Bloog Wirtualna Polska
Są 1 229 852 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Spotkanie z wojewodą wileńskim panem Bociańskim i redaktorem Melchiorem Wańkowiczem.

środa, 09 stycznia 2008 22:15
Skocz do komentarzy

            Kiedy Konstanty Waligórski sprzedał las i gmina usiłowała położyć sekwestr za zaległe podatki za wyrabane  sztuki drzewa  - to kupcy Żydzi okazali pokwitowanie rejentalne i że jest możliwość w zakupie drzewa  przez nich i za nie  zapłacono. Kiedy usiłowałem  sekwestr nałożyć na umowę  dzierżawną za wydzierżawiony majątek nowemu dzierżawcy to dzierżawca okazał umowę  dzierżawną według której płacił dzierżawę Konstantemu Waligórskiemu w  naturze masłem i innymi artykułami żywnościowymi – płaconymi z góry. Po czym drogą nieuczciwą i  wykrętną Waligórscy  nie płacili podatków żadnych od 1919 roku i nie było żadnej możliwości prawnej wyegzekwowania tego podatku.   Jednak Konstanty  Waligórski dał się złapać. Przybył on  do Urzędu Gminnego z prośbą o poświadczenie wierzytelności odpisów. Odpisy były  dokonane z aktu  Sądu  Okręgowego w  Wilnie o podziale  majątku, według którego to aktu byli  właścicielami majątku w  równych częściach po 40% obszaru Konstanty Waligórski i Kapitan Waligórski – oraz w 20% siostra Owsiana. Z aktu  tego sądowego kazałem także zrobić odpis dla Urzędu Gminy, który miał nam  służyć za dowód kto jest  właścicielem  majątku. Prze to  wystosowałem do nich w pierwszej  formie upomnienie by zapłacili  cała   sumę  zaległego podatku gminnego i  samorządowego do 17 000  zł. -  nadmieniając, że Urząd Gminy zmuszony będzie  w przeciwnym  razie wystapić na  drogę egzekucyjną.   W odpowiedzi kapitan Waligórski nadesłał list w który on w sposób wulgarny zwymyślał mnie jako wójta, że jakie ja mam prawo pisać do niego jako oficera polskiego podobne  wezwanie  do płacenia podatków i że on sobie  wyprasza na przyszłość otrzymywania podobnych  wezwań. Nastapiła wojna pomiędzy mną jako  wójtem, a kapitanem oficerem wojska polskiego. Ja uczyniłem pierwszy atak natarcia. Złożyłem Urzędowi Skarbowemu w Oszmianie akta zaległego podatku na  sumę 17 000 zł. na majątku oraz akta Sądu Okręgowego w Wilnie, kto jest  właścicielem tego majątku, prosząc Urząd Skarbowy o  wyegzekwowanie tej sumy należnej, przez zajęcie poborów kapitana Waligórskiego. Urząd Skarbowy  zgodnie  z  naszą prośbą nałożył  sekwestr  na pobory Kapitana Waligórskiego, jako   Szefa  Wydziału Zdrowia D.O.K i  sekwestr na  meble dyrektora Owsianego – Fabryki Opakowań w Poznaniu. Muszę tu nadmienić, że aczkolwiek Konstany Waligórski  był prawym  właścicielem majątku  - jednak wobec  tego, że od niego nic nie można było  wyegzekwować, to  wtedy według przepisów, można było wspólnie zaległości ściągać od  tej osoby, która była  zamożniejsza i od  której można było zaległości odzyskać. Przeto wówczas sekwestr został  dokonany na kapitanie  Waligórskim i  dyrektorze  Owsianym  z pominięciem Konstantego Waligórskiego.    W październiku 1936 roku wizytował gminy i powiat oszmiański Wojewoda Wileński. Będąc u mnie w Urzędzie Gminnym zainteresował się jak wygladają opłaty podatków. Poinformowałem go, że najlepiej płacą właściciele  średni, małorolni także płacą. Niektórym zachodzi potrzeba podatek umorzyć. Natomiast nagorzej płacą więksi właściciele,w  dowód czego pokazałem pismo kapitana Waligórski w którym kapitan mnie  wymyśla, że ja ośmielam  się go zmuszać do płacenia podatków.    Pan wojewoda po przeczytaniu tego listu,  zapytał  mnie  co ja uczyniłem dalej? Poinformowałem pana  wojewodę, ze  wystapiłem na drogę  egzekucyjną przez Urząd Skarbowy, który  zajął pobory kapitana Waligórskiego i  meble dyrektora Owsianego. Pan  wojewoda ogromnie ucieszył  się z  moje  energii  i gratulował mi mojej odwagi. Po  dokonanej inspekcji  działu gospodarczego i  stwierdzeniu, że finanse Gminy  znacznie poprawiły  się od  chwili  rozpoczęcia mego urzędowania  na stanowisku wójta pan  wojewoda w księdze protokołów napisał, że stan stan  gospodarczy  dzieki  wójtowi  jest dobry. Obejście czyste. Podpisał: Wojewoda Bociański. Był to okres kiedy Prezes Rady Ministrów Sławoj Składkowski -  wymagał by były budynki bielone i ogrodzenia  znajdowały się przy  drogach. Przeto pan  wojewoda jeżdżąc sprawdzał czy to jest  wprowadzone  w życie? A  że ogrodzenie Urzędu Gminy od traktu przebiegającego  z Oszmiany  było  czyste i  wybielone, jako też i budynki, przeto pan  wojewoda nadmienił  w  książce inspekcyjnej „Obejście  czyste”. Z panem wojewodą  był w towarzystwie dziennikarz Melchior Wańkowicz, który interesował się stanem narodowościowym i religijnym ludności gminy. W Gminie Kucewicze  była sekta badająca Pismo Święte pod  przewodnictwem pana Michalkiewicza, posiadającego osadę rolną o kilometr od Urzędu Gminy. Kiedy powiedziałem o istnieniu takiej sekty pan redaktor Wańkowicz wyjawił chęć osobiście pojechania i poznania przewodniczącego sekty pana Michalkiewicza. Wojewoda  zgodził  się i redaktor autem pana  wojewody w towarzystwie dozorcy gminy odjechał  do pana Michalkiewicza. Pan  wojewoda wyszedł ze mna na  ganek Urzędu Gminy na którym usiedliśmy na ławkach i  rozmawialiśmy o sprawach gminy i powiatu. W trakcie tej rozmowy pan wojewoda nadmienił, że  mnie  gdzieś widział i że ja jestem mu  znanym. W odpowiedzi powiedziałem, że ja byłem na balu oficerskim 86 Pułku Pichoty w  Mołodecznie  i adiutant pana pułkownika mój brat  cioteczny Arkadiusz Koszyk mnie wowczs przedstawił panu wojewodzie. Wółwczas pan wojewoda przypomniał  sobie ten moment, dodając że brata mego Koszyka lubił jako gorliwego służbistę.   W czasie naszej rozmowy na ganku, służbowo zameldował się przybyły Komendant Posterunku Policji pan Kisiewicz, którego  wojewoda wypytywał się o bezpieczeństwo. Wobec tego, że redaktor Wańkowicz nie wracał od Michalkiewicza, przeto pan wojewoda poprosił pana komendanta  by ten na rowerze podjechał i poprosił pana Wańkowicza o przyspieszenie powrotu. Kiedy powrócił redaktor  autem od Michalkiewicza to powiedział panu  wojewodzie  dużo ciekawych rzeczy słyszanych od przewodniczącego  sekty. Miedzy innymi  mówił, że on rozmawiał  z Panem Bogiem w  sprawch  sekty. Pan redaktor  wyraził  swoje  niezadowolenie, że nie udało mu  się  dokonać zdjęcia fotograficznego pana przewodniczącego, łącznie z jego oblubienicą podstarzała panną, którzy już byli przygotowani  do zdjęcia pod  rozpiętym  dywanem. Lecz kiedy komendant posterunku nadjechał i powiedział, że pan  wojewoda go  oczekuje,  zasłyszawszy te  słowa pan Michalkiewicz nie  zgodził  się na  zrobienie  zdjęcia i uciekli z pod rozwieszonego dywanu. Opowiadanie to  rozbawiło pana wojewodę, który na pożegnanie życzył mi  dalszej takiej pracy i po trzech godzinach odjechał do Oszmiany.

Podziel się
oceń
0
0


Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

sobota, 25 lutego 2017

Licznik odwiedzin:  68 000  

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728     

O mnie

O moim bloogu

Życie i walka na kresach Rzeczpospolitej.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:


http://blogroku.pl/_d/zestaw4/zestaw4_19.jpg Zagłosuj na mnie w konkursie Wiadomości24.pl!@import url("http://www.moikrewni

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl