Bloog Wirtualna Polska
Są 1 229 852 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


W Podbrodziu.

niedziela, 28 października 2007 16:43

           Na wszystkich zjazdach i imprezach sportowych i powiatowych jakie były urządzane w  Świecianach lub  w innych miejscowościach powiatu święńciańskiego – Straż Pożarna, jak i Związek Strzelecki  zawsze  zdobywały  pierwsze nagrody. Każdego lata w imieniu Związku  Strzeleckiego i Straży Pożarnej organizowano popisy  sortowe pięcioboju. Na popisy te zapraszane  były z całego powiatu wszelkie organizacje sportowe oraz wojskowe np. 23 pułku Ułanów Grodzieńskich i z Pohulanki przebywających tam wojsk na ćwiczeniach wojskowych letnich. W popisach tych sportowych brali udział panie i osoby w  wieku podeszłym. Ja mając lat 42-45 brałem udział, zdobywając  złotą odznakę sportową.            Zawdzięczając pobytowi w Podgrodziu 23 pułku Ułanów Grodzieńskich miasto rozwijało  się pod  względem gospodarczym  oraz kulturalno -  społecznym. Stosunki moje jako burmistrza z Dowódcą pułku i Korpusem oficerskim i podoficerskim były bardzo dobre i przyjazne. Dzięki czemu wielkie uroczystości były obchodzone  wspólnie, jak 3 – Maja,11 – tego Listopada, podczas których to uroczystości, po nabożeństwie odbywała  się  defilada całego pułku Ułanów, Strażaków, Strzelców- po  czym odbywała  się uroczysta akademia na której  wygłaszałem przemówienie uchwalając jednogłośnie……………..hołdownicze…………Rzeczypospolitej Polski lub I – szemu Marszałkowi Polski Józefowi Piłsudskiemu. Za które to były nadsyłane podziękowania rozdawane o treści następującej:1)       „Prezydent Rzeczypospolitej Polski, dziękuje za życzenia nadesłane                         w Dziesięcioletnią Rocznicę Odzyskania Niepodległości Państwowej  - warszawski  zamek królewski listopad 1928 roku”.2)       „Warszawa 30.11.1928 r. Pan burmistrz Rożnowski „Z polecenia pana Marszalka Józefa Piłsudskiego mam zaszczyt złożyć podziękowanie za nadesłane gratulacje. R. Iłłakowiczówna”.      Rada Miejska w podgrodziu, Dowództwo Pułku, także  śpieszyło miastu w niesieniu pomocy w  zimowej porze, bezrobotnym, biednym. W  związku z czym były powoływane Komitety Miejskie przy udziale przedstawicieli 23 pułku Ułanów. Komitety te organizowały kuchnie do  wydawania obiadów dla biednych – odzieży  dla  dziatwy szkolnej, pomocy lekarskiej itp. W rocznicę  10 – lecia Niepodległości Polski11 listopada 1928 roku Komitet sporzadził150 kompletów ubranek składających  się z mundurków, bucików i czapek dla biednej  dziatwy  szkolnej i takowe  rozdał  bezpłatnie. Kiedy w tym  dniu jechałem  do kościoła na uroczyste nabożeństwo, spostrzegłem jak jedna kobieta zdzierała z płaczącego chłopca ubranie i buciki. Podszedłem do niej i zapytałem dlaczego ona to czyni. Odpowiedziała mi, że w Magistracie  rozdają ubrania  darmo dla  dzieci. Więc jeżeli on zgłosi się w ubraniu i w bucikach to mu nie dadzą. Aczkolwiek już były  sporządzone  spisy biednych  dzieci, którym mają  wydać ubranka powróciłem  do Magistratu i powiedziałem by tej kobiecie nie wydano  ubranka. Później okazało  się, że ta kobieta mieszkała na terenie gminy Podbrodzkiej i codziennie przychodziła  do Magistratu – prosząc i lamentując,  wyprosiła komplet ubranka. Miały miejsce  wypadki, że brane obiady były używane  do karmienia trzody chlewnej. Czynili to chrześcijanie. Z Żydami  nigdy nie mieliśmy podobnych  wypadków, aczkolwiek ludności żydowskiej  było nie mało i to biednej. W 1928 roku hr. Tyszkiewicz rozpoczął budowę fabryki – tekturowni. Do budowy tej fabryki zachodziła potrzeba zbudowania  wjazdu, betonowego o  długości 1,5 km. W związku z czym zatamowana woda w rzece podniosła  by  się o 7 m. wylewając na grunta Ob. Marczewskiego obszarem 30 ha.  ziemi. Za grunta te Marczewski nie  chciał brać żadnego odszkodowania, mając  zamiar  wybudować na tym gruncie wille letniskowe. Czyli usiłował nie dać możliwości hrabiemu pobudowania wjazdu wodnego. Wobec czego hr. Tyszkiewicz zwrócił się do Urzędu Wojewódzkiego o przymusowe  wykupienie tego gruntu, jako potrzebnego pod uruchomienie przemysłu. Kiedy przyjechała Komisja celem oszacowania tego gruntu i oszacowała jeden hektar gruntu na 200 zł., hrabia Tyszkiewicz zwrócił  się do mnie,  abym ja  w jego imieniu  zaproponował ob. Marczewskiemu po 400 zł. za hektar i nakłonił  go do  dobrowolnej sprzedaży tych potrzebnych 30 ha.  ziem. Początkowo Ob. Marczewski upierał  się, jednak  kiedy go przekonałem, że Komisja oszacowała  te grunta o 100% taniej od  sumy proponowanej,  wówczas zgodził  się. Hrabia Tyszkiewicz był bardzo dla mnie  wdzięczny za oddane mu usługi, gdyż nie życzył sobie zabierać tą ziemię taniej, na mocy szacunku Komisyjnego. Po  wybudowaniu tamy  wodnej utworzyło  się przepiękne jezioro długością  do 3 km i  szerokością do 1 km. – nad brzegiem którego rozpoczęto budować wille letniskowe, tym bardziej że to jezioro otaczał las sosnowy o  zdrowym klimacie. Dzięki ujarzmieniu siły  wodnej hr. Tyszkiewicz pobudował fabrykę tekturową, tartak, młyn wodny i  elektrownię.       W czasie wdrożenia tych budowli – kilkaset osób przybyło do Podgrodzia poszukując pracy  zarobkowej, przeważnie z terenów przyfrontowych byłej  wojny, ludzi biednych bez stałego miejsca zamieszkania. Wobec tego, że na  zimę nie mogli znaleźć pomieszczenia – przeto wydzierżawili sobie od mieszczan Podbrodzkich kawałki gruntów pod miastem i poczęli tam wznosić  szopy mieszkalne, oblepiane gliną, bez zezwolenia Magistratu, szopy o  wyglądzie  szkaradnym i o niehigienicznej możliwości zamieszkania. Szopy te w myśl ustawy budowlanej mogłem  zburzyć – czego nie można było  czynić, bo pozostałoby do 500 rodzin bez dachu nad głową na  chłodzie i mrozie. Szopy te okropnie szpeciły miasto swym wyglądem. Trzeba było dołożyć wszelkich starań by je  zlikwidować. Był to okres kiedy Premier Rządu Sławoj – Słodkowski, nie tylko był przeciwnikiem – takich budowli, lecz także żądał by ogrodzenia były  estetycznie  wymalowane.       W porozumieniu  się z panem Wojewodą Raczkiewiczem – szopy te miały być  zlikwidowane  w przeciągu 5 -  ciu lat,  w którym to czasie, mieszkańcy tych  szop zobowiązani będą przebudować takowe na estetyczne mieszkalne domki lub zlikwidować ostatecznie z  widowni. Wobec tego, że właściciele tych  szop zostali przeważnie  zatrudnieni w  fabryce tektury  i tartaku hr. Tyszkiewicz udzielił im kredyt  długoterminowy w  budulcu na budowę tych  domków. Dało to możność na pobudowanie w myśl zezwolenia Magistratu domków estetycznych i  zdrowotnych. Tą  drogą została  zlikwidowana kolonia  szop w Podbrodziu na  nazwę Nowa Kolonia leżącą przy trakcie z Podgrodzia  do Święcian.       Z kolonią tą miałem  ogromne kłopoty, bowiem  w porze  zimowej mieszkańcy tych  szop przeważnie  dzieci, przeziębiały  się  i chorowały nie mając środków na  skuteczne leczenie się, skutkiem czego Magistrat zmuszony był leczyć i pokrywać koszta leczenia tych chorych ponosząc poważne wydatki, również na  wyżywienie niektórych  rodzin. 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

W Podbrodziu.

sobota, 27 października 2007 22:28

Następnego  dnia zaledwie rozpocząłem urzędowanie – pan Starosta Mydlarz, telefonicznie wyraził mi swoje niezadowolenie, dlaczego  go nie powiadomiłem będąc na raucie o tym, że uzyskałem audiencję u pana Marszałka. W odpowiedzi, powiedziałem mu, że już taki sam zarzut otrzymałem od pana Wojewody i że pan Wojewoda był obecny przy wręczaniu Dyplomu. Starosta poprosił mnie abym osobiście przybył  do niego i opowiedział o przebiegu  audiencji u pana Marszałka. Sądzę, że pan Starosta i pan Wojewoda, czuli  się niezadowoleni, że ja pominąłem  drogę  służbową w uzyskaniu  audiencji u pana Marszałka. Prestiż mój wzrósł  jako burmistrza po wręczeniu Dyplomu panu Marszałkowi, bo następnego dnia, we wszystkich  dziennikach wychodzących w Wilnie były zamieszczone obszerne wzmianki o przyjęciu  przez pana Marszałka delegacji z Podbrodzia na czele mnie jako burmistrza i o wręczeniu panu Marszałkowi Dyplomu I- szego honorowego Obywatela miasta Podgrodzia  - oraz o zgłoszonej przeze mnie prośbie w imieniu mieszkańców o pozostawienie 23 pułku Ułanów w  Podgrodziu. Dowództwo pułku Ułanów oraz oficerowie, bardzo byli  zadowoleni z mojej  zgłoszonej prośby do Pana Marszałka o pozostawienie pułku w Podgrodziu. Z  ramienia Dowódcy osobiście  przybył adiutant i dziękował  za tę akcję. Hrabia Tyszkiewicz telefonicznie mnie dziękował także. Natomiast sądzę, że pan Wojewoda nie był zadowolony, bo był  zwolennikiem hrabiego Przeźdźieckiego w Postawach, który usilnie zabiegał o przeniesienie pułku  do Postaw ofiarując bezpłatnie tereny pod budowę koszar. Sądzę, że pan Wojewoda właśnie o tej sprawie szeptał Marszałkowi  do ucha – podczas naszej audiencji u pana Marszałka. Po pewnym czasie także udała się delegacja z Postaw do Warszawy do pana Marszałka celem złożenia prośby o przeniesienie 23 pułku Ułanów do Postaw, gdzie już są tereny bezpłatne pod budowę koszar. Była nie lada  szansa na przeniesienie tam pułku, z uwagi na istnienie bezpłatnego terenu pod  budowę  koszar. Na moją propozycję hrabia Tyszkiewicz także przeznaczył 40 hektarów terenu na budowę koszar i ćwiczeń ułanów. Rozpoczęła  się zabójcza  walka między miastem Podbrodzie, a miastem Postawy. Ja mając  działkę wojskową od Postaw o 30 km także powinienem być  zwolennikiem przeniesienia 23 pułku Ułanów do Postaw, jeżeli chodzi o mój osobisty interes. Jednak jako burmistrz – było moim obowiązkiem bronić interesu  swego miasta i tak  czyniłem. Na święcie pułku Ułanów w 1929 r. był osobiście Wiceminister gen. Konarzewski – przybył także  Starosta z Postaw pan Niedźwiecki. Ja także  byłem jak  zwykle na wszystkich świętach pułku. Podczas wzniesionych toastów na część pułku pan Starosta Postawski – życzył pułkowi aby jak najprędzej być  przeniesiony do Postaw, gdzie pułk jest bardzo oczekiwany przez ludność tamtejszą, zapewniającą największą tam pułkowi przychylność. Toast ten był oklaskiwany bardzo słabo. Natomiast kiedy ja  wzniosłem toast na cześć pułku, życząc mu pozostania nadal w  Podbrodziu – toast mój był rzęsiście oklaskiwany  przez obecnych. Po obiedzie ja razem z hrabią Tyszkiewiczem konferowałem z gen. Konarzewskim w sprawie pozostawienia pułku ułanów  w Podgrodziu.             Pan gen. Konarzewski  zakomunikował, że 23 pułk Ułanów jest  zamierzony już od kilku lat o przeniesienie go bliżej granicy wschodniej, takim miejscem są Postawy, które od granicy leżą bliżej o 100 km.             Po objęciu stanowiska burmistrza – objąłem protektorat nad  Związkiem  Strzelców. W późniejszym czasie zostałem obranym prezesem tego Związku. Związek ten posiadał mały wydzierżawiony lokal. Lokal ten odnowiłem urządzając   świetlicę. Na rozwój prac Związku także urządzałem  imprezy  dochodowe. Za osiągnięte dochody  strzelców umundurowałem i  zakupiłem  aparat radiowy oraz instrumenty muzyczne jak gitary, mandoliny, skrzypce. Świetlicę  zaopatrzono w bibliotekę, niedużą i w  czasopisma – gry rozrywkowe. Strzelców  nauczono grać na instrumentach. Wszystko to  dawało możność kontynuowania prac kulturalno – oświatowych w świetlicy. Młodzież Podgrodzia  chętnie garnęła  się  do świetlicy, gdzie spędzała  czas na rozrywkach godziwych. Prelegentami  oświatowymi, oprócz przyjeżdżających z powiatowego Zarządu Związku Strzeleckiego byli także i miejscowi nauczyciele. Poświecenie i otwarcie świetlicy odbyło się bardzo uroczyście. Na uroczystość przybyli  starosta, senator Abramowicz, hr. Tyszkiewicz, Dowódca 23 pułku Ułanów – oraz  szerokie  społeczeństwo. Po nabożeństwie odbyła  się akademia i koncert na którym  strzelcy  wykonali kilka utworów  muzycznych na  instrumentach  strunowych. Po czym odbył się obiad, a wieczorem  zabawa taneczna  w  świetlicy.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Marszałek Piłsudski Honorowym Obywatelem Podbrodzia i spotkania z Marszałkiem.

niedziela, 14 października 2007 12:06

Po dokonanym wyborze Zarządu Magistratu i mnie jako burmistrza na  drugim posiedzeniu Rady Miejskiej powzięto jednogłośnie Uchwałę o nadaniu Marszałkowi Polski Józefowi Piłsudskiemu tytułu Pierwszego Honorowego Obywatela. Uchwała była o brzmieniu następującym: ”Pierwsza Rada Miejska miasta Podbrodzia na posiedzeniu w  dniu 10 marca 1929 roku, podnosząc zasługi Pierwszego Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego położone  przy budowie Państwa Polskiego oraz  w dowód  wdzięczności za podniesienie Podbrodzia do godności miasta postanowiła jednomyślnie nadać  Wielkiemu Synowi  Ziemi Wileńskiej tytuł I – szego Honorowego miasta Podbrodzia. Podbrodzie  dnia 10 marca 1929 roku. Podpisy: K. Rożnowski- burmistrz oraz 12 podpisów  radnych miejskich. Dyplom Honorowego Obywatela sporządził profesor Uniwersytetu Pan Stefan Giej. Był on umieszczony na okładce wykonanej w stylu …….., obszyty wiejskim płótnem z  wierzchu opartej na barwach ludowo -  wileńskich. Z tym dyplomem specjalnie  wybrana  delegacja w składzie: burmistrza, Dowódcy 23 Pułku Ułanów i  aptekarza w maju 1929 roku udała  się  do  Warszawy celem  dostarczenia  go Marszałkowi.           Delegacja ta miała prosić Marszałka o pozostawienie 23 Pułku Ułanów w Podbrodziu, bowiem Ministerstwo Wojskowe miało ten pułk przenieść. Dla miasta Podgrodzia posiadanie tego pułku miało ogromne  znaczenie pod  względem ekonomicznym jaki kulturalno – oświatowym. Dla korpusu oficerskiego i podoficerskiego również. Lokalizacja pułku w Podbrodziu, niedaleko Wilna było  wielką dogodnością. Po przybyciu  delegacji do Warszawy okazało  się, że Marszałek  wyjechał na  wizytację pułków. Wobec tego, że było naszym życzeniem osobiście dyplom doręczyć  Marszałkowi  -  przeto powróciliśmy z  dyplomem powrotem  do  domu.   W lipcu tego roku, ponownie jeździła  delegacja  do Warszawy, celem wręczenia Marszałkowi dyplomu. Ponownie go nie wręczono. Marszałek był chory. Wiceminister gen. Romaszewski proponował  delegacji by  dyplom  zostawić u niego, a on go  wręczy Marszałkowi. Jednak nie zgodził się prosić w naszym imieniu o pozostawienie pułku Ułanów  w Podbrodziu. Pod tym pozorem powróciliśmy z  dyplomem do  domu.   W dniu 6  sierpnia 1929 r. w Wilnie odbył  się  Zjazd legionistów. Na tym Zjeździe był osobiście Marszałek Polski z  Marszałkową i córkami. Brała  w nim także udział spora liczba wysokich dygnitarzy państwowych i wojskowych. Po nabożeństwie odprawionym przez ks. biskupa  Bandurskiego w  Katedrze odbyła  się  wspaniała defilada legionistów oraz  wojsk garnizonu wileńskiego. Po czym koncerty w sali miejskiej. Na koncercie była marszałkowa Aleksandrowa z córkami w  towarzystwie gen. Rydza – Śmigłego.  Mając zaproszenie na  wszystkie uroczystości tego  Zjazdu brałem także udział  stojąc w  dwuszeregu przed  wejściem  do Katedry, przez który to  dwuszereg  z miał przechodzić  Marszałek  do Katedry. Dwuszereg pod naciskiem masy ludności zawężał  się – przeto wysiłki funkcjonariuszy Policji – jak komisarzy i podkomisarzy, stojących w pierwszym rzędzie były mało  skuteczne. Odpychali oni cisnących  się – wykrzykując i prosząc do tyłu. I tak tą  czynność nieustannie powtarzali. Obok mnie, stojącego osobnika, starszego już pana, komisarz kilkakrotnie popychał, powtarzając – proszę do tyłu. Rozgniewało to popychanie owego osobnika. Wówczas on krzyknął na komisarza mówiąc żeby  zaniechał to popychanie do tyłu. Powiedział, bo jak pchnę pana to pan przez tyłek  wyleci. Po czym wyjął z kieszeni legitymację i pokazał komisarzowi. Komisarz stanął na baczność, przeprosił i odszedł. Okazało  się, że był to jakiś minister.   Wieczorem o godzinie 8.00, w teatrze na Pohulance, Marszałek wygłosił odczyt o naszym Wilnie. Kiedy przybyli zaproszeni na ten odczyt – to dookoła teatru  skupiły się tysięczne rzesze legionistów  przybyłych na  Zjazd. Otoczyli oni  wszystkie  wejścia  do teatru, że dla mnie i  zaproszonych nie można było  wejść  do teatru. Zmuszeni byliśmy stać  na zewnątrz przed drzwiami i czekać na swobodne przejście. Obok mnie stał także przed  drzwiami jakiś  cywil, którego dwaj wyżsi oficerowie, z wesołym humorem usiłowali zepchnąć na bok i zająć jego miejsce – mówiąc, że pan tak  stoi i utrudnia nam wejść. Rozgniewało to ich zachowanie  się, tego  osobnika -  wyjął legitymację i pokazał oficerom. Oficerowie stanęli na baczność salutując, prosząc o przebaczenie. Zażądał  od nich legitymacji służbowych. Okazało  się, że osobnikiem tym był pułkownik Generalnego Sztabu Armii.  Przed godz. 8.00 zaczęli przybywać pod teatr dygnitarze z Warszawy – biorący udział w  Zjeździe. Jednak także nie mogli wejść do teatru. Przybyłego Marszałka wprowadzono zapasowym  wejściem. Kiedy otworzono drzwi teatru, to brać  legionowa i  wojsko wtargnęło do teatru i zajęła wszystkie  siedzące miejsca, łącznie z naszymi, honorowymi – które jednak  zmuszeni byli ustąpić. Ja  dostałem  się na miejsce  siedzące, przy wielkim ścisku na najwyższej  galerii – skąd słuchałem  wygłoszonego odczytu przez Marszałka. Marszałek w swoim odczycie omówił historię  swoich młodych lat z pobytu w ukochanym Wilnie – przebieg nauki, udział w działaniach konspiracyjnych, zesłanie na Sybir - powrót z Syberii, zajęcie Wilna w 1919 roku oraz prace położone nad  historią włączenia Wilna do Polski. Marszałek także omówił o niepomyślnościach czynionych  w jego  wysiłku nad odzyskaniem ukochanego Wilna i objęciu jego granicami Polski -  czynionych przez Antantę w Paryżu, jako też przez rodzimą Endecję, poruszając też o swoich przeciwnikach Endeckich, mieszkających w jego kochanym Wilnie. Mówił o redaktorze Dziennika Wileńskiego Janie Obście – nazywając go opasłą babiną (bowiem był on potężnej postury). Należy nadmienić, że redaktor Obst na łamach Dziennika  Wileńskiego czynił rozmaitego rodzaju zarzuty pod adresem Marszałka i jego pracowników. Odczyt został zakończony przy niemilknących, owacyjnych oklaskach.   Wieczorem odbył się raut w  Pałacu prezydenckim. Wydany został przez Pana Wojewodę Władysława Raczkiewicza na cześć Marszałka Polski i przybyłych  dygnitarzy z  Warszawy. Na raut ten byłem zaproszony razem z żoną. Na podwórzu pałacu odbywało się przyjęcie  dla legionistów przybyłych na Zjazd. Przy rozpalonym ognisku, pod humorem, brać legionistów owacyjnymi krzykami zmusiła Marszałka do kilkakrotnego wyjścia  na balkon i pokazania  się. Na dole, na podwórzu byli z legionistami niżsi oficerowie oraz kilku  wyższych oficerów legionistów, łącznie z gen. Rydzem- Śmigłym. W pałacu na górze, na raucie  była ogromna ilość oficerów, łącznie z generałami. Sale pałacu były udekorowane dystynkcjami państwowymi, społeczeństwem osobistym miasta Wilna i woj. wileńskiego. Marszałek  siedział w sali środkowej w otoczeniu arcybiskupów i niektórych ministrów. Przechodząc przez salę  środkową nasunęła się mnie myśl, by  skorzystać z okazji pobytu Marszałka i  wręczyć mu dyplom Honorowego Obywatela. Zachodziła potrzeba w tym celu uzyskania audiencji u Marszałka,  ale jak ta audiencję uzyskać? Chodziłem  wówczas z sali do  sali zamyślony nad tą  sprawą. W trakcie tego  spaceru zatrzymał mnie brat Marszalka Jan Piłsudski, sędzia Sądu Okręgowego w Wilnie. Zapytał dlaczego jestem taki zamyślony. Opowiedziałem mu o tym, że chciałbym przy okazji pobytu Marszałka wręczyć nadany mu dyplom Honorowy Obywatela miasta Podbrodzia. Przy tym poprosiłem, czy by nie mógł dla mnie uzyskać u Marszałka audiencję  w tym celu.  Zgodził się prosząc żebym na niego zaczekał. Po tym siedzącego Marszałka zaszedł od  tyłu i rozmawiał z nim po cichu. Po czym powrócił  do mnie i  zakomunikował, że Marszałek będzie następnego dnia o godz. 17.00 wieczorem czekał  delegacji  w Inspektoracie Armii, przed górą Zamkową. Podziękowałem  serdecznie panu  sędziemu Piłsudskiemu, za taka cenną oddaną przysługę.   Była godzina 1- sza w  nocy. Pierwszy pociąg do Podgrodzia odchodzi o godz.9.00 rano i powraca do Wilna o godz. 18.00. Wobec czego w  żaden sposób nie mogłem  się udać  do Podbgrodzia po  dyplom i przedstawicieli miasta do delegacji. Postanowiłem wówczas telefonicznie połączyć się z posterunkiem Policji w Podbrodziu lub Urzędem Pocztowym. Udałem  się  do kancelarii p. Wojewody. Tam przy pomocy telefonu usiłowałem połączyć się z Podbrodziem. Niestety w Podgrodziu ani posterunek Policji, ani Urząd Pocztowy telefonu nie odbierał, przez to telefonicznie nie udało  się zorganizować delegacji. Wyszedłem do salonów i tam natknąłem się na hrabiego Tyszkiewicza. Opowiedziałem mu o moim kłopocie, niemożliwości  sprowadzenia delegacji i dyplomu Marszałka  do  wręczenia w  dniu jutrzejszym. Pan hrabia z  uśmiechem na ustach powiedział – ależ panie burmistrzu, bądź pan spokojny,  wybrnie pan i  z tego kłopotu, daję panu  do  dyspozycji  swoje  auto, którym będzie pan mógł sprowadzić delegację i dyplom. Ponownie  serdecznie podziękowałem p. hrabiemu za tak cenną oddana mi pomoc. Potem poprosiłem by auto przysłał mi o godz.9.00 rano  do hotelu Niszkowskiego,  gdzie zatrzymałem  się u siostry tam mieszkającej. Następnego  dnia tym  autem  wysłałem pismo  do swego zastępcy wice burmistrza Łabunia, prosząc by przyjechał tegoż dnia z panem Charkunem aptekarzem i zabrał dyplom ze sobą do wręczenia  go Marszałkowi. Tegoż  dnia o godz.. 17.00 w hotelu przygotowaliśmy się do spełnienia swego obowiązku jako delegacji. O godz. 17.00 udaliśmy  się   autem do Inspektoratu  Armii. Kiedy zajechaliśmy pod  główne   wejście i  zamierzaliśmy  wejść  do  wnętrza  to wojskowi  stojący na warcie skrzyżowali bagnety i nas  zatrzymali. W tym że momencie otwarło się okno nad nami i stamtąd Marszałek rozkazał warcie nas przepuścić. Warta bagnety  cofnęła i my  weszliśmy do holu, gdzie nas  spotkał pan Wojewoda Władysław Raczkiewicz z adiutantem pana Marszałka panem Wegendą. Następnie   zapytał mnie, dlaczego ja nie  zawiadomiłem będąc wczoraj na raucie, że uzyskałem audiencję pana Marszałka i że on o tym nie wiedział do dnia  dzisiejszego. Po czym idąc schodami do sali prosił mnie bym ja najkrócej przemawiał  wręczając dyplom. Po wejściu do sali adiutant Marszałka poprosił nas by nieco  zaczekać, bowiem pan marszałek ma poobiednią drzemkę. Po czym udaliśmy się do przyległego pokoju. Wkrótce otworzyły  się  drzwi,  wyszedł pan Marszałek, za nim pan Wojewoda i  adiutant. Pan Marszałek zatrzymał  się na środku  sali, podeszliśmy  do niego i ja w krótkich  słowach przemówiłem w imieniu mieszkańców Podbrodzia i jednocześnie podziękowałem za nadanie Samorządu Miejskiego dla Podbrodzia. Marszałek po obejrzeniu Dyplomu, patrząc na mnie powiedział – „ a toż  panie burmistrzu my  się  znamy, był pan posłem Sejmu Wileńskiego, jak widzę był pan także legionistą (wskazując palcem na krzyż legionów – wpięty na mojej piersi). Zapytał w jakim pułku byłem, odpowiedziałem że w 5 –tym pułku legionów.   Po tym pan Marszałek zapytał – jak Podbrodzie rozwija  się? Bo on pamięta, jeszcze za czasów kiedy jeżdżąc do gimnazjum w  Wilnie  zatrzymywał  się w  hotelu pani Kac, kiedy Podgrodzie  było jeszcze malutkim miasteczkiem, bowiem jeszcze nie było kolei żelaznej. Kiedy zaś pobudowano kolej żelazną z Petersburga do Warszawy i kiedy on przyjechał na  stację kolejową końmi, to konie przestraszyły  się  gwizdu parowozu i łoskotu – i poczęły sanki  unosić  razem z nim i furmanem. Furman skierował konie w  zaspę  śniegu, gdzie przewróciły  się na  szczęście bez żadnego  szwanku.            Na  zakończenie zapytał jakie  są potrzeby miasta najważniejsze i co Magistrat ma począć  w realizowaniu tych potrzeb. Opowiedziałem Marszałkowi o obecnym stanie i rozwoju m. Podbrodzia. Wspomniałem, że  hotel Kacowej jeszcze istnieje i ze obecnie jest w remoncie, aczkolwiek  zamknąłem  go do czasu przeprowadzenia remontu z powodu  złego  stanu  sanitarnego. Po czym  nadmieniłem, że  życzeniem mieszkańców i Zarządu Miejskiego jest by nadal pozostał w Podbrodziu 23 pułk Ułanów i że koszary mające się budować  dla tego pułku, także były pobudowane w Podbrodziu. Zaledwie to powiedziałem, jak podszedł do pana Marszałka pan Wojewoda i coś mu szepnął  do ucha. Marszałek po wysłuchaniu jego  szeptu powiedział do nas nosowo -  a to już gorzej z pozostawieniem u was 23 pułku Ułanów,  ale jak tak chcecie wojsko to ja  wam przydzielę inną jednostkę  wojskową i koszary pobuduję, jeżeli nie da  się u  was pozostawić 23 pułku Ułanów – po czym pożegnał nas i odszedł z powrotem do pokoju z którego  wyszedł. My zaś pożegnaliśmy się z panem Wojewodą i z  panem adiutantem i odjechaliśmy do hotelu. W hotelu w radosnym nastroju zjedliśmy obiad, po czym odjechaliśmy do  domu pociągiem, dając  sowity napiwek szoferowi hrabiego Tyszkiewicza.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Szkoła podstawowa w Podbrodziu.

piątek, 05 października 2007 22:19

Rzeźnię pobudowano za 36 000 zł. z pustaków cementowych. W 1929 roku opłaty za ubój z  wydzierżawionej  rzeźni wyniosły 13 000  zł. Z sumy tej zachodziła potrzeba płacić 3 000zł. raty – spłaty pożyczki na budowę tej rzeźni. TaK  więc czysty utarg pozostał z rzeźni -12 000 zł. Zysk z  rzeźni z  rynkiem wynosił już 24 000 zł. osiągnięty w pierwszym roku mego burmistrzowania. Zysk ten był już  z własnego majątku,  stanowiącego  wartość  70 000 zł.            Magistrat nie posiadał własnego odpowiedniego budynku  szkolnego. Co prawda były nie  duże  dwa domki  własne we  wsi B………należące  do miasta w których mieściły  się 4 klasy, na  dwie klasy trzeba  było wynajmować  pomieszczenia. Budynki  własne  były  ciasne i nie odpowiednie na szkołę, przy tym leżały one od miasta za daleko. Gwałtowna była potrzeba pobudowania gmachu szkolnego, odpowiedniego nowoczesnym  wymogom. Wobec czego począłem czynić   starania przygotowawcze  w połowie roku 1928 do pobudowania tej  szkoły. Potrzeba  było uzyskać subsydium ze Skarbu Państwa i  zapowiedzieć o tym Kuratorium. Inspektorat szkolny powiatowy usilnie popierał ten projekt budowy szkoły. Kuratorium  starało się również o przyspieszenie zatwierdzenia projektu i kosztorysu oraz o otrzymanie subsydium. Znałem osobiście Kuratora i naczelników prawie  wszystkich  wydziałów z  czasów  mojej pracy w Tow. Straży Kresowej, kiedy  się przyczyniłem  do uruchomienia wielu początkujących  szkół. Wszyscy oni  zajęli bardzo przychylne  stanowisko w realizacji budowy  szkoły. Szkołę postanowiłem wybudować  wzorową i  nazwać imieniem J. Piłsudskiego. Mocą Uchwały Miejskiej powołano Komitet Honorowy i Komitet  Wykonawczy budowy tej  szkoły. Do Komitetu Honorowego  zaproszono działaczy wybitnych w Polsce. Oba Komitety poważnie przyczyniły się do osiągnięcia z dobrowolnych ofiar ludności funduszu 20 000 zł. na budowę  szkoły. Kosztorys  szkoły  wynosił  300 000 zł. według planu   zatwierdzonego przez Kuratorium. Państwo udzieliło subsydium w 50 % tj. 150 000  zł. pożyczki  długoterminowej, bezprocentowej, 80 000 zł. – Magistrat miał pokryć brakująca  sumę 70 000  zł. Wobec tego, że Magistrat budował tą  szkołę  sposobem gospodarczym,  więc oszczędził na materiale i  wykonaniu budowy 29 000 zł.                    Z  własnych funduszy  pokrył tylko 11 000 zł. oraz przez Komitety uzbieranych 20 000 zł. Ogólny koszt budowy  szkoły wniósł 261  000  zł. Plac pod  budowę  szkoły  został przydzielony  obszarem 1 ha. przez Nadleśnictwo  Wileńskie – bezpłatnie. Leżał przy ulicy Michalskiej, później przemianowanej na Bandurskiego, w miejscu  bardzo malowniczym, na  wzgórzu obok lasku  sosnowego. Akt erekcyjny pod  budowę  szkoły został złożony  w  dniu 11 listopada 1928 roku tj. w  dzień 10 – lecia odzyskania Niepodległości Polski. Budowę  szkoły ukończono i oddano do użytku z początkiem nowego roku szkolnego w 1930 roku. Szkołę tą  nazwano imieniem Marszałka Józefa Piłsudskiego, po  wyrażonej przez niego  zgodzie.            „Starostwo Święciańskie. L.dz.767/VI W.S Święcany dnia 29 czerwca 1929 roku. Do Komitetu Budowy 7 – mio klasowej Publicznej Szkoły Podstawowej im. Pierwszego Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego w Podbrodziu. Rada Wojewody Wileńskiego pismem swym z dnia 6 czerwca r.b. L.30.15 powiadomił, że Pan Marszałek Józef Piłsudski, przychylając się do przedłożonej przez Pana Wojewodę prośby tam. Komitetu wyraził  swoją  zgodę na mianowanie jego imieniem budującej  się w mieście Podbrodziu 7 – mio klasowej Publicznej Szkoły Powszechnej. Powyższe podaję Komitetowi Budowy do wiadomości. Podpis ST. Mydlarz – Starosta.             Szkoła  posiadała  duże klasy  wykładowe,  dużą  salę  gimnastyczna, dwie  duże hale, pokój nauczycielski, gabinet kierownika, łazienkę z  natryskami z  dwoma  pomieszczeniami dla woźnych oraz budynki gospodarcze. Ogród  szkolny o powierzchni 1,5 ha. i drzewka z lasu wielkością 1,5 ha. Dzieci do szkoły  uczęszczało ponad siedmiuset. Żona moja była instruktorką robót ręcznych. Wszyscy moi  synowie tą  szkołę ukończyli.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 25 lutego 2017

Licznik odwiedzin:  67 998  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

O mnie

O moim bloogu

Życie i walka na kresach Rzeczpospolitej.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:


http://blogroku.pl/_d/zestaw4/zestaw4_19.jpg Zagłosuj na mnie w konkursie Wiadomości24.pl!@import url("http://www.moikrewni

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl