnego Komitetu  - by ją unieszkodliwić, spowodowałem przyjście tej kobiety do holu Komisji Wyborczej w celu  rozdawania jej list na które  wyborcy czekają. Kobieta ta nie spodziewając się podstępu, chętnie przybyła do holu i poczęła swoje numerki proponować. Wówczas ją policjant zatrzymał i zabrał na posterunek, by uniemożliwić tej kobiecie agitację. Kobieta ta przebywała w komisariacie przez cały dzień głosowania.            Po zakończeniu głosowania i obliczeniu głosów- na Rady Ludowe w ogólnej ilości padło 80%, na Odrodzenie -13 % i na Centralny Komitet -7%. Dzięki mojej  wytężonej pracy Odrodzenie i Centralny Komitet ponieśli porażkę na korzyść Rad Ludowych, bowiem we wszystkich Komitetach Wyborczych powiatu wileńskiego Rady Ludowe odniosły druzgocącą przewagę. Porażka ta szczególnie dla Odrodzenia była nieoczekiwana i  sromotna, gdyż oni czuli  się panami w  powiecie wileńskim i jak już wspomniałem, proponowali nam  w tym powiecie 10% posłów, tym czasem sami zaledwie tą ilość posłów otrzymali. Ja byłem na liście  wyborczej w powiecie wileńskim na drugim miejscu. Przeszło nas z Rad Ludowych ogółem 8 posłów w tym powiecie. W innych powiatach Rady Ludowe także  zdobyły  sporo mandatów  poselskich. Ogólny wynik  wyborów wyniósł:

  1. Centralny Komitet Wyborczy zdobył posłów – 40.
  2. Rady Ludowe                                                 - 36.
  3. Odrodzenie                                                      -19.
  4. Wyzwolenie                                                    - 13.
  5. Demokraci                                                         -3.
  6. Polska Partia Socjalistyczna                            - 6.

                                                                  -----------------                                                                  Razem: 117


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Wybory do Sejmu Wileńskiego.

środa, 08 sierpnia 2007 22:09

Wobec tego, że spór dalej ciągnął się o Wilno i był nierozstrzygnięty Straż Kresowa organizowała Zjazdy Delegatów samorządów powiatowych na których to  zjazdach  wynoszono Uchwały  domagające  się od Rządu Litwy Środkowej zwołania Sejmu w Wilnie, dla   wypowiedzenia  się o losach Wilna. Oprócz tych  zjazdów prasa  wychodząca w Wilnie, także domagała  się zwołania Sejmu do rozstrzygnięcia przynależności  Wilna. Pod naciskiem takiej opinii ludności Litwy Środkowej – władze  wyznaczyły wybory do  Sejmu na dzień 8 –ego  stycznia 1922 roku. Sejm ten miał być wybrany na mocy ordynacji wyborczej powszechnej i proporcjonalnej i  zadecydować  o Wilnie, tj. czy Wilno z  powiatami byłego  województwa wileńskiego, ma  zostać  włączone lub wcielone  do państwa Polskiego, czy też solidaryzować  się z Litwą Kowieńską unią personalną. Terytorium Litwy Środkowej zostało   zwiększone wyborami o  dwa  powiaty, należące  do Polski tj. brocławski  i lidzki , do których Litwa Kowieńska zawsze rościła pretensje przed powstaniem Litwy Środkowej. Decyzja  o włączenie tych powiatów do Litwy Środkowej nastąpiła na  życzenie Józefa Piłsudskiego, a  decyzja ta była niezbyt przychylnie potraktowana przez niektóre ugrupowania polityczne, a  mianowicie Endeków. Czynili oni  zarzut Piłsudskiemu, że  odrywa te powiaty od Polski, na rzecz rzekomego państwa Litwy Środkowej, które według Endeckiego twierdzenia Piłsudski miał  zamiar utrzymać pod  swoją władzą. Józef Piłsudski rzeczywiście usiłował zwiększyć terytorium Litwy Środkowej, po to by obszar Litwy Środkowej nie był mniejszy od Litwy Kowieńskiej z którą to Litwą Piłsudski miał dokonać  federacji na  wzór Unii Lubelskiej. Projekt ten był doniosły i Wielkiej Wagi – jednak nie miał on poparcia narodu polskiego -  a  tym bardziej, że Litwa Kowieńska była przeciwna takiej Unii.Akcja  wyborcza do Sejmu Wileńskiego rozpoczęła się pod koniec lata. Do akcji tej przystąpiły następujące  zgrupowania:1.      Centralny Komitet Wyborczy Endeków, który obejmował związki ludowo – narodowo - chrześcijańsko – demokratyczne i inne partie prawicowe.2.      Odrodzenie – radykalne  włościańskie.3.      Wyzwolenie – partie chłopskie.4.      Stronnictwo Demokratyczne.5.      Rady Ludowe –powołane  do życia przez Towarzystwo Straży Kresowej – o charakterze uprawnienia  włościańskiego,6.      Polska Partia Socjalistyczna. Hasłem przed wyborami było:1)     Centralnego Komitetu – wcielenie Wilna z jej powiatami do Polski, bez żadnych  zastrzeżeń,2)     Odrodzenie – federacja z Litwą Kowieńską,3)     Rady Ludowe – za włączeniem do Polski,4)     Polska Partia Socjalistyczna – za włączeniem Wilna do Litwy Kowieńskiej z istnieniem Sejmu  wileńskiego w  ramach Państwa Kowieńskiego.            Przedstawiciele Rad Ludowych, uzyskali Audiencję u Józefa Piłsudskiego, celem poparcia  swojego programu  wyborczego do Sejmu Wileńskiego. Wobec tego, że program ten odbiegał od życzeń Józefa Piłsudskiego, którego faktycznym życzeniem była  federacja z Litwą Kowieńską, a nie  włączenie Wilna do Polski bez Litwy Kowieńskiej. Na zakończenie audiencji Józef Piłsudski powiedział przedstawicielom  Rad Ludowych, że jesteście gówniarzami, a  nie politykami – na tym tak niefortunna konferencja zakończyła  się.             W akcji wyborczej Rady Ludowe wykorzystały personel Straży Kresowej na terenach  wyborczych oraz prasę wydawana przez Straż Kresową. Przeto miały one przewagę nad innymi ugrupowaniami jak Odrodzenie, Wyzwolenie, za wyjątkiem Centralnego Komitetu Wyborczego, który  był popierany przez duchowieństwo. Akcja  wyborcza rozgorzała się pod koniec  roku. Były urządzane  wiece, zjazdy itp. Każde ugrupowanie usiłowało forsować  swój program  wyborczy. Żydzi postanowili nie głosować i zajęli stanowisko neutralne wobec problemu wileńskiego. Rząd Kowieński usiłował skłonić Litwinów, zamieszkałych na terytorium Litwy Środkowej do niegłosowania, do  zbojkotowania  wyborów, jednak ta ich  akcja nie udała  się, gdyż  większa część Litwinów głosowała.   


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Dom Ludowy w Lendwarowie.

poniedziałek, 06 sierpnia 2007 22:31

Otwarcie  tego domu odbyło  się nader uroczyście. Aktu poświęcenia  dokonał ks. biskup Bandurski, przy udziale władz administracyjnych, wojskowych  i społeczeństwa. Po uroczystym akcie poświęcenia tego domu, odbył się u mnie  w Karpówce obiad na którym był biskup Bandurski, starosta powiatowy, przedstawiciele  władz administracyjnych, ponadto cały zespół pracowników Okręgowego Zarządu straży Kresowej z Wilna. Podczas obiadu przyjechał ks. proboszcz z parafii Lendwarów, ze swoją kochanką  tancerką Żydóweczką. Był wielkim bachmatem    i  czynił nie mało kłopotu duchowieństwu. Po przyjeździe z Lendwarowa  do Karpówki ks. biskup nawiązał kontakt z moimi  dzieciakami, które tak  się tym rozzuchwalili, że  Zbyszek  zdjął czapeczkę z głowy biskupa i  włożył na swoją główkę. Potem wlazł do  samochodu, kręcił kierownicą i wykrzykiwał „z drogi, z drogi”. Muszę także  nadmienić, że w Karpówce - staruszek, były  dozorca Karpówki, opowiadał, że on brał udział w powstaniu  w 1803 roku i  z tego powodu wszyscy nazywali go powstańcem polskim – i tak go przedstawiłem  ks. biskupowi Bandurskiemu i na życzenie biskupa posadziłem go obok niego przy obiedzie. Ks. biskup począł pytać tego powstańca o  akcje bojowe i  wojska. Jakież było  zdziwienie i przerażenie kiedy ten powstaniec oświadczył, że on brał udział w tłumieniu powstania, po  stronie  wojsk  carskich. Potem omówił kilka  epizodów zwycięskich  wojsk  carskich, dzięki temu, że on  wskazał miejsce postoju powstańców. Cieszył się z tego oraz chwalił, że miał za tą czynność order  carski. Bardzo mi było przykro za tego powstańca, tak łatwowiernie go przedstawiłem jako powstańca polskiego, a on dla mnie uczynił taką kompromitację.Obiad przeciągał się dość długo – podczas którego  wygłoszono kilka przemówień,  a po obiedzie  wykonano kilka  zbiorowych  zdjęć. Do grupy tych  zdjęć ks. Cyrankiewicz usiłował obok siedzącego biskupa Bandurskiego ulokować swoją kochankę  u  swego boku.Takie  zdjęcie  nie  było pożądane  dla ks. biskupa, przeto prosił mnie abym  spowodował przy pomocy fotografa, aby zdjęcia się nie udały tj,. żeby były ślepe. Powracając potem do Lendwarowa zatrzymaliśmy się przy zamku hr. Tyszkiewicza nad  wodospadem i fontanną, aby  dokonać  zdjęcia. Do grupy ks. Cyrankiewicz ponownie  wepchnął swoją kochankę. Wobec  czego  zaszła potrzeba  dokonania tylko  ślepego  zdjęcia. Na  zakończenie otwarcia Domu Ludowego odbyło  się przedstawienie pod tyułem „ Jaśkowe zamysły”. Po przedstawieniu ks. biskup, jak większość przedstawicieli z Wilna odjechali  do  domu. Zaś w  Domu Ludowym trwała przez cała noc zabawa taneczna przy  dźwiękach orkiestry  woskowej z 10 Pułku Ułanów oraz przy udziale niemal całego korpusu oficerów i podoficerów tego pułku.      Do pięknej uroczystości otwarcia tego Domu przyczyniło się nie mało Koło Młodzieży -  zorganizowane  przeze  mnie w Lendwarowie. Chór tego koła, składający się z 60 osób, wykonał na scenie, po poświęceniu tego Domu, kilka pieśni oraz recytacje kilku wierszy. Wieczorem zaś wykonał przedstawienie „Jaśkowe Zaloty”. Prezeską tego Koła była kierowniczka szkoły w Lendwarowie pani Tankiewiczówna, bardzo pracowita  w swoim  zawodzie i wielka społeczniczka. Dzięki jej wysiłkom praca w Domu Ludowym była kontynuowana. Otwarty Dom Ludowy w Lendwarowie  stał  się skupiskiem nie tylko prac kulturalno oświatowych i  wychowawczych dla szerokiego społeczeństwa, lecz także krzewieniem prac gospodarczo  społecznych, bowiem przy Domu założono herbaciarnię i sklep spożywczy. Herbaciarnia i sklep spożywczy były dużą pomocą w odżywianiu  biednej  ludności. Prace podobne były kontynuowane  w innych powiatach Litwy Środkowej przez Towarzystwo Straży Kresowej, samorządy  gminne i powiatowe. 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Wreszcie pokój z Rosją.

niedziela, 05 sierpnia 2007 22:34

Świto Bożego Narodzenia i Nowy Rok spędziłem w Kaliszu z rodziną. Rodzinie powodziło się  dobrze -  właścicielka majątku Kalisz rodziną opiekowała  się bardzo dobrze. Starszy synek Kazik uczęszczał już do  szkoły, drugi  synek Zbyszek także pragnął już chodzić do szkoły. Wobec tego, że był jeszcze za mały, przeto  dopuszczano go do uczni jako wolnego słuchacza, bez rygorów  szkoły. Był on z tego bardzo  zadowolony. Rok 1921 był rokiem radosnym dla Polski. W pierwszych jego miesiącach został zawarty pokój między Polską a Rosją sowiecka, w Rydze. Pokój nastąpił dla nas Polaków tak oczekiwany, gdyż wojna trwająca od 1914 roku, na terytorium Polski  do 1921 roku była zbyt uciążliwa i niszcząca kraj do  zupełnej ruiny. Naród polski powitał pokój z ogromna radością i odetchnął – tym bardziej pokój zwycięski, na mocy którego bolszewicy  zobowiązali się  zapłacić Polsce  dziesięć milionów rubli w  złocie odszkodowania, w  dwóch ratach. Pierwszą ratę oni  zapłacili w  wysokości 5 milionów rubli – drugą ratę Rząd Polski im ustąpił, w  zamian wydania Polsce mienia, składającego się z dzieł sztuki, pięknych muzealnych,  wyróżnionych w Polsce przez Rząd Carski. Po zawarciu pokoju, pierwszym celem Rządu Polskiego była odbudowa Kraju oraz nadania mu ustroju demokratycznego w myśl wskazań Józefa Piłsudskiego. Następnie przeprowadzenie reformy rolnej i  wprowadzenie  szerokiego  samorządu terytorialnego. Kraj był zrujnowany do ostateczności – przemysł i rolnictwo. Niemcy zniszczyli i zrujnowali fabryki i kolejnictwo. Rolnictwo było kompletnie zniszczone. Większość obszaru leżała kilka lat odłogiem. W kraju  zaistniało bezrobocie. Waluta polska (złota marka) jaka  została wprowadzona w Polsce, nie mając oparcia  w złocie bankowym  była  walutą kruchą, wahającą  się nieustannie na giełdzie kursem tańszym. W takich warunkach powstawała Polska Wolna. Jednak narodzie był wielki zapał do pracy nad odbudową życia  gospodarczego jak i kulturalno – oświatowego. Dzięki  czemu oraz pomocy Ameryki,  zdołano podołać tak ogromnej pracy i  wydźwignąć Polskę na właściwe tory jej rozwoju. Stopniowo przemysł wydźwignięto  z ruiny i go  rozbudowano. Także i rolnictwo. Szkolnictwo podstawowe, średnie i wyższe także kontynuowano. Uchodźctwo z Rosji i innych krajów powracało do kraju rodzinnego. Polska z każdym  dniem i miesiącem stawała się mocniejsza i silniejsza do istnienia i bytu  samodzielnego.Praca moja w  styczniu, lutym, marcu i kwietniu 1921 roku, dalszym ciągu polegała na podnoszeniu poziomu życia kulturalno – oświatowego i  ekonomicznego  na terenie mi powierzonym tj. powiatu Wileńsko – Trockiego. Towarzystwo Straży Kresowej w dalszym  ciągu kontynuowało te prace jak na terytorium Litwy Środkowej, tak i  innych powiatów  woj. wileńskiego i będących w granicach Polski jak lidzki, głębocki i wilejski.Na  Święta Wielkanocne w 1921 roku udałem się do Kalisza do rodziny, gdzie  po spędzeniu  święta uzyskałem   wagon kolejowy towarowy do przewiezienia  swojej  rodziny  z  dobytkiem do  Wileńszczyzny. Pożegnanie  z  właścicielką majątku Kalisz i jej obsługą odbyło się bardzo  serdecznie - udzielono  nam paszy  dla krów i koni na  drogę. Przy tym muszę  nadmienić, że za 45 000 marek polskich, które otrzymałem za 17 000 rubli kowieńskich kupiłem dość ładnego  konia za 40 000 marek polskich  z wozem.Podróż nasza do stacji Lendwarów trwała 8 dni. Po wyładowaniu się z wagonu czasowo zamieszkaliśmy niedaleko od stacji w jednym wolnym mieszkaniu. Mieszkanie to nie odpowiadało nam na  stałe. Nie było obory dla krów i  stajni dla koni – przeto zmuszony byłem szukać pomieszczenia odpowiedniego w Lendwarowie i jego okolicy. Bowiem siedzibę mego urzędowania  w Trokach, postanowiono przenieść do Lendwarowa. Na  drugi dzień mego powrotu, odnalazłem w folwarku „Kafonki” do 3 km. od stacji Lendwarowa wolny dom o 5 pokojach oraz budynki gospodarcze i  ziemia  do 80 ha. Niezwłocznie  wyjechałem do Wilna d właścicieli tej posiadłości i wydzierżawiłem dom  z budynkami gospodarczymi i 10 ha. ziemi z łąkami w pobliżu domu. Wydzierżawione obiekty były bardzo wygodne  dla mnie. Po  zamieszkaniu w tym folwarku wynająłem furmana do koni i  służącą  do pomocy żonie,   do pilnowaniu krów i pomocy  domowej. Folwark nasz był w bardzo ładnym położeniu. Miał dość duży ogród  owocowy. Przed  domem była piękna  sadzawka wodna. Dojazd  do stacji Lewarów był  bardzo wygodny i łatwy. Droga wiodła przez szpaler obsadzonych kasztanów i przez majątek Lendwarów należący do hrabiego Tyszkiewicza, tuż obok zamku stojącego nad  jeziorem. Hrabia Tyszkiewicz w majątku tym przed wojną prowadził stadninę ogierów i klaczy  zarodowych. W lecie 1921 roku majątek ten zaczęto  zagospodarowywać. Administratorem pełnomocnym był  C……………ski inżynier agronom. Jego bratanek był u mnie instruktorem. Bardzo inteligentny  chłopak i dzielny  w pracy. Prowadził  dział kulturalno – oświatowy wygłaszając odczyty, referaty, organizując  biblioteki   w domach ludowych i  świetlicach. Ośrodki  większe tej pracy skupiały  się w Domu Ludowym w  Trokach, ponadto   w świetlicach:  Lendwarów , Rudziczki, Soleczniki, Junony, Nowa Wilejka, Mickuny, Niemenczyn i innych miejscowościach, gdzie istniały  szkoły powszechne. W okresie lata 1921 roku otwarte  zostały Domy Ludowe w Lendwarowie im. Tadeusza Kościuszki oraz Dom Ludowy w Solecznikach. Dom Ludowy w Lendwarowie miał ogromne pomieszczenia – jak  salę teatralną i taneczną, czytelnię, bibliotekę, bufet. Ponadto na piętrze mieściło  się biuro  mego urzędu tj. Straży Kresowej na powiat wileńsko – trocki. 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Problemy z Wilnem.

piątek, 03 sierpnia 2007 22:25

W  grudniu 1920 roku między wojskami Litwy Środkowej, a wojskami Rządu Kowieńskiego nastąpiło zawieszenie broni i przystąpiono do pertraktacji pokojowych. Pertraktacje te  odbywały się przy udziale przedstawiciela  Ligi Narodów i przedłużały bez jakiegokolwiek rezultatu. Litwini żądali bezwarunkowego  oddania im Wilna i  całego  województwa wileńskiego, na co władze Litwy Środkowej nie mogły  się   zgodzić, wszak Wilno  zostało  zdobyte przez zbuntowanego generała Żeligowskiego nie po to, aby  go oddać  z powrotem. Dla  wspomnienia należy nadmienić, że w lipcu 1920 roku, kiedy bolszewicy przerwali front polski, parli niepowstrzymanie naprzód i kiedy nie było nadziei na utrzymanie  Wilna, wówczas Rząd Polski zrzekł się Wilna w  Suwałkach na mocy umowy z Rządem Litewskim w Kownie. Przeto na mocy tej umowy Rząd Kowieński obstawał, iż  Wilno Polacy zabrali bezprawnie, łamiąc umowę lipcową w  Suwałkach i żądali zwrócenia im Wilna. Rząd  Polski w Warszawie odrzekał  się od  łamania umowy i  zajęcia  Wilna, gdyż  Wilno  zajął zbuntowany  generał Żeligowski, stojący na czele Litewsko – Białoruskiej  dywizji. Po czym ogłosił Wilno z  terenami zajętymi Litwą Środkową. Wytworzył się węzeł gordyjski z  Wilnem. De facto, Litwę  Środkową, jako  samodzielne państwo Liga Narodów nie uznała – jednakże usiłowała za wszelką cenę doprowadzić do porozumienia Rządu Kowieńskiego z Litwą Środkową o Wilno. Rząd Kowieńskie  twierdził, że Wilno jest Litewskie historycznie i że jest  zamieszkałe przez ludność Litewską i prosił o  wydelegowanie  specjalnej Komisji  do Wilna w  celu  zbadania  faktycznego stanu rzeczy jaki istniał w  Wilnie. Wobec tego, że ta Komisja tendencyjnie ujmowała  skłonności Rządu Kowieńskiego – przeto tą Komisję na dworcu kolejowym -  zebrany tłum ludności polskiej okrzyczał „Precz z Wilna” i kobiety poobrzucały zgniłymi jajami. Po tym wypadku Komisja niezwłocznie opuściła Wilno bez osiągnięcia jakiegokolwiek porozumienia. W  Wilnie mieszkało  do 70.000 Polaków, do 60.000 Żydów, 19 .000 Rosjan. Litwinów 2.000 i innych narodowości do 3.000. Powiaty, przyległe do Wilna  były zamieszkałe ludnością Polską i Białoruską. Przy takiej liczebności narodowościowej mieszkańców Wilno oczywiście miało charakter Polski. Życie kulturalno – oświatowe było dziełem Polaków. Gospodarka na  wpół z Żydami. Koniecznym jest potrzeba wspomnienia o tym jaka nastąpiła rozpacz i smutek ludności polskiej, po opuszczeniu jej przez wojsko polskie w  miesiącu lipcu -  przed bolszewikami  - oraz jaka ogarnęła radość tę ludność po wkroczeniu wojsk zbuntowanego generała Żeligowskiego do Wilna. Wojska te zasypane zostały  kwiatami i powitane  spontanicznie i  radośnie. Wobec pretensji Litwy Kowieńskiej  do  Wilna, należącego  swego czasu do Wielkiego Księstwa Litewskiego oraz na podstawie umowy  Suwalskiej Rząd Polski zaproponował Rządowi Kowieńskiemu ponowne połączenie  się federacyjne. Propozycje te zostały odrzucone. Wówczas Belgijski Premier zaproponował Rządowi Kowieńskiemu utworzenie dwóch Unii – „Wilno – Kowno”. Także  Rząd  Kowieński na to ujęcie nie   zgodził się. W ogóle na żadne warunki, przedkładane przez Rząd Polski, jako też i Ligę Narodów - Rząd Kowieński pod przewodnictwem Premiera Waltera, nie zgadał  się. Tak trwało od października 1920 roku do stycznia 1922 roku. Działań wojennych nie było, ani też pokoju. Obie  były  w stanie  wojny. Wobec tego, że i ze  strony żołnierzy nie  było jakiejkolwiek niechęci do Litwy Środkowej oraz wobec tego, że pułki wojska polskiego  zostały  wycofane z  armii Litwy Środkowej –  ustała moja potrzeba  przemawiania do żołnierzy. Natomiast nadal kontynuowałem pracę w Towarzystwie Straży Kresowej. Pełniłem funkcję pełniącego obowiązki kierownika powiatów wileńsko – trockiego. To jest całego powiatu wileńskiego i części powiatu trockiego, która była zajęta  przez  Litwę Środkową. Praca moja polegała  na organizowaniu zjazdów – zebrań itp., na których omawiane  były sprawy polityczne – jak  wnoszenie Uchwał, proponowanie reformy rolnej i uruchamianie samorządu gminy i powiatu. Ponadto do powoływania placówek gospodarczo -  ekonomicznych, kas oszczędności, kółek rolniczych i kooperacji spółdzielczych. Praca ta była dość uciążliwa ze względu na nieustanne poruszanie  się po terenie powiatu – jednak bardzo była pożyteczna i  zadawalająca. Ludność bardzo chętnie przystawała do  wnoszenia uchwał politycznych jak i do prac  społecznych, gospodarczych czy kulturalno – oświatowych. Pobory moje miesięczne   wynosiły 800 marek polskich. Samo to, całkowicie  nie wystarczało na życie i  wszelkie inne potrzeby. Siedzibę urzędową miałem  w Trokach.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 25 lutego 2017

Licznik odwiedzin:  67 967  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

O mnie

O moim bloogu

Życie i walka na kresach Rzeczpospolitej.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:


http://blogroku.pl/_d/zestaw4/zestaw4_19.jpg Zagłosuj na mnie w konkursie Wiadomości24.pl!@import url("http://www.moikrewni

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl