Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 260 361 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


O sierżańcie, kominiarzu i rakarzu.

niedziela, 25 listopada 2007 10:35

Stosunek mój z nauczycielstwem od początku do 1933 roku był dobry. Wspólnie urządzaliśmy różnego rodzaju imprezy narodowościowe, kulturalno – oświatowe. Świadczenia naukowe dla szkoły  starałem  się zawsze dostarczać  w czasie oraz umeblować  szkołę. Przy pomocy Magistratu dzieci w szkole  biedniejsze były  dożywiane i częściowo ubierane. Żona będąc instruktorką w szkole była traktowana przez nauczycieli bardzo dobrze i była lubiana przez  wszystkich. Od roku 1933 stosunki moje z niektórymi nauczycielami poczęły  się psuć. Jeden z  nauczycieli Skonieczny, zajadły endek począł uprawiać na terenie szkoły wśród uczącej się młodzieży akcje  wrogie i nieprzyjazne  pod adresem Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego jako też i przeciwko Rządowi Państwa. Oczywiście przeciwko takiej akcji zmuszony byłem przeciwstawić  się. Nauczycielowi temu kilkakrotnie zostało udzielone pouczenie i upomnienie przez Inspektorat Szkolny o  zaniechanie takiej akcji. Wówczas ten nauczyciel Skonieczny począł mnie oskarżać kłamliwie o różne  rzeczy, a pewnego razu gdy byłem w  szkole rzucił  się na  mnie usiłując mnie  wypchnąć ze  szkoły. Oskarżyłem go w Kuratorium Szkolnym o tę napaść i skutkiem tej  skargi został dyscyplinarnie  zwolniony i przeniesiony do  wiejskiej jednoklasowej szkoły do wsi P………gminy Parafinowo, gdzie  w późniejszym czasie usiłował spalić  swoją żonę w stodole. Pomimo, że byłem zwalniany przez jednostki to jednak większość społeczeństwa miasta Podbrodzia odnosiła  się do mnie z pewnym uznaniem. Także moje władze  zwierzchnie, jak  Starostwo tak i  Województwo  darzyły mnie zaufaniem i uznaniem za moją motywację  w pracy  samorządowej taki i  społecznej. Za pracę  tą zostałem odznaczony  Srebrnym Krzyżem Zasługi, który  został mi  wleczony przez Pana  Prezydenta  w  dniu 16 czerwca 1930 roku, zgodnie z zaproszeniem pana Wojewody Wileńskiego o treści następującej:             „Do Pana Kajetana Rożnowskiego – Burmistrza miasta Podbrodzia. W związku z odznaczeniem Pana Srebrnym Krzyżem Zasługi, uprzejmie proszę Pana o przybycie w poniedziałek r.b. o godz. 8.30 rano na dziedziniec pałacowy              (ul. Uniwersytecka), gdzie nastąpi uroczyste wręczenie Panu w obecności Pana Prezydenta Rzeczpospolitej Polski, nadesłanej na moje ręce odznaki Srebrnego Krzyża Zasługi. Podpisano : Wojewoda Wł. Raczkiewicz. – strój  wizytowy.Treść Dyplomu. Krzyż Zasługi. Nr 21178/0r. Do Pana Kajetana Rożnowskiego. Na  zasadzie  art. 5, Ustawy z dnia 23 czerwca 1923 r. (Dz. Us. R. P. Nr 62, poz. 458) nadaję Panu po raz pierwszy Srebrny Krzyż  Zasługi  za  zasługi na polu pracy  społecznej i samorządowej. Warszawa dn. 13 czerwca 1930 r. Prezes Rady Ministrów . pieczę/-/ W. Sławek             W pracach Bezpartyjnego Bloku z Rządem brałem czynny udział wygłaszając referaty i odczyty na temat ideologii z prac kontynuowanych w uzdrowieniu  stosunków  w Polsce przez Blok Bezpartyjny oraz brałem  czynny udział  w akcjach  wyborczych prowadzonych przez tenże Blok. Za pracę tą otrzymywałem podziękowania o następującej treści: „Do Pana Kajetana Rożnowskiego  Podbrodziu. Po  zakończeniu akcji  wyborczej do Izb Ustawodawczych prowadzonej  w okresie wrzesień–listopad 1933 w której  wykonał Pan  wiele owocnej i pełnej obywatelskiego poświęcenia pracy na rzecz listy Bezpartyjnego Bloku Współpracy Rządem Marszałka Józefa Piłsudskiego  składamy niniejszym najserdeczniejsze podziękowania. Prezes Dr. W. Malinowski . Sekretarz F. Świderski.             Na terenie miasta Podbrodzia i okolicznych osiedli letniskowych był kominiarzem zdemobilizowany  sierżant Wojska Polskiego nazwiskiem Świetlikowski.             Udawał  dzielnego bohatera ze swego stopnia  sierżanta, przeto go nazwano  sierżant kominiarz. Został zaangażowany przez Magistrat do  czynności kominiarza, przez co był odpowiedzialny przed Magistratem za wszelkie czynności  wchodzące  w zakres kominiarstwa, które  w myśl przepisów  wykonywał. Tymczasem urządził on  się  według swego  widzimisię - lekceważąc zarządzenia Magistratu. Za czyszczenie kominów pobierał wyższe  stawki. Kto nie chciał płacić  większych stawek, zatykał tym kominy tak, że dym  walił na mieszkanie. On zaś tłumaczył  się tym, że komin zawalił  się  cegłami i że trzeba te cegły  usunąć. Za usunięcie tych cegieł pobierał wygórowane wynagrodzenie. Czyniłem mu upomnienia, żeby  zaprzestał podobne popisy. Zawsze tłumaczył  się, że on jest w porządku, a mieszkańcy    złośliwi i bezpodstawnie się jego czepiają. Na terenie m. Podbrodzia wałęsała  się masa bezdomnych psów, a po każdym targu tych psów przybywało, gdyż  chłopi  zostawiali umyślnie lub nie umyślnie. Rakarza do  wyłapywania psów Magistrat nie posiadał.             Wówczas sierżant kominiarski naprosił się by go  zatrudnić jako rakarza. Magistrat zgodził  się na jego życzenie. Zawarł z nim umowę, że za każdego złapanego psa będzie mu płacił 1 zł. od sztuki. W  dowód złapanego psa nowo zaangażowany rakarz miał przedkładać odcięty i  zasuszony nos psa zabitego.                              W pierwszych miesiącach on przedkładał prawdziwe nosy, ku zadowoleniu Magistratu, lecz w następnych miesiącach począł przedkładać tygodniowo od 20 do 30 sztuk nosów. Na mieście zaś psy jak biegały tak i biegają. Skąd on tyle nosów mógł mieć po zabitych psach. Zapytałem więc wiceburmistrza jak jest z tymi  nosami, skąd kominiarz te nosy bierze kiedy  psy biegają po mieście. Vice burmistrz będąc upoważnionym do odbierania tych nosów i płacenia za takowe twierdził, że kominiarz przedkłada mu prawdziwe nosy i  dlatego za takie płaci. Poleciłem Vice burmistrzowi by mnie je pokazał. Kiedy mi te nosy pokazano  stwierdziłem, że to wcale nie nosy psów lecz nosy z kawałków skóry spreparowane, to jest z kawałków pociętej skóry wielkością do pyska psa, powycinane były  dziureczki i takie kawałeczki przedstawiały  nosy psów. Z powodu niedołęstwa vice burmistrza odróżnienia fałszywych nosów psów od prawdziwych kominiarz pobrał za fałszywe nosy z Magistratu 200 zł. Za te oszustwa i  wobec tego, że wciąż  wpływały skargi na kominiarza, że ten rozbija kominy zamiast je czyścić i przynosi  szkody mieszkańcom – przeto Magistrat zwolnił pełnić obowiązki kominiarza i rakarza Świetlikowskiego z jego czynności.            Tenże kominiarz po jego  zwolnieniu nadał depeszę  do Pana Wojewody, że ja jako burmistrz przywłaszczyłem sobie 1500  zł. wpłacanych przez wojsko za komorne   zajmowania mieszkania na ulicy B……….. W depeszy nadmienił, że za prawdziwość  swojego meldunku, jako były  sierżant Wojska Polskiego odpowiada.            Oczywiście na skutek takiej depeszy Pan Wojewoda oddelegował inspektora Wydziału Samorządowego, który łącznie z inspektorem samorządowym Hankowskim przybyli do Magistratu na inspekcję. Zaledwie oni podjechali pod Magistrat to już zjawił się sierżant Świetlikowski – były kominiarz i przedstawił  się jako nadawca depeszy. Kazano mu jednak zaczekać przed Magistratem. Po wejściu delegacji                   i przywitaniu się ze mną - zapytano  czy kasa jest w porządku oraz czy Magistrat otrzymywał jakieś sumy od wojska do zapłaty za kwaterunek. Natychmiast skarbnik Wiceburmistrz był  wezwany  do okazania kasy. Ja zaś zakomunikowałem, że Okręg Wojskowy z Grodna przekazał Magistratowi 1500 zł. do  zapłaty mieszkańcom ul. B………. za  zajmowane przez wojsko mieszkania i że Magistrat z tej  sumy  chwilowo wydał 1000  zł. na  wykup nadeszłego  cementu na  stacji Podbrodzie  dla Magistratu. Czynił to by nie płacić osiowego za postój wagonów, aczkolwiek  Magistrat posiadał  własne fundusze to jednak po takowe trzeba by było jechać  do kasy skarbowej do Święcian i tracić  czas do  dnia następnego. Przy tym okazano ze  zbiorowego wezwania, do mieszkańców ul. B…….., że oni byli wezwani do przybycia do Magistratu, dnia następnego po odbiór pieniędzy w godzinach wieczornych. Dokonana kontrola kasy nie ujawniła żadnych niedokładności tyle tylko, że 1500 nie było zaksięgowane i częściowo  wydane  na potrzeby Magistratu. Wobec takiego stanu rzeczy Komisja kontrolna uznała, ze depesza byłego kominiarza Świetlikowskiego byłego sierżanta Wojska Polskiego okazała  się kłamliwa i oszczercza dla mnie jak burmistrza.  Wówczas  wezwano tego sierżanta do mojego gabinetu i zakomunikowano mu o wyniku kontroli i że jego depesza jest  zgoła kłamliwa i oszczercza i że mu jako byłemu  sierżantowi Wojska Polskiego nie godzi  się takich depesz nadawać i  wprowadzać  władze państwowe w błąd. Mnie zaś polecono jako burmistrzowi do pociągnięcia tego Świetlikowskiego do odpowiedzialności sądowej – który  w czasie późniejszym na skutek mojego oskarżenia otrzymał 1 m-c aresztu. Tak  zakończył swoją karierę kominiarz,  sierżant  i rakarz z Magistratu miasta Podbrodzia. 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

Służba zdrowia w Podbrodziu.

niedziela, 11 listopada 2007 22:40

             Miasto Podbrodzie posiadało jednego doktora internistę nazwiskiem Rejzarski. Oprócz praktyki fachowej prowadził on Przechodnię w  Kasie  Chorych. Był często wywożony do  chorych do sąsiednich gmin, gdzie brak było lekarzy. Był nieustannie zajęty z powodu czego chorzy musieli czekać na wizytę do niego przez długi czas, co bardzo ujemnie odbijało  się na  zdrowiu ludności. Doktór Rejzarski był w dużej komitywie z  aptekarzem Charkinem, także Izraelitą. Oboje oni byli radnymi miasta Podbrodzia. Stosunek ich poprzednio do mnie jako burmistrza był dobry. Z biegiem czasu zostało ustalone, że między doktorem Rejzarskim a aptekarzem Charkinem była poufna zmowa. Doktór pisał chorym obszerne drogie recepty, potem z aptekarzem Charkinem dzielił  się z nadmiernie osiągalnych  zysków na receptach.        Muszę nadmienić, że cena lekarstw w aptekach była bardzo  wysoka - 300%  zysku dla  aptek. Takie ceny  wysokie były ustalone by apteki nie czyniły nadużyć w pobieraniu cen na leki. By położyć kres bogacenia się doktora Rajzarskiego i  aptekarza Charkina kosztem biednych mieszkańców Podbrodzia oraz przyjść mieszkańcom z pomocą natychmiastową i po cenie  dostępnej  według zamożności chorych, ponadto otrzymywania lekarstw w składnikach niezbędnych po cenie ulgowej, lub bezpłatnie  dla biednych – postanowiłem otworzyć Miejską Przechodnię Lekarską oraz Miejską Aptekę. Doktór Rajzarski chętnie podpisał projekt otwarcia Miejskiej Przechodni – na Posiedzeniu Rady Miejskiej głosował za tym projektem, natomiast aptekarz Charkin starał się  wszelkimi sposobami nie dopuścić do otwarcia przez Magistrat apteki miejskiej. Kiedy jego  usiłowania nie odniosły skutku, kiedy w porządku dziennym posiedzenia Rady Miejskiej znalazł się punkt  dotyczący otwarcia  apteki miejskiej – przybył do mnie i uprzejmie zaproponował zaniechania apteki miejskiej, bo on gotów jest zawrzeć  z Magistratem umowę na mocy której będzie udzielał  dla mieszkańców m. Podbrodzia -biednych o 50% taniej na lekarstwa od cen ustalonych, zaś bardzo  biednym bezpłatnie. Propozycja ta mnie się podobała tym bardziej, że Magistrat nie posiadał  dostatecznych środków na otwarcie miejskiej apteki. Wówczas projekt aptekarza Charkina przedstawiłem na  posiedzeniu Rady Mieskiej i po szczegółowym rozważeniu takowego  - postanowiono czasowo wstrzymać się z otwarciem  apteki miejskiej, natomiast  zawrzeć umowę z aptekarzem Charknem o treści przedłożonej przez niego, że dla biednej ludności będzie udzielał zniżki do 50%. Należy nadmienić, że aptekarz Charkin umowę wykonywał sumiennie. Wszelkie recepty przedkładane do kontroli miały zniżkę 50% lub bezpłatnie. Magistrat z umowy tej był zadowolony, bowiem biedna ludność miasta korzystała ze zniżki na lekarstwa lub otrzymywała je  bezpłatnie. Aptekarz Charkin także był zadowolony, że on na razie nie ma konkurenta.             Natomiast inaczej przedstawiała się  sprawa z doktorem Rajzarskim, kiedy uchwalono przez Radę Miejską otwarcie Przechodni Lekarskiej, on usiłował by go  zaangażowano do tej przechodni jako lekarza. Tą drogą usiłował nie dopuścić by w przechodni był jeszcze jeden lekarz. Chciał utrzymać  monopol w  swoim posiadaniu, leczyć  w Podgrodziu i okolicznych gminach. Taki  stan nie odpowiadał intencjom ani Magistratu ani też mieszkańcom Podgrodzia, gdyż  chodziło właśnie o  zwiększenie liczby lekarzy. Kiedy Magistrat uzgodnił uruchomienie przechodni  wspólnie z wiejska  gminą Podbrodzia i kiedy  rozpisali konkurs na  zaangażowanie lekarza, doktór Rajzarski wpadł  do mnie  wściekły z  wymówką dlaczego ja go nie życzę mieć w przechodni jako lekarza, dlaczego ja usiłuję mu  czynić konkurencję, tym bardziej, że on zadawalał  wszystkich chorych w  zupełności. Odpowiedziałem, że spełniam nie tylko  swoje życzenie lecz także  całej ludności miasta Podbrodzia. Wówczas doktór Rajzarski przypomniał mi, że przed  wyborami mnie na burmistrza ja przyrzekłem, że będę traktował Żydów na równi z Polakami, dlatego radni żydowscy głosowali za moja kandydaturą. Po wyborach ja nie spełniłem swojego przyrzeczenia, nie czyniłem  zakupów u Żydów a obecnie jemu jako doktorowi tylko dlatego że on jest Żydem nie daję możności objęcia  stanowiska lekarza w Przechodni. Wyjaśniłem ,że  stoję w obronie interesów miasta i nie mogę także popierać  Żydów kosztem ludności chrześcijańskiej oraz jeżeli jest jeden lekarz Żyd w  Podgrodziu na 1000 Żydów, to może być drugi lekarz Polak na 2000 chrześcijan. W tym  wypadku żadnej krzywdy dla Żydów jak też i jemu jako lekarzowi nie uczynię. Odszedł nie podając ręki i od tego czasu stał  się moim nieprzejednanym  wrogiem.  Tak  się złożyło, że do Przechodni przyjęliśmy jednego młodego lekarza, syna gospodarza gminy Podbrodzkiej z  wynagrodzeniem miesięcznym w  wysokości 300  zł, płaconym przez Magistrat 150 zł i przez gminę  wiejską Podgrodzia także 150 zł. Ponadto doktór pobierał od chorego ustaloną kwotę 5  zł., a biednym udzielał pomocy bezpłatnie. Przechodnia lekarska miała powodzenie. Ludność miasta Podgrodzia, także z okolicznych gmin chętnie  spieszyła o pomoc  lekarską. W  dni targowe przed Przechodnią  stały kolejki. Oczywiście, że Przechodnia Lekarska  stała  się dla doktora Rajzarskiego konkurencją. Zmuszony był obniżyć honorarium pobierane od chorych z 20 na 10  zł. Aptekarz Charkin natomiast był  zadowolony, bo  w jego  aptece z dniem otwarcia Przechodni powstał ruch, obrót znacznie  się  zwiększył, gdyż miał już  sporo  chorych z receptami z Przechodni.             Zdrowotność mieszkańców poczęła  stopniowo poprawiać  się, bowiem biedniejsi zaczęli korzystać z pomocy lekarskiej z której przedtem nie mogli, z powodu  dużego honorarium doktora Rajzarskiego, co uniemożliwiało leczenie się.     Starzy i  chorzy nie byli odwiedzani przez doktora. Natomiast doktór z Przechodni odwiedzał ich i udzielał pomocy lekarskie bezpłatnie. Ponadto lekarz z Przechodni miał opiekę nad  dziatwą  szkolną, według umowy bezpłatną.

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

Dom Ludowy w Podbrodziu.

sobota, 10 listopada 2007 14:11

W 1930 roku uzyskałem od starosty Mydlarza 40 000 zł. na budowę domu  sportowego. Tę sumę uzyskałem jeszcze dlatego, że Magistrat Podbrodzki, dzięki moim staraniom uzyskał pierwszy teren pod budowę tego domu w obszarze 2 ha. na budowę domu tak i boiska sportowego. Teren ten wydzierżawiłem od Nadleśnictwa Wileńskiego, terminem tak zwanym wieczystym na 99 lat. Teren ten graniczył ze  szkolnym terenem, tak już tedy miasto posiadało do swego użytku 3 ha. gruntu  wydzierżawionego na dogodnych warunkach. Dom  P.W.W.F pobudowałem kosztem 45 tysięcy  złotych. Magistrat dołożył 500 zł. Natomiast projekt domu został rozszerzony, od projektu podanego był większy o kilka izb, z kabiną kinową, tak by można było uruchomić kino, które w późniejszym czasie zostało zainstalowane w tym  domu. Ponadto wszelkie prace kulturalno – oświatowe w tym domu były kontynuowane, jako też i życie towarzyskie mieszkańców Podgrodzia, wszelkie uroczystości narodowe, przedstawienia teatralne oraz zabawy taneczne. W tym  domu umieszczono też bibliotekę oraz Związek Strzelecki. Dom ten nazywał  się  Domem Ludowym. Boisko sportowe za czasu mojego urzędowania pobudowałem w 50%, na którym jednak już się odbywały wszelkie imprezy sportowe. Poświęcenie i otwarcie Domu Ludowego odbyło  się nader uroczyście, przy udziale Wicewojewody, Starosty, Dowódcy 23 Pułku Ułanów Grodzieńskich, posłów  z bloku WyzwoleniaI Odrodzenia, hrabiego Tyszkiewicza i szerokiego społeczeństwa. Po uroczystości i akademii odbył  się obiad na miejscu, potem zabawa taneczna. Po otwarciu Domu Ludowego życie kulturalno –oświatowe w mieście poważnie podniosło  się. Bibliotekę miejską połączono z biblioteką  szkolną i umieszczono w Domu Ludowym. Była ona już czynna  codziennie zamiast trzy  dni w tygodniu. Każdego miesiąca przyjeżdżał zespół teatru z Wilna i  wystawiał bardzo poważne  sztuki teatralne. Scena  w  Domu Ludowym była temu odpowiednia. Ponadto w Domu Ludowym odbywały się co niedziela odczyty na  różne tematy. Do kontynuowania prac kulturalno – oświatowych powołano komitet społeczno - wychowawczy z udziałem grona nauczycieli i  wybitniejszych osób miasta Podbrodzia. Jak już wyżej  wspomniałem to w Domu Ludowym odbywały się wszelkie uroczystości. Ponadto wyświetlano filmy, urządzano bale i inne imprezy. Dom Ludowy przynosił pewne zyski, które były obracane  na potrzeby tego domu. Prace P.W.W.F były kontynuowane w Domu Ludowym już z  większym powodzeniem i lepszym rezultatem, tym bardziej że Dom Ludowy był połączony z boiskiem sportowym i  strzelnicą. W Podgrodziu w każdą zimę odbywały  się biegi i skoki narciarskie, gdyż teren ku temu odpowiadał. W tych  biegach brały udział różne organizacje sportowe z całego powiatu Święciańskiego  i innych powiatów.            Po wybudowaniu nowej szkoły budynki starej szkoły były już zbędne, przeto takowe  zostały przeniesione na plac szkolny i  z nich pobudowano duży  dom i gospodarcze budynki. Do domu został przeniesiony Urząd Magistratu, który był przedtem w  wynajętym ciasnym lokalu. Ponadto w domu tym w 3 – pokojowym mieszkaniu  zamieszkałem ja, płacąc komorne Magistratowi 30 zł. miesięcznie. Magistrat uzyskał z budowania tego domu oszczędności 720 zł. na komornym uprzednio płaconym za lokal pod Magistrat, oraz dochodu 360 zł. ode mnie komornego, za lokal mieszkalny – razem 1080 zł.            W 1030 roku powołano Koło Federacji Polskiego Związku Obrony Ojczyzny – byłem przewodniczącym tego Koła. Przy szkole powołano Drużynę Harcerską. Obie te organizacje pomyślnie rozwijały  się i pracowały. W tym czasie w Podbrodziu  już istniało 13 organizacji gospodarczo – społecznych i kuluralno – oświatowych, a mianowicie:1.      Związek Strzelecki.2.      Koło Federacji Polskich Obrońców Ojczyzny,3.      Drużyna Harcerska,4.      Koło Macierzy Szkolnej,5.      Biblioteka Miejska,6.      Stowarzyszenie Młodzieży Polskiej,7.      Straż Ogniowa,8.      Kasa Spółdzielcza,9.      Spółdzielnia Rolniczo – Handlowa,10. Żydowski Bank Handlowy,11. Żydowski Dom Dobroczynny,12. Żydowska Biblioteka Społeczna,13. Związek Kupców.             Organizacje te, oddawały dla mieszkańców miasta i okolicznych osiedli poważne usługi w jego rozwoju gospodarczym tak i kulturalno – oświatowym. Żydowskie Instytucje przeważnie  służyły pomocą ludności żydowskiej jako też przedsiębiorstwom handlowym w udzielaniu kredytu itp. Kupcy żydowscy, nieustannie proponowali mnie swoje usługi w dostawie różnych przedmiotów, szczególnie materiałów budowlanych. Mając gorzkie doświadczenie z lat poprzednich z transakcji z firmami żydowskimi z usług ich teraz nie  chciałem korzystać, tym bardziej że materiały budowlane sprowadzałem z pierwszych źródeł ich pochodzenia. W Poddrodziu było dość duże Przedsiębiorstwo Handlowe z materiałami budowlanymi należące  do Epsztejna i Syna. Ten Epsztejna usilnie  zabiegał by u niego Magistrat czynił zakupy,  wyrażając zgodę  dostarczać towar po cenach fabrycznych, jaki Magistrat płacił oraz kredytem na weksle. Ławnik Magistratu oraz wiceburmistrz  swoimi prośbami skłonili mnie  do zakupu cementu. Marki wysokiej u Epsztejna, który Magistrat sprowadzał z fabryki. Epsztejn pisemnie  zobowiązał się ten cement dostarczać, po cenie fabrycznej z kredytem 3 – miesięcznym na weksle, to jest na warunkach takich, jakie Magistrat posiadał w  fabryce. Wówczas zamówiłem u Epsztejna 2  wagony cementu pierwszej jakości w beczkach po 200 kg. Cement ten Magistrat otrzymał w porządku. Zapytałem Epsztejna jaką on ma korzyść, bez zarobku  dostarczać Magistratowi cement? Odpowiedział, że to  czyni dla reklamy swego interesu handlowego, przed fabryką cementu i  swoich klientów, szczególnie przed 23 Pułkiem Ułanów Grodzieńskich, bo ten Pułk wzorem Magistratu, począł sprowadzać  potrzebne przedmioty z pierwszych źródeł. Do odbioru nadchodzących towarów był upoważniony wiceburmistrz  pan Łobuć, toteż on przyjmował cement z Kolei nadsyłany przez Epsztejna. Cement Magistrat  sprowadzał do budowy szkoły i płyt chodnikowych, miesięcznie do 4  wagonów, w każdym  wagonie po 100 beczek. U Epsztejna były zamawiane beczki cementu 200 kilogramowe, pierwszej jakości i za takie płacono. Jednak jednego  razu będąc na budowie szkoły, spostrzegłem próżną beczkę po cemencie o  wadze 180 kg. i  drugiej jakości. Po powrocie do Magistratu zapytałem więc wiceburmistrza jaki on cement otrzymuje od Epsztejna. Odpowiedział, że w beczkach 200 kg. i pierwszej jakości. Zaprowadziłem go na miejsce cementu i pokazałem, że cement zużyty pochodził z beczek 180 kg. i drugiego gatunku i że w składzie znajduje  się w  takich samych beczkach – wówczas kiedy Magistratowi Epsztejn rachunki przedstawiał na 200 kg. beczka i pierwszej jakości. Wiceburmistrz tłumaczył  się, że on nie wiedział, że są beczki po 180 kg. i drugiej jakości. Przyjmował tylko liczebnością beczek, nie podejrzewając Epsztejna o jakiekolwiek oszustwo. Wiceburmistrz był człowiekiem uczciwym tylko mało doświadczonym do prowadzenia kontroli nad  sprawami mu powierzonymi. Wezwany Epsztejn twierdził, że cement wysyłano Magistratowi w beczkach 200 kg. pierwszej jakości. Kiedy go  zaprowadzono na miejsce cementu i  wskazano beczki próżne o wadze 180 kg. drugiej jakości i taki sam cement w  całych beczkach na  składzie – wówczas on krzyknął, że to jest  wina jego syna, który przez pomyłkę na pewno,  wysłał jeden wagon w beczkach 180 kg. drugiej jakości. Potem zaklinał się, że wszystkie poprzednie  wagony były  wysłane w beczkach 200 kg. pierwszej jakości. Nie dając Epsztejnowi  wiary zwróciłem się pisemnie  do fabryki  z  zapytaniem ile Epsztejn wysłał Magistratowi cementu w beczkach 180 kg. drugiej jakości. Otrzymałem odpowiedź,  że pierwsze dwa wagony były wysłane w beczkach po 200 kg. pierwszej jakości. Następnych sześć wagonów było wysłanych w beczkach 180 kg. drugiej jakości. Epsztejn na tej operacji uzyskał do 1600 zł. korzyści na  stratę Magistratu. Okazana korespondencja z fabryki, pokazana Epsztejnowi nie uczyniła na nim żadnej skruchy. W dalszy ciągu  składał  winę na  syna i groził, że go wyrzuci ze  spółki i ich interesu handlowego. Mało mnie to pocieszało – oświadczyłem Epsztejnowi, że za 6 wagonów cementu w beczkach po 180 kg. drugiej jakości winien jest zwrócić Magistratowi różnicę większą pobraną do 1600  zł. Epszejn kategorycznie zgodzić  się nie  chciał, twierdząc, że on nie może ponosić  straty na bezzarodkowym dostarczaniu cementu Magistratowi – gdyż on pokrywał koszty korespondencji z  fabryką i koszta blankietów wekslowych. Zagroziłem mu wówczas, że sprawę skieruję na drogę sądową - to go uspokoiło i  doprowadziło  do pokoju. Prosił o przebaczenie i ustąpienie o 50 % żądanego zwrotu od całej  sumy. W obronie Epsztejna usilnie  zabiegał ławnik magistratu Ar. Król jako Izraelita, któremu zrobiłem gorzką wymówkę za popieranie Epsztejna. By uniknąć sprawy sądowej Epsztejn  zgodził  się w  ostateczności na potracenie mu 1600 zł. z należnej  sumy za cement. Nie udało mu się  zrobić reklamy koszem Magistratu, a co jeszcze to stracił dostawę 23 Pułku Ułanów po wydaniu oszukańczej afery z cementem. Kiedy budowa szkoły dobiegała końca i zachodziła potrzeba okucia drzwi i okien -  syn Epsztejna złożył ofertę na dostawę okuć drzwiowych i okiennych łącznie z  zamkiem. Nie mając już zaufania do Epsztejnów  oraz, że uzyskałem już w  Warszawie w fabryce zamków najdogodniejszą ofertę na  zamki i okucia z ustępstwem na tanią cenę fabryczną- ze  względu na budowę  szkoły imieniem „ Marszałka Piłsudskiego”, przeto w tej fabryce uczyniłem zamówienie. Epsztaejnowi zaś odmówiłem przyjęcia jego oferty. Kiedy już dobiegało końca okucie w drzwi i okna w  szkole nieoczekiwanie  zjawiła  się Komisja Śledczo -  Sądowa – celem przeprowadzenia  dochodzenia, na  skutek złożonego  donosu przez Epsztejna, że nibym ja dostarczył złej jakości okuć i po cenie ugodowej. Dla tej Komisji okazałem wszystkie złożone oferty na zamki i okucia, łącznie z Epsztejnem oraz z załączanymi próbkami - zamkami i okuciami. Ponadto okazałem rachunki od fabryki  zamków. Komisja Śledcza po przejrzeniu ofert i jakości zamków i okuć stwierdziła, że najtańszą ofertą była oferta fabryki zamków w  Warszawie i jakość zamków i okuć fabryki jest  znacznie lepsza od innych. Najgorsza oferta była Epsztejna. Do Komisji Śledczej wchodziły osoby z Urzędu Wojewódzkiego oraz Powiatowego i sędzia śledczy. Kiedy Komisja Śledcza zajechała przed Magistrat i jeszcze nie  weszła do Magistratu to już zjawił  się Epsztejn w towarzystwie  dzieciaków i począł proponować Komisji  swoje usługi – po czym usiłował chodzić  za Komisją w szkole i pokazywać  zamki i okucia , rzekomo o  złej jakości. Pokazując swoje jako  dobre i tańsze. Kiedy ostatecznie Komisja orzekła rezultat swego dochodzenia i oświadczyła Epsztejnowi, że jego meldunek nie odpowiada prawdzie i że on może odpowiadać za fałszywe wprowadzanie władzy w błąd. Wówczas Epsztejn jak diabeł pod krzyżem spokorniał i odpowiedział, że w  dobrej  wierze z przekonaniem uczynił dla dobra interesów miasta, gdyż jak mu jest  wiadomo, to burmistrz przepłaca ogromne sumy na budowę  szkoły. Komisja Śledcza w  sporządzonym protokole stwierdziła, że zakupiłem tanie okucia z  dobrą jakością i że  w tym wypadku zasługuję na uznanie. Odpis protokołu dostarczono mi na ręce. Spreparowana zemsta za cement Epsztejnów ponownie poniosła klęskę – jednak same przeżycia tych zdarzeń pozostawiło na mnie bardzo przykre wrażenie.     


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Podbrodzie coraz ładniesze.

czwartek, 01 listopada 2007 19:20

         Muszę nadmienić, że Podbrodzie nie miało planu urbanistycznego rozbudowy miasta oraz że do 1928 roku mieszkańcy miasta rozbudowywali się jak komu się podobało. Ulice były krzywe i ciasne. Domy były budowane nie w jednej linii od ulicy. Niektóre budynki  gospodarcze były budowane przy ulicy, a domy mieszkalne w podwórzu za tymi budynkami. Studnie także budowano na ulicach miasta, tamując  ruch i czyniąc niebezpieczeństwo na tych ulicach. Wygląd ulic był nieestetyczny, a także i całego  miasta. Zachodziła  potrzeba położenia kresu takiemu działaniu budownictwa, co było nie łatwo uczynić, bowiem mieszkańcy nie podporządkowywali się zarządzeniom Magistratu.Trzeba  było  winnych pociągnąć  do odpowiedzialności i do przymusowego rozbierania budowli bez zezwolenia i nie zgodnie z ustawą budowlaną, która już była ogłoszona. Planu urbanistycznego rozwoju miasta za mojej burmistrzowskiej kadencji mnie nie udało  się opracować, a to z powodu tego, że okoliczne osiedle  letniskowe, leżące tuż przy granicach miasta miałem zamiar  włączyć w samo miasto, a wyłączając je z granic gminy wiejskiej Podbrodzia. Sprawa ta przewlekała  się bowiem gmina  wiejska sprzeciwiała  się oddaniu tych osiedli. Miasto Podbrodzie  znajdowało się o 200 metrów nad poziomem morza w  górzystej okolicy i otoczone było  sosnowymi lasami. Przez centrum miasta przepływały dwie rzeki. Tren był wysoki,  zdrowotny. Każdego lata dużo zjeżdżało się wczasowiczów i  zamieszkiwali w wolnych  domkach większych i mniejszych, w lasach dookoła miasta. Dookoła miasta Podbrodzia były lasy parkowe – przeto nosiłem się z  zamiarem w myśl ustawy o uzdrowiskach wystąpić  do Ministerstwa Zdrowia o uznanie miasta Podbrodzia  za teren uzdrowiskowy. Takie uznanie dałoby prawo Magistratowi ubiegania się o przyłączenie potrzebnej powierzchni lasów do Podbrodzia. Po przyłączeniu tych lasów miasto mogłoby budować sanatorium  zdrowotne i inne lecznicze ośrodki. Po zrealizowaniu tego projektu miasto miałoby zapewniony ogromny rozwój. Do tego trzeba  było jednak  większego  czasu i dużo  zabiegów, czego nie  zdołałem uczynić. Po wyjściu Ustawy budowlanej 1928 r. Magistrat począł czynić  starania by nadać miastu  estetyczny wygląd i podnieść stan  sanitarny. Dzięki włożonym pracom i  zabiegom w tym kierunku od 1929 do 1935 roku  dużo  zrobiono. Miasteczko nabrało wyglądu estetycznego, usunięto szpecące budowle, a  znajdujące  się przy ulicach  w centrum miasta Zaprowadzono w mieście  wzorową czystość z podniesieniem  stanu sanitarnego. Większa ilość ulic została uporządkowana – poszerzona- wybrukowana i zasadzona drzewkami dekoracyjnymi. Chodniki na głównych ulicach także zostały ułożone i oświetlone  elektrycznością. Kiedy objąłem burmistrzostwo w 1928 roku, to miasto korzystało z  prądu  elektrycznego z  małego tartaku żydowskiego, z którym to  tartakiem były burmistrz B. Kowalczyk zawarł umowę  na 25 lat za prawo korzystania z prądu elektrycznego po cenie 75 gr. za kilowat. Prąd był taki słaby, że  światło było koloru ciemno żółtego i  całkiem nie nadawało się  do użytku. W umowie była klauzula , że jeżeli prąd będzie słaby, to po wypowiedzeniu dwumiesięcznym Magistrat będzie mógł tą umowę  rozwiązać. Na  wezwanie Magistratu właściciel usiłował  światło poprawić, jednak jemu tego nie udało się uczynić i w dalszym ciągu światło było niemożliwe.            Po wybudowaniu przez hr. Tyszkiewicza elektrowni o mocy wysokiego napięcia od razu do niego zwróciłem  się z propozycją by on dostarczył prądu elektrycznego na potrzeby miasteczka. Hrabia chętnie na to zgodził  się. Wówczas została zawarta umowa na 20 lat z mocą której hrabia zobowiązany był  dostarczyć energii elektrycznej w  wysokim napięciu do oświetlenia mieszkań mieszkańców i oświetlenia ulic po cenie 30 zł. za kilowat przy  zużyciu do 4000 kilowatów, zaś po 25 zł. za kilowat jeżeli użycie prądu będzie  wynosiło ponad 4000 kilowatów. Cena była nader niska. Taką niską cenę mógł hrabia udzielić dzięki temu, że wyprodukowana energia była wodną tj mało kosztowała. Przy tym hrabia do pobudowania  sieci  elektrycznej Magistratowi udzielił bezpłatnych słupów do prądu sieciowego. Magistrat  zakupił  drutu miedzianego z kredytem 3 miesięcznym. Wszystko to dało możność  Magistratowi rozwiązać umowę z tartakiem żydowskim i na mocy umowy zawartej z hrabią oświetlić miasto wspaniałym światłem, najtańszym w woj. wileńskim. Magistrat ustalił opłatę za energię do oświetlenia miasta 60 gr. za kw. 23 pułk Ułanów grodzieńskich z oświetlonymi koszarami i  stajniami po 50 gr. Dla kolei do oświetlenia torów kolejowych i stacji także po 50 g.  za kw. Dzięki takiej umowie zawartej z hrabią Tyszkiewiczem miasto osiągnęło najtańsze dobre  światło elektryczne. Ponadto niemal każdego miesiąca w porze letniej Magistrat osiągał zysku  czystego do 1500 zł. miesięcznie, zaś w porze  zimowej do 3000 zł, rocznie  do 27 000  zł. Hrabia Tyszkiewicz osiągał zysku rocznie za  dostarczana  energię także  do 30 000 zł. Transakcja ta była obopólnie nader korzystna jak dla hrabiego tak i dla magistratu, ponadto ku zadowoleniu  wszystkich mieszkańców miasta Podbrodzia oraz kolei i 23 pułku Ułanów. Był tylko jeden niezadowolony, właściciel tartaku z którym Magistrat zmuszony był rozwiązać umowę. Usiłował on mnie  wręczyć 1000 zł. łapówki, by tylko utrzymać  pełnomocność umowy. Kiedy tej łapówki nie przyjąłem, wówczas on złożył  skargę  do prokuratora na mnie oskarżając mnie o przepłacenie ceny kupna drutu miedzianego do budowy  sieci  elektrycznej. Skarga była  bezpodstawna i  została umorzona. Jednak od tego  czasu pozostał on moim przeciwnikiem i  starał  się różnego rodzaju rzucać na mnie nieuzasadnione paszkwile.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


wtorek, 25 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  70 597  

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

O mnie

O moim bloogu

Życie i walka na kresach Rzeczpospolitej.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:


http://blogroku.pl/_d/zestaw4/zestaw4_19.jpg Zagłosuj na mnie w konkursie Wiadomości24.pl!@import url("http://www.moikrewni

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl