Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 260 361 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Budżet 1935 roku w Kucewiczach.

poniedziałek, 07 stycznia 2008 13:25
Skocz do komentarzy

             Na Święta Wielkanocne otrzymałem tygodniowe zezwolenie celem pojechania do Podbrodzia po rodzinę i umeblowanie. Po przyjeździe  do Podbrodzia wszystkie posiadane meble opakowałem i nadałem na stacji kolejowej Soły najbliżej od Kucewicz. Dom nasz oddałem w dzierżawę Rudzińskiemu za zapłatą po 30 zł. miesięcznie. Z ksiąg protokołów Uchwał Rady Miejskiej w Magistracie otrzymałem wyciąg o tresci następującej:,, Z protokołu prawomocnego posiedzenia Rady Miejskiej miasta Podbrodzia odbytego  w dniu 28  czerwca 1934 roku na którym to posiedzeniu między innymi Rada Miejska wniosła Uchwałę nr 27 o treści  następującej:1.      Dzieki włożonej usilnej i gorliwej pracy Zarząd pod przewodnictwem burmistrza Kajetana Rożnowskiego oraz współudziale członków pana Józefa Łabunia i pana Abrama Rola w okresie sześcioletniej ich kadencji został  osiągnięty dla naszego miasta tak pokaźny i piękny dorobek, poz tym podniesiono  go ku lepszemu  rozkwitowi.2.      Rada Miejska stwierdza także, że Zarząd w powyższym  składzie położył ważne zasługi w obronie interesów mieszkańców miasta Podbrodzia w  niesieniu tymże pomocy materialnej.  Rada Miasta biorąc pod uwagę powyższe zasługi Członków Zarządu stwierdza, że zsłużyli się na  uznanie przed  całym Społeczeństwem miasta Podbrodzia. Oryginał Uchwały należycie  podpisany.  Za  zgodność. Za  Zarząd Miejski miasta Podbrodzia niniejszym zaświadcza. Podbrodzie  dnia 7 wrzesnia 1934 roku. Podpisy.    Po złożeniu  wizyty pożegnalnej w  Podbrodziu dla Dowódcy i grona oficerów 23 Pułku Ułanów Grodzieńskich oraz ksiedzu prefektowi i burmistrzowi nowomianowanemu, kierownikowi  szkoły i niektórym  radnym - wyjechałem z rodziną, zabierając  ze  sobą psinę Lorę, do Wilna  na Świeta  Wielkanocne  do rodziców żony. Podczas Świat w  wiekszym gronie osób udaliśmy  się do Nowej Wilejki  do  siostry Janiny, dokad  także przybyli moi  synowie Kazik,  Zbyszek i  Edek. U siostry bawiliśmy się  bardzo  wesoło. Trzeciego  dnia wieczorem na kolację  zedliśmy wszystkie  smakołyki i  zapasy świąteczne, tak że nazajutrz rano zaszła potrzeba czynić zakupy na  śniadanie.  Z Podbrodzia przywiozłem wiele dobrych i miłych wspomnień z mojej tam położonej owocnej pracy – a zarazem   wywiozłem niemało i gorzkiego  osadu na sercu, doznanego od  swoich przeciwników, którym  nic złego nie uczyniłem, tylko że broniłem  się przed ich napaścią niełaski. Po przyjeździe do Kucewicz zamieszkałem z rodziną w  Urzedzie Gminy -  zajmując dwa pokoje i kuchnię wspólnie z  sekretarzem. Pomieszczenie to było  wystarczające i dość  wygodne, tylko że było ono już od dłuższego czasu nie odnwiane i potrzebowało  malowania ścian,  sufitów i podłogi.            Pomieszczenie kancelaryjne Urzędu Gminnego było  za ciasne. Składało  się z  jednego dużego pokoju i gabinetu  wójta. Był natomiast ogromny hol w którym odbywały  się wieksze zgromadzenia, a  nawet i  zabawy publiczne, które były nie pożądane ponieważ po takich zabawach pozostawało zanieczyszczenie całego budynku Urzędu  Gminnego. Były one tolerowane, gdyż nie  było innego  miejsca na te zabawy. Stan materialny i finasowy Urzędu Gminnego był opłakany. Bilans i  wykonanie budżetu  naszego na 1934 rok  zamykało  się niedoborem 17 000 zł. Urząd  zalegał z oplatą poborów dla pracowników Urzędu Gminy, z dopłatą na  mieszkania dla nauczycieli, komornego za lokale  wynajęte pod  szkołę. Zachodziła potrzeba energicznego ściągnięcia zaległych podatków, by pokryć zadłużenia i  wypłacić pobory urzędnikom. Ponadto trzeba było opracować budżet administracyjny na rok 1935 i  uchwalić go przez Radę  Gminna i  wójta. Sekretarz Bieliński usiłował przyjąć na  siebie ten obowiązek, jednak ja na to nie  zgodziłem się i  sam w   większości go opracowałem rzeczowo i  w oparciu o realne  wpływy, które  stanowiły tylko dochody z podatków.   Na opacowanie planu kwartalnego na rok 1935 posiłkowałem się już wskazówkami częściowo  sekretarza i organisty pana Madeja. Na pierwsze posiedzenie Rady Gminy pod moim przewodnictwem, na którym miał być zatwierdzony budżet i plan kwartalny na rok 1935 zaprosiłem pana starostę Suszyńskiego, który przybył w towarzystwie inspektora samorządowego Stankiewicza. Podczas obrad nad budżetem inspektor Stankiewicz usiłował udowodnić, że budżet jest nierealny, gdyż on po  stronie  dochodów wyniósł wieksze  wpływy podatkowe od większych wydatków, co według jego zdania było nie  realne, co w rzeczywistości tak i było do roku 1935.   Ja zaś broniłem  swego budżetu z tą nadzieją, że położę większy nacisk  na  ściaganie podatku bieżącego i  zaległego od  większych  właścicieli i tą drogą budżet po  stronie dochodu zrealizuję.  Radni byli wszyscy zgodni  z moim projektem, nawet łacznie z hr. Czapskim, największym obszarnikiem w Gminie. Pan starosta także swoim głosem poparł budżet,  wiec  takowy mimo niechęci inspektora został uchwalony i przez Wydział powiatowy zatwierdzony. Budżet wynosił tak jak po  stronie dochodów jak i  wydatków 35 680 zł.   Stan finansowy Gminy i gospodarczy, był jak już pisałem opłakany. Po  względem sanitarnym zaniedbany i  znajdujący  się w rozpaczliwym  stanie. Większość dróg była  błotnista, mosty stare  walące  się. Szkoły  znajdowały  się w lokalach ciasnych i nie odpowiednich  - za  wyjątkiem szkoły w Borunach. Położenie takie gminy było z powodu tego, iż poprzedni  wójtowie byli mało gorliwi w  swoich pracach, nie  ściągali  podatków energicznie, a  w szczególnosci od większych  właścicieli. Ostatni  wójt gminy kapitan Leoniewski konkretnie prawie nic nie  robił.  Usiłował tylko  wszystkim przypodobać się i być lubianym, przeto nic  dziwnego, że przyjąłem gminę w tak opłkanym  stanie i niedoborem 17 000  zł.By dźwignąć  gminę  z ubóstwa  i z ruiny ze stanu  sanitarnego zaszła potrzeba przystapienia do energicznej pracy we  wszystkich jej dziedzinach. Osobiście obiechałem wszystkich właścicieli ziemskich, którzy  zalegali  podatkami. Hrabia Czapski zalegajacego podatku gminnego miał ponad 9 000 zł. Konstanty Walijewski – od 1919 roku podatku  do 13 000 zł., który w ogóle uchylal  się od płacenia podatków  gminnych i innych. Siostry Szampanowiczówny zalegały z podatkiem do 7000  zł.Wszędzie mnie przyjmowano gościnnie i uprzejmie. Goszcząc obficie – upominając  się, że oni zalegaja  małymi sumami podatki i że są zdania tego, że ja jak poprzedni wójt będę  wyrozumiały i nie będę od nich żądał zapłaty tych podatków. Ja  zaś ze  swojej strony grzecznie i uprzejmie dziękując za przyjęcie przedstawiałem rozpaczliwe położenie  gminy udawadniąc iż to  powstało  z niepłacenia podatków przez  większych  ziemian i że ja  z wielka przykrością zmuszony będę przystapić do  energicznego ściągania zaległych i bieżących podatków -  dlatego  uprzejmie ich proszę by uniknąć  zbędnych przykrości byli oni łaskawi  dobrowolnie  spłacać  ratami podatki. Obiazd mój okazal  się pożyteczny. Już  w nastepne  dni poczęli spłacać  zaległe podatki więksi  właściciele. Spłacali choć nie  duże  sumy na początku i tak  wpłynęło do kasy przez kilka dni 9 000  zł. Dało to możliwość   wypłacić zaległe pobory ludziom  gminy,  sołtysowi i nauczycielom za mieszkania. Ci sami płatnicy już  w  nastepnych miesiącach opłacali podatki na bieżąco, jako też i  drobni włościanie zaczeli płacić podatki. Położenie finasowe gminy znacznie  się poprawiło. Jedynym ofiarnym płatnikiem pozostał Konstanty Walijewski w majatku , który nie płacil podatków od 1920 roku, usprawiedliwiajc się, że on jest tylko plenipotentem swojego brata kapitana Waligórskiego,będącego Szefem Wydziału Zdrowia w D. O. K i  siostry  zamężnej z dyrektorem Owsianym z Poznania i że oni pobierają dzierzawną za  wydzieżawiony  majątek i że on jest u nich na  łaskawym  chlebie.  Wystawionego wezwania do Kapitana Waligórskiego  i Dyrektora Owsianego w  Poznaniu  o wpłacenie podatku  zaległego – takowego nie przyjęli, tłumacząc się że oni  nie  sa  właścicielami majątku i że jest  właścicielem wyłącznie Konstanty Walijewski  i który jest obowiązany płacić w  całości podatek. Konstanty Walijewski w  dalszym  ciagu twierdził, ze on jest tylko plenipotentem, a nie  właścicielem majątku. Podatek od  chwili powstania Państwa Polskiego 1919 r. nie był płacony. Wszelkie usiłowania jak  gminy tak i Urzędu Skarbowego pozostawały na niczym.

Podziel się
oceń
0
0


Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

wtorek, 25 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  70 621  

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

O mnie

O moim bloogu

Życie i walka na kresach Rzeczpospolitej.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:


http://blogroku.pl/_d/zestaw4/zestaw4_19.jpg Zagłosuj na mnie w konkursie Wiadomości24.pl!@import url("http://www.moikrewni

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl