Bloog Wirtualna Polska
Są 1 229 852 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Do Wilna wkraczają wojska boszewickie

środa, 20 lutego 2008 16:49
Skocz do komentarzy

Po  spożyciu śniadania u  siostry łącznie z bratem Bolesławem udaliśmy się do 6 Pułku Piechoty na Antokolu, celem wstąpienia jako ochotnicy do armii polskiej. Po drodze spotkaliśmy sporo grupek wojskowych, chodzących po ulicach. Byli to żołnierze z różnych formacji wojskowych, które to formacje przestały istnieć z powodu rozbicia ich przez Niemców lub w ucieczce przed nadchodzącymi Niemcami. Żołnierze ci sprawiali przygniatające ujemne  wrażenie. Odejmowali chęć wstąpienia  do armii, skoro ona była już w rozkładzie. Jednak przybyliśmy do biura werbunkowego,  gdzie było kilka setek ochotników,  zaciągających się do wojska.  Nawiązałem  rozmowę z pracownikiem mającym nadzór nad biurem  werbunkowym zapytując go czy  warto  czynić zaciąg do armii skoro z takowej żołnierze  luzem powracają. Czy jest broń dla uzbrojenia zgłaszających się ochotników. Porucznik odpowiedział, że żołnierze chodzący luzem po ulicach to uciekinierzy i tchórze – po  czym mnie zaprowadził do magazynu broni i pokazał tam znajdujące  się siodła, szable i niedużą ilość karabinow, mówiąc że tą bronią uzbroi kilka  setek ochotników. Broń ta nadawała  się  więcej dla konnej  formacji, lecz nie  dla pieszych i to  mnie również zasmuciło. Po zapisaniu się do listy ochotników i złożeniu podpisów chcieliśmy iśc po rowery pozostawione przed  domem mojej siostry lecz już nas nie  wypuszczono uważając za żołnierzy. Nowo upieczeni żołnierze mogli tylko  wychodzić z przepustkami,  wydanymi przez szefa biura wartowniczego, którego przez pewien czas nie było. Ponownie  nawiązałem rozmowę z porucznikiem, mającym nadzór nad zaciągiem. Dowiedziałem  się od niego, że  sformowany oddział z ochotników będzie bronił Wilna przed bolszewikami i że do obrony mają otrzymać odpowiednie uzbrojenie. Zauważyłem kilku młodych Żydków zaciągających się jako ochotnicy, miedzy którymi poznałem z  Podbrodzia  Iljusza Charkana syna aptekarza. Gratulowałem mu za jego patriotyzm. Rzeczywiście on i jego ojciec  byli  dobrymi obywatelami Polski. Za ich  wierność obywatelską  do Polski  zostali pierwsi  wysłani na Sybir przez bolszewików. Przybyły  szef biura werbunkowego, nie  chciał nam  wydać  przepustek, jednak w  późniejszym  czasie wyraził na to  zgodę tylko  dlatego, ze mieliśmy zabrać spowrotem rowery ze sobą, które były potrzebne do organizującego  się oddziału. Wychodząc  z biura werbunkowego, nałożyłem pas  z rewolwerem i paradowałem już jako żołnierz. Po drodze spotkaliśmy już  większe grupy żołnierzy, bez pasów z rozpiętymi  płaszczami i  bez broni, majcymi tylko plecaki na plecach. Wszyscy twierdzili, że oni pochodzą z odziałów już  nieistniejących  wojsk polskich  z frontu lub miejsca postojów. Nastrój  w mieście był bardzo smutny, oddziały te dawały powód tego smutku. Grupy te zdążały do miejscowości  zamieszkania województwa wileńskiego. Po  drodze  zaszliśmy  do fryzjerni żydowskiej – personel pracujący był w  bardzo dobrym  nastroju. Obsługiwali oni polskiego oficera lotnika  z Lidy. Oficer także  był w  wesołym nastroju i  wyrażał się niezbyt pochlebnie o  swoim pułku lotniczym. Chwalił  się jak  wysadził budynki lotnicze i  zniszczył maszyny lotnicze w  dniu……Zwróciłem mu  uwagę, że nie przystoi oficerowi  wojsk polskich tak  wyrażać  się w miejscu publicznym. Uwaga ta go ostudziła od dalszych wynurzeń. Po  powrocie  do  siostry Marii  do hotelu – czułem  się bardzo  zmęczonym, a tymbardziej po  całonocnej  jeździe na rowerze. Siostra dla podniesienia  sił i dla  wywołania lepszego  nastroju uraczyła nas  nalewką ze spirytusem. Rozochoceni nalewką sprowadziliśmy jeszcze wiecej napojów alkoholowych by  zabić  smutek i frasunek. Wtedy podochoceni gwarzyliśmy z myślą, że  do koszar mamy  czas  do 8 wieczorem. O godzinie  4- tej po południu wpadła koleżanka siostry z ulotką  nadzwyczajną, odbitą przez Redakcję Słowa Wileńskiego, które donosiło że Anglia, Francja, Ameryka, Turcja i inne państwa postawiły Ultimatum Rosji Sowieckiej z żadaniem  zaprzestania marszu na Polskę i  wycofania  się z zajętych miejscowości oraz że Rosja  Sowiecka zgodnie z Ultimatum marsz swoich wojsk powstrzymała i oddziały te które  wkroczyły na  terytorium  Polski   wycofują się. Ulotka ta do naszego humoru wywołanego  alkoholem była  tak  radosna i pocieszająca, że my niezwłocznie  udaliśmy się do miasta dla  zaciągnięcia dokładniejszej informacji. Na ulicach ludzie stali grupami i  czytali ulotkę. Byli uśmiechnięci i weseli -  cieszyli się ogromnie ściskając się wzajemnie. By  dowiedzieć się z jakiego źródła ta ulotka  została nadana  ośmieliłem się i poszedłem do Redakcji Głosu Wileńskiego.  W redakcji  zastałem  brata redaktora Józefa Tac -  Mackiewicza. Poinformował on mnie, że treść ulotki  pochodzi z  agencji………… z Londynu i że jest prawdziwą. Ponadto  dodał, że informacje z oddziałów Straży Granicznej potwierdzają, iż bolszewicy rzeczywiście wycofują się z zajętych miejscowości polskich i że te miejscowości ponownie   zajmowane przez wojsko polskie. Po  wyjściu  redakcji udaliśmy  się na plac przed katedrą – gdzie ogromna masa ludności słuchała nadawanych specjalnych komunikatów przez głośniki. Komunikaty  te podawały treść ulotki z komentarzami radosnymi i pocieszającymi. Wśród słuchaczy była nadzwyczajna radość, wszyscy śmieli się i cieszyli. Wznoszono okrzyki niech żyje Polska! Niech żyje Anglia, Francja itd. Podniecony tymi okrzykami  zaczęłem wznosić okrzyki : Precz  z Hitlerem ! Precz  ze  Stalinem! Burzliwe oklaski były powtarzane przez  zebranych – radość była nie do opisania. Niektórzy płakali lub tańczyli  z radości, po czym udaliśmy się  do kina „Helios” -  gdzie odbywał  się  wiec. Tam także wzniosłem okrzyk: Precz z  Hitlerem! Precz ze  Stalinem! Okrzyk ten przez dłuższy  czas nie miał końca. Poczęto mnie podrzucać, że ledwo wyrwałem się z rąk i uciekłem z kina. Po  powrocie do siostry przez rozjuszone miasto, ponownie pocieszaliśmy się wódeczką przez pewien  czas. Do punktu werbunkowego postanowiliśmy się udać dnia następnego, po czym  rozebraliśmy  się i położyli odpoczać.  Wieczorem o godz.6 – tej, przyszła  do  siostry sąsiadka i  zakomunikowała, że na Lipówce, przedmieścia  Wilna są bolszewickie  czołgi. Siostra nas obudziła i to  nam zakomunikowała.  My  zwymyślaliśmy  sąsiadkę mówiąc że jest to plotka  niewiarygodna. Po czym ponownie  położyliśmy  się spać, gdyż  byliśmy  rozespani. Po niejakim  czasie ponownie  do  hotelu  wpadli chłopcy, mówiąc że oni byli na Lipówce i  widzieli tam czołgi bolszewickie z  wojskiem. W  dalszym  ciagu nie dowierzaliśmy  temu, jednak kiedy usłyszeliśmy  strzały od  strony Lipówki i stacji kolejowej to wówczas brat mój  Bolesław prędko ubrał  się i pośpieszył  do 19 Dywizji Wojska Polskiego, mieszczącej  się niedaleko ulicy Wielkiej, aby  dowiedzieć się o sytuacji. Niezwłocznie powrócił powiadamiając, że wszyscy  wojskowi Dywizji ładuja  się  do samochodów i niebawem odjadą i  rzeczywiście  od  strony Niemna nadjeżdżaja bolszewicy na przedmieście Lipówki, dodając, że możemy z  tym  sztabem opuścić  Wilno. Prędko zeskoczyłem z łóżka i  zacząłem  się ubierać, lecz butów na okręconych onucami nogi nie mogłem wcisnąć. W pośpiechu męczyłem  się i  ani rusz nie  wchodziły buty  na  nogi. Brat mnie ponaglał, lecz bezowocnie, ja butów wciągnąć nie  mogłem. Siostra widząc moje  bezskuteczne usiłowania w ubieaniu się począła mnie nakłaniać by pozostać. Posłuchałem ją i oświadczyłem bratu, że pozostaję. Brat pożegnał  się i pośpieszył do  siedziby  sztabu 19 Dywizji, skąd odjechał  samochodem, jak się późnie okazało  do Litwy Kowieńskiej. Policja mundurowa także udała  się do granicy litewskiej – która pod  naciskiem bolszewików poddała  się i  wszyscy łacznie z  wojskiem  zostali internowani. Ja pozostałem do  dnia następnego u siostry z powodu niemożności obucia  się. Do godziny 12 – tej w  nocy trwały strzały. Pochodziły one z pancerki polskiej, jeżdżącej po torach kolejowych i  strzelającej w kierunku nadchodzących bolszewików. Kiedy strzały ustały ponownie położyłem się odpoczywać. Jednak usnąć nie mogłem. O świcie począłem  ubierać  się – nogi  wypoczęte, onuce  wysuszone, dały możność  włożyć  buty. Wyszedłem na miasto o godz. 6 – tej – bez pasa i rewolweru. Na ulicach pełno było młodych rozradowanych Żydów krzyczących „Da zdrastwój krasnaja armia” – machając czerwonymi chorągiewkami.  Wychodzącym z bram polskim żołnierzom  zabierali broń i  ciągnęli pod  ratusz, tam  oddawali oddziałowi wojska bolszewickiego. Na  stopniach Ratusza stali żydzi, przeważnie młodzi i śpiewali bolszewickie piosenki. Młodzież żydowska była rozjątrzona. W całym mieście wrzeszczała na cześć bolszewików i miała  zardzewiałe  karabiny na plecach. Ogólny widok ludności polskiej, której było bardzo mało, był bardzo  smutny. Niektóre kobiety płakały. Ostara Brama  była  zamknięta, przed którą  gromadka kobiet modliła się. Postanowiłem udać  się  do rodziców  żony na ulicę Szkaplarską. Przechodząc ulicą Ostrobramską, zatrzymałem się by popatrzeć na  bolszewicką piechotę, kroczącą  do  miasta. Była ona umundurowana bradzo żle. Miała  na  sobie  stare umundurowanie i obuwie, karabiny zawieszone  na plecach były na  szurkach. Po obu stronach ulicy stali Żydzi i  wzosili okrzyki „ Da zdrastwójcie krasna armia”. Obok maszerujących bolszewików jechał konno na oklep, bez  siodła  Żyd, w rozpiętej koszuli i trzymając karabin w ręku krzyczał wygrażąc Polakom. Tuż obok mnie stał kolejarz polski – niższej rangi i  wychwalał oddziały bolszewickie -  wyrażając się ujemnie o  wojsku polskim. Trąciłem go łokciem i w pośpiechu odszedłem. Idąc ulicą Nieświeską grupki żołnierzy  bolszewickich ciągnąc karabiny  maszynowe  zapytywali „ Gdzie palaki”, chodziło im o polskie wojsko, gdzie się ukryło. Odpowiedziałem im, że wojska polskiego w mieście nie ma, że opuścili masto w  dniu wczorajszym. Kiedy  zbliżałem  się do ulicy Szkaplarskiej rozpoczęła  się strzelanina z karabinów maszynowych. Ostrzelwali bolszewicy cmentarz prawosławny, bo im Żydzi  donosili że tam są ukryci polscy żołnierze. Na podwórzu domu mieszkalnego rodziców żony stał karabin  maszynowy wycelowany na cmentarz prawosławny, przy którym było z 10 żolnierzy  bolszewickich. Z rodzicami  zamieniłem  zaledwie kilka słów, pożegnałem się i odszełem, mówiąc że pójdę do Nowej Wilejki do siostry Bujkowej. Tak też i uczyniłem. Uważałem, że tam będzie  bezpieczniej. W Wilnie mieszkać  nie mogłem, gdyż  mnie widziano poprzedniego  dnia  chodzącego z rewolwerem oraz czyniącego okrzyki „Precz  ze  Stalinem !” -  każdej  chwili mogłem być  aresztowany.            Idąc do Nowej Wilejki -  przed Nową Wilejką o 2 km natkąłem się na patrol wojska bolszewickiego, który  mnie  zatrzymał i skierował powrotem  do Wilna. Zauważyłem, że w miescu tym po obu stronach szosy,  stały  zamaskowane  czołgi i inne  samochody wojskowe. Na pewno z tego powodu  droga  do Nowej  Wilejki była   zamknęta. Powróciłem do Wilna i  zatrzymałem  się nadal u siostry w  hotelu. Następnego  dnia  bolszewicy ogłosili, że wszyscy winni złożyć  broń posiadaną. Ponadto urzędnicy państwowi powinni  zameldować  się, jako też i osoby przybyłe  do miasta z innych miejscowości. Dotyczyło to uciekinierów z powiatów  wschodnich, którzy  schronili się przed bolszewikami w  Wilnie. Za uchylanie się od tego meldunku – groziła surowa odpowiedzialność. Setki osób wyższych i niższych urzędników państwowych jak: sędziów, prokuratorów, profesorów uniwersytetu, starostów, rejentów, adwokatów oraz urzędników  niższych, łącznie z woźnymi  stało  wówczas przed byłym Urzędem Wojewódzkim i tam czekając w kolejce na ulicy  wkraczali  do  gmachu i  meldowali  się. Poważna ilość po  wyjściu  z gmachu była  zatrzymywana i   wywieziona potem na Sybir. Sytuacja meduących się była  rozpaczliwa. Za uchylanie  się  od  meldunku groziła  niechybnie surowa kara.

Podziel się
oceń
0
1


Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

sobota, 25 lutego 2017

Licznik odwiedzin:  68 008  

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728     

O mnie

O moim bloogu

Życie i walka na kresach Rzeczpospolitej.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:


http://blogroku.pl/_d/zestaw4/zestaw4_19.jpg Zagłosuj na mnie w konkursie Wiadomości24.pl!@import url("http://www.moikrewni

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl