Bloog Wirtualna Polska
Są 1 229 852 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Powrót żony i wiadomości o losie bogatych gospodarzy, hr. Czapskiego, wójtów oraz policjantów

sobota, 23 lutego 2008 23:09
Skocz do komentarzy

            W mieście objęła posterunki Policja litewska. Bolszewicy żadnej funkcji  administracyjnej już nie  spełniali.  Ludność  polska na razie odetchnęła, bowiem  groźba  aresztów i wywózka  na  Sybir już ustała. Pierwsze dwa tygodnie administracja litewska obsadała kierownicze  stanowiska w  różnych  byłych urzędach polskich samorządowych. Wprowadzono język litewski. Wobec tego, że mieszkańcy Wilna w 95 % nie znali języka  litewskiego, przeto w urzędach niektórzy urzędnicy nie chcieli mówić po polsku,  Polacy nie umieli mówić po litewsku. Szukano  wówczas tłumacza litewskiego i było z tym dużo kłopotów. Naczelną władzą na Wilno  był Komisarz delegowany przez Litewskiego Prezydenta pana Smetony. Komisarz ten znał język polski, jako też i jego sekretarka. Odnosili się oni  do Polaków dość uprzejmie.  Natomiast napływający urzędnicy z Litwy i władze uniwersyteckie, byli  nastawieni bardzo  szowinistycznie względem Polaków. Usiłowali oni Polaków  w krótkim czasie zlitwinizować, co im całkowicie się nie udało, bowiem Polacy  szczególnie  w  wieku  starszym nie życzyli  sobie uczyć się  jezyka  litewskiego.   Młodzież polska uczeszczająca do powszechnych szkół i do gimnazjum, niechętnie  się uczyła tego języka, urządzając demonstracyjne  wybryki w  szkołach, jak to  miało  miejsce  w dniu imienin Prezydenta Smetony.              W jednym z gimnazjum w sali  wykładowej profesorowie znaleźli portret Prezydenta zasmarowany śmietaną, a  godło litewskie przedstawiające rycerza na  koniu z tarczą postawiono na podłodze oparte o ścianę. Przed  godłem położono  siano dla konia. W ten sposób nakarmiono Prezydenta śmietaną,  a konia sianem. Na  dodatek portret i godło sfotografowano i fotografie te były rozwieszone  na  mieście. Był to  wyczyn bardzo  brzydki i  nie  szlachetny. Młodzież tłumaczyla  się, że uczyniła to jako protest przeciwko nauczycielom  szowinistom litewskim, którzy przemocą usiłowali ich litwinizować.  Po  powrocie od  państwa Rutkowskich z  Rudziczek do  Wilna  wysłałem żony  siostrę z bratem do  Kucewicz, by  stamtąd zabrali i przywieźli do Wilna moją  żonę z córką. Wobec tego, że w Kucewiczach Komitet miejscowy nie chciał  wypuścić żony  do  Wilna, to wówczas większą część  mebli i rzeczy przewieziono do Żupan do  ciotecznej  siostry  żony, gdzie pozwolono żonie zamieszkać.  Z Żupan żona przyjechała na kilka  dni do Wilna, odwiedzić mnie. Ja już  miałem wynajęte mieszkanie przy ulicy  Piwnej nr 1, składające  się z czterech  dużych pokoi, kuchni i przedpokoju. W jednym pokoju mieszkał sublokator pan Woronowicz, były urzędnik kolejowy - emeryt.  Po  paru dniach pobytu żony w  Wilnie, odjechała ona z bratem, ponownie do Żupran, by  stamtąd zabrać wszystkie  rzeczy i  nadać na kolej, celem przywiezienia  do Wilna, co  się urzeczywistniło.  W Kucewiczach ponownie Komitet, usiłował niedać zabrać pozostałych rzeczy, jednak dzięki energicznej postawy brata żony w  ostateczności uległ i  wydał. W  Żupranach żona pozostawiła kilka  skrzyń z  książkami, między innymi dziesięć dzieł Józefa Piłsudskiego oraz kilka olejnych obrazów. Przedmoty te  miała w późniejszy  czasie zabrać, jednak pozostały one  tam na zawsze, gdyż wkrótce została  ustalona granica między Litwą a Białorusią i dokąd  już nie można było  wyjechać.  Po odebraniu z kolei nadanych  mebli i innych przedmiotów i przywiezieniu do mieszkania, byliśmy uszczęśliwieni, że uratowaliśmy się  od  szykan bolszewickich i że możemy nareszcie spokojnie żyć w Wilnie. Żona opowiedziała  dużo  szczegółów,  co  się działo w Kucewiczach po mojej ucieczce, a mianowicie: następnego  dnia w  poniedziałek, bolszewicy wkroczyli do Kucewicz. Między wkraczającymi oddziałami piechoty – nadjechał  samochód,  zatrzymał  się przed  Gminą, z którego wysiadł starszy rangą oficer lub Komisarz. Zarządził by mu wezano z Urzędu Gminy wójta. Kiedy mu odpowiedziano, że wójt  wyjechał z  Kucewicz i nie powrócił,  wówczas z ironicznym  uśmiechem powiedział  „Udrał  sukinsyn, my iwo  najdziom”.             Kiedy bolszewicy nawiązali  rozmowę z kobietami i męższczyznami – na  wstępie zapytali  dlaczego oni tak odświętnie    ubrani „Szto u was jesc praznik? Odpowiedziani im, że na razie żadnego święta nie ma, wówczas oni zdziwieni, poczęli pytać: „To paczemu wy tak krasiwo adiety po prazniczymu?”. Należy zauważyć, że mieszkańcy Kucewicz byli ubrani, jak każdego dnia roboczego – jednak ten ubiór był  stosunkowo lepszy od  noszonego przez luność bolszewicką, dlatego bolszewikom okazał się świątecznym.   Następnego dnia mieszkańcy Kucewicz, ubrali się w najgorsze podziurkowane ubrania i byli na bosaka z czego już bolszewicy nie  czynili  zachwytu. Byli oni tego dnia wezwani przez politruków  bolszewickich do Urzędu Gminy -  zjawili się  najgorzej ubrani. Na pytania politruków niemal wszyscy skarżyli się na ciężkie warunki materialne. Wówczas politrucy ze zdziwieniem zapytali – „To paczemu wy nie rozkułaczycie kułakow i paczemu wy nie wazmieicie ich imieszczostwo i nie  zabieraicie?” Przy tym nakazal zebranym, żeby natychmiast kułaków i pamieszczykow rozkułaczyli. Hasło to dane, niezwłocznie wprowadzono  w czyn.         Chłopi rzucili się gromadnie na  zamożnych gospodarzy i majątki – rozgrabili inwentarz  żywy i  martwy. U  zastępcy  wójta pana Rozwadowskiego,  rozgrabili do ostateczności -  zabrali 20  sztuk   bydła i 6  koni,  wszystką trzodę  chlewną,  a  nawet wszystkie  garki, tak że następnego  dnia nie miał w  czym ugotować sobie parę  ziemniaków. Taki  sam los,  spotkał i innych  zmożniejszych gospodarzy. W majątku  Kucewicze miejscowy Komitet biedoty spisał inwentarz żywy i  martwy i nie pozwolił takowy rozbierać. Jednak kiedy powrócił  z  więzienia  starszy syn Lowa Łaskow  komunista -  wóczas on wbrew woli ojca, rozdał majątek darmo między pracownikami ojca. Biednemu ojcu nic nie pozostawił, tak że ojciec zmuszony został  zamieszkać w innej  wsi i tam żyć z młodszym  synem. Podczas tego podziału jeszcze żona była w tymże  majątku, Lew Łaskow obiecał jej krowę i mieszkanie o ile zechce żyć nadal w Kucewiczach. Żona jednak mu podziękowała za tą ofiarę.   W majatku Nowosiółki u hr. Czapskiego służba rozdzieliła między  sobą żywy inwentarz i martwy. Rozdzieliła i rzeczy i  wszystko,  co było  droższego – pozostały tylko puste pokoje. Tymczasem hr. Czapski nie mogąc  zmeldować  się w Wilnie w  domu siostry na ul. Wileńskiej, gdzie czasowo  zamieszkał po ucieczce z Nowosiółek – zmuszony był  wracać do  swojego majątku. Przybył  z Wilna na stację Soły i  szedł do majątku piechotą. Po drodze przed majątkiem na 8 km spotkał  swoją kucharkę -  zapytując co  słychać w majątku ? Kucharka ta mając na  sumieniu popełnione kradzieże i by nie trzeba  było zwrócić  zrabowanych przedmiotów – nastraszyła hrabiego - by do majatku nie  wracał, gdzie na niego  czekają bolszewicy i odeszła.         Pozostawiony hrabia Czapski, nastraszony i nie  wiedząc co z  sobą  zrobić - na pasku od  spodni powiesił  się na przydrożnym  drzewie, gdzie go  znaleziono nie żywego. Pochowano  go na tym  samym  miejscu w   wykopanym  dole, bez trumny i tak  zakończył swój los życia. Synek jego trzyletni Andrzej, pozostał pod opieką  siostry hrabiego, która  z nim uciekła przed bolszewikami  do Warszawy. Żal mi było ogromnie hr. Czapskiego, był on dobrym dla ludności i otoczenia. Nikomu żadnej krzywdy nie  czynił.  Były Komendant Posterunku Policji w Kucewiczach – Kiziewicz, potajemnie w nocy powrócił do domu,  gdzie zatajony mieszkał przez  dwa tygodnie.  Kiedy jednego dnia do jego mieszkania przybył Komisarz bolszewicki i  w rozmowie z żoną wyraził  zdziwienie, dlaczego jej mąż nie  wraca do domu – gdyż nic mu nie grozi z ich strony, podając że inni policjanci powrócili i są na wolności – Komendant, będąc  w  drugim pokoju i słysząc tę rozmowę,  wszedł  do pokoju, gdzie  rozmawiał Komisarz z żoną i przedstawił  się jako Komendant. Komisarz go zapewnił, że on może  śmiało w domu mieszkać i że  władze bolszewickie przeciwko jego pobytowi  Kucewiczach nic  nie  mają. Potem pożegnał  się i odszedł do Urzędu Gminy, gdzie natychmiast zarządał podwody do Oszmiany. Jednocześnie przysłał  do Komendanta Kiziewicza posłańca by ten niezwłocznie przybył  do  Gminy,  w celu  wymienienia kilku słów w sprawie Komendantury.  Kiziewicz nic złego nie przypuszczając, w  jednej marynarce pośpieszył do  Gminy, gdzie  został wrzucony do  aresztu, w  którym już  siedział  Dyrektor Szkoły Rolniczej Jacek Jeleniewski. Obydwu ich niezwłocznie na podwodzie  dostarczonej wieczorem, pod  konwojem odesłano do więzienia w Oszmianie. Tak Komendant Kiziewicz dał  się  złapać – los ten  sam  spotkał i innych posterunkowych, którzy  powrócili z Wilna  do  domu.   Z powiatu Oszmiańskiego z nas kolegów wójtów uciekło trzech, ja  i wójt Karczewski i z K…………. Kisielewicz. Reszta wójtów pozostała na miejscu. Wszyscy oni  zostali  aresztowani -  sądzeni na 10 – 15 lat ciężkiego  więzienia i  wywózkę w  głąb Rosji. Kolegę  wójta Karczewskiego złapali Żydzi i wieźli do Stalina, po  drodze rozstrzelali. Kolegę wójta Kisielewicza złapano i także rozstrzelano. Ja jeden dzieki mojej czujności ocalałem i uratowałem swoje życie.

Podziel się
oceń
3
1


Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

sobota, 25 lutego 2017

Licznik odwiedzin:  68 005  

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728     

O mnie

O moim bloogu

Życie i walka na kresach Rzeczpospolitej.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:


http://blogroku.pl/_d/zestaw4/zestaw4_19.jpg Zagłosuj na mnie w konkursie Wiadomości24.pl!@import url("http://www.moikrewni

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl