Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 240 075 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Z wojny i niewoli powraca syn Zyszek, ja zostaję .........

środa, 27 lutego 2008 18:31
Skocz do komentarzy

            Operacje wojenne w 1939 roku zakończyły się dla Polski jak wiadomo wszystkim niepomyślnie i bardzo smutno. Wiadomości o synach żadne nie  dochodziły -  wszelkie moje usiłowania doosiągnięcia jakiejkolwiek wiadomości o nich nie  dawały rezultatu. Nieoczekiwanie w miesiącu październiku 1939 roku powrócił  do Wilna Zbyszek, który uciekając od niewoli bolszewickiej szedł piechotą przez Oszmianę,  gdzie  dowiedział  się, że ja z Kucewicz wyjechałem z  rodziną. W Wilnie od  siostry Marii dowiedział się o  moim powrocie i  zamieszkaniu w Wilnie. Była to bardzo wileka radość z jego powrotu. Był on z Kazikiem w  jednym batalionie 86 Pułku Piechoty. Pod Piotrkowem Trybunalskim 6 -tego września rano oboje oni z  batalionem  wyruszyli na pozycje, przeciwko  kroczącym Niemcom. Kazik dowodził plutonem z  dwoma  ciężkimi karabinami maszynowymi. Zbyszek plutonem  saperów.       Z nacierającymi  Niemcami, rozgorzał  się zaciekły bój. Piechota Polska brawurowo odpierała ataki Niemców. Koło godziny 12 – tej  Zbyszka odwołano z pozycji  do minowania  mostu. Tabory polskie  stały w lesie, niedaleko toczących  się  walk. Tabory te  zdradziły swój postój w  lesie – przez strzelanie z  karabinów do  niemieckich samolotów atakujących wojska polskie. Tą swoją strzelaniną spowodowali, że duża ilość  samolotów bojowych niemieckich, zaatakowała las rzucając  ogromną ilość  bomb, które  wyrządziły ciężkie  straty w taborach, w ludziach, koniach i  wozach. Bataliony piechoty na  niektórych pozycjach walczyły do późnego dnia. O  zmroku resztki ocalonego 3 – go  batalionu wycofały się z linii bojowej. Zbyszek od cofających się  żołnierzy usiłował zasięgnąć wiadomości o  Kaziku. Niestety zapytani twierdzili, że widzieli go prowadzącego do ataku kompanię, nad którą obiął  dowództwo po poległych kolegach, jednak wśród cofających  się jego nie zauważono. Dziewiętnasta Dywizja piechoty powstrzymująca pochód Niemców  na Piotrków,  zmuszona była  wycofać  się  z pod  Piotrkowa  z powodu okrążenia pozycji bojowych przez Niemców.  Dalsze jej boje były także nie pomyślne, chociaż odstępując zadawała ogromne straty dla  Niemców. Dotarła ona w  odwrocie pod  Brześć Litewski, gdzie łącznie z innymi wojskami Polskimi  dostała  się do niewoli bolszewickiej. Zbyszek przed wyruszeniem z Mołodeczna na front, został mianowany podporucznikiem, wobec czego, będąc oficerem w  Brześciu Litewskim pierwotnie usiłował  zataić  swoja  rangę, ostatecznie przyłączył się  do grupy oficerów, myśląc że  lepiej będzie w niewoli. Kiedy ich  załadowano  do wagonów  towarowych i  wieziono w  stronę Mińska,  zoriętowali  się po nazwach  stacji, które  wypatrywali  w szparach w oknach, że ich  wiozą  do Rosji -  wówczas  Zbyszek postanowił uciekać.  Namówił kolegę  do  wyłamania  drzwi i ucieczki, jednak  zaledwie jeden kolega  zgodził  się, inni nie pozwolili  drzwi  wysadzić. Wówczas Zbyszek z kolegą otorzyli rękami zakratowane u góry okno wagonu i kiedy pociąg jechał wolniej pod górę wyskoczyli z pociągu niedaleko stacji  Niegoreło i nocami  szli w kierunku Polski. Po drodze byli niejednokrotnie świadkami – już na terytorium Polski, jak Ukraińcy i Białorusini  zatrzymywali  żołnierzy Polskich, celem przekazania ich bolszewikom lub obrabowania.  W jednej  większej  wsi Zbyszek z kolegą  postanowili  zakupić  żywności i kiedy  weszli do pierwszej  chaty niezwłocznie z tejże  chaty pobiegł  chłopak  do  wsi i przyprowadził uzbrojonego młodego chłopaka, wiekiem około 20 lat. Tenże chłopiec pod groźą wymierzonego karabina usiłował aresztować i  zabrać  Zbyszka  z kolegą.    Wyszli oni z chałupy na powietrze, ale dalej iść nie chcieli. Wówczas uzbrojony młodzieniec posłał  chłopca  po pomoc. Zyszek z całej siły wymierzył cios uzbrojonemu młodzieńcowi w zęby. Młodzieniec ten runął na ziemię. Zbyszek  wyrwał mu z ręki karabin i  pośpiechu opuścili  wieś. Karabin  w pierszym lesie porzucili. Nim wkroczyli na terytorium województwa wileńskiego mieli  szereg innych przygód od  chłopów białoruskich i ukraińskich,  a  także i od  wojska bolszewickiego. Tłumacząc  się, że są żołnierzami zwykłymi, powracającymi do  domu – byli puszczani. Bardzo ucieszyliśmy  się  z powrotu Zbyszka. Po jego powrocie żona z nim pojechała do Oszmiany, by z tamtąd zabrać ubrania Kazika. Właścicielka mieszkania, chętnie oddawała ubrania, ale jej syn, który powrócił do domu z więzienia usiłował ubrania zatrzymać. W ostateczności ubrania zabrano za   wyjątkiem butów, kurtki i mniejszej ilości koszul i skarpetek. Widomości o Kaziku i  Edku w  dalszym ciągu nie  mieliśmy. Nadchodziły słuchy od żołnierzy z 19 Dywizji, że Kazik zginął – jednak tych  wiadomości nikt jako naoczny świadek swierdzić nie mógł. Zbyszek także nie miał konkretnych  wiadomości o Kaziku. Ponownie  począł  pracować w Urzędzie Ziemskim jako mierniczy pod zwierzchnictwem władz litewskich. Na  swoje utrzymanie zarabiał i nieco nam rodzicom dopomagał.  Stosunki Polaków, mieszkańców Wilna i województwa wileńskiego z  Litwinami zaogniły  się. Młodzież polska, ucząca się w  szkołach średnich, tak i na Uniwersytecie  Stefana Batorego niechętnie garnęła  się  do nauki  języka litewskiego, który to język Litwini usilnie  narzucali do nauki. Na tym tle zachodziły nieustanne skandale między młodzieżą polską, a mieszkańcami litewskimi.  W  dniu 1 listopada w święto Wszystkich Świętych -  młodzież polska zgromadzona  udała  się  na grób Józefa Piłsudskiego na  cmentarzu Rossa,  gdzie śpiewano polskie patriotyczne piosenki. Litewska Policja młodzież rozpędzała – jednak ponownie młodzież  gromadziła się w innym miejscu i nadal śpiewała. Uganianie  się młodzieży z Policją trwało  do późnej nocy. Następnego dnia w  Dzień Zaduszny, cała ludność polska miasta Wilna udała  się na cmentarz Rossa i na grobie Piłsudskiego składała  ogromną ilość  kwiatów. Młodzież szkolna i  studenci z  Uniwersytetu poszli w  szeregach  w ilości kilku tysięcy – zajęli miejsca na  wzgórzu przy  grobie Józefa Piłsudskiego i poczęli śpiewać patriotyczne piosenki polskie. Litwini  wyczuwając demonstrację ściągnęli z Kowna posiłki wojskowe, piechotę i kawalerię oraz Policję. Wszystkie ulice w kierunku  cmentarza Rossa, obsadzili  wojskiem i Policją. Pod samym  cmentarzem ustawili kilka szwadronów   wojska konnego. Kiedy masa narodu  cywilnego i uczącej się młodzieży usiłował uliczkami przebić  się  do cmentarza obstawionego  wojskiem -  wówczas  wojsko poczęło rozpędzać nie tylko idących na  cmentarz – lecz także i tych, którzy byli na cmentarzu. Powstało kotłowanie, lamenty  dzieci i płacz kobiet.     Wojsko  coraz groźniej nacierało na tysiące ludzi bijąc szablami. Wówczas młodzież i studenci poczęli bronić nacierajacą ludność. Wywiązała  się walka. Wojsko płazowało szablami, a młodzież rzucała  kamieniami  wojsko. Ludność w pośpiechu zaczęła uciekać ogrodami. Ja także powróciłem  do domu okolicznymi ulicami. W domu  zastałem przy radiu słuchających żonę i córkę, także zaczęłem przysłuchiwać  się  audycji radiowej. W czasie tym, wpadła  do mieszkania moja  siostra Maria z krzykiem, że na ulicy Piwnej przed naszym  domem wojsko  szablami rąbie młodzież, a  z  naszego podwórza studenci rzucają kamieniami w wojsko. Ja wybiegłem na podwórze i rzeczywiście  stwierdziłem, że studnci wybierają kamienie z bruku dziedzinca i rzucają  przez mur na głowy żołnierzom. Brama z furtka wejściową na podwórze była  zamknęta. Więc piechota litewska nie mogła na podworze wejść. Ja także kilka głazów kamiennych rzuciłem na ulicę – lecz kiedy piechota zaczęła salwami strzelać w  kierunku naszego  domu i kule poczęły  gwizdać,  wezwałem  studentów by  schronili się w moim mieszkaniu. Drzwi otworzyłem i 12 studentów wpuściłem do przedpokoju swojego  mieszkania w  ostatniej  chwili. Kiedy  zamykałem drzwi  kula  karabinowa, przebijając  drzwi  ugodziła mnie niżej kolana lewej nogi. Osunęłem się na podłogę, wówczas mnie  wniesiono  do pokoju i ułożono na  tapczanie. But ściągnięto, a lewą nogę, wyżej kolana ściśnięto ręcznikiem, by nieodpuścić  do upływu krwi. Po zabandażowaniu nogi  sprowadzono  z miasta dorożkę i żona  w towarzystwie kilku  studentów odwiozła mnie do Pogotowia Ratunkowego. Przejżając placem przed Ostrą Bramą na którym stało  wojsko litewskie poczęłem  wznosić  okrzyki –„Precz z Litwą” , „Niech Żyje Polska”. By  zagłuszyć te okrzyki żona zamknęła mnie usta chusteczką, czem zmusiła  do milczenia.

Podziel się
oceń
1
0


Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

poniedziałek, 1 maja 2017

Licznik odwiedzin:  68 944  

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

O mnie

O moim bloogu

Życie i walka na kresach Rzeczpospolitej.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:


http://blogroku.pl/_d/zestaw4/zestaw4_19.jpg Zagłosuj na mnie w konkursie Wiadomości24.pl!@import url("http://www.moikrewni

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl