Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 260 361 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Początki pracy w Kucewiczach.

niedziela, 06 stycznia 2008 14:29
Skocz do komentarzy

            Wybory  wójta gminy Kucewicze odbyły się w  dniu 1 marca 1935 roku. Podczas wyborów była zgłoszona, tylko moja jedyna kandydatura i która jednogłośnie  została  wybrana. Po posiedzeniu  wyborczym zamierzałem  zaprosić wszystkich radnych, łącznie z panem inspektorem Stankiewiczem na wódkę, lecz pan inspektor nie pozwolił  tego uczynić. Skład Rady Gminy był dobry pod  względem uświadomienia ogólnego, między którymi był: hrabia Czapski oraz dyrektor nauczyciel Jelenowski, czterech osadników wojskowych wyższych, pozostali  gospodarze rolni zamożności średniej byli na poziomie  wyższym niżeli  radni w  Podbrodziu. Cieszyło mnie, że będę miał pracę. Komendant miejscowego Posterunku Policji pan Kiziewicz poprosił mnie i pana dyrektora Szkoły Rolniczej z  Antonowa, który był także radnym gminy na obiad do siebie. Pan komendant był prawosławnym, synem popa. Żonę miał też prawosławną, byli bezdzietni. Komendant był chory na płuca i lubił pić dobrze wódeczkę. Natomiast był dobrym służbistą. Wybór mój na  wójta został  zatwierdzony przy Wydziale Sejmiku Oszmiańskiego. Dnia 28 marca 1935 roku złożyłem przysięgę służbową na ręce pana starosty. Akta odbiorcze przyjąłem od zastępcy wójta.   Stanowisko objąłem  dnia 7 kwietnia 1935 roku. W  drugim  dniu  urzędowania złożyłem służbową wizytę panu staroście Suszyńskiemu, panu inspektorowi Stankiewiczowi i  wszystkim urzędnikom Starostwa. Przyjęty byłem przez  wszystkich bardzo  serdecznie i przychylnie z  wyjątkiem pana inspektora Stankiewicza, który w  dalszym  ciągu  wykazywał rezerwę i chłód, co na mnie robiło niemiłe  wrażenie.     Powracając z Oszmiany złożyłem  wizytę po drodze panu hrabiemu Czapskiemu w majątku. Hrabia  Czapski miał młodą  żonę, sam zaś miał  co najmniej lat 60. Był pierwszy rok po ślubie. Żona pochodziła z rodziny niezamożnej podupadłej majątkowo. Przyjęto mnie z moją pierwszą wizytą bardzo uprzejmie. Dużo rozmawialiśmy na tematy polityczne, był zwolennikiem Piłsudskiego. O mojej  działalności politycznej i  społecznej słyszał  z pracy. Obiecał mnie, że będzie moim przyjacielem we wszystkich moich pracach na stanowisku  wójta. Przy tym prosił bym ja poczekał pewien  czas na zaległe  od niego podatki.  W późniejszych dniach mojego urzędowania złożyłem wizytę panu Dyrektorowi Jeleniewskiemu  w Szkole Rolniczej w  Antonowie, gdzie byłem bardzo   serdecznie przyjęty. Pan dyrektor miał młodą, piękną i miłą  żonę. Miał także synka lat -12. Muszę tu nadmienić, że z panem dyrektorem ja znałem  się  wcześniej -  spotykając się na różnych zjazdach politycznych ja B. B. W. R i Kółek Rolniczych. Dyrektor był  dobrze poinformowany o mojej  działalności politycznej i społecznej,  co go skłoniło  do przychylnego ustosunkowania  się  do mnie.  Powracając od dyrektora Jeleniewskiego złożyłem także wizytę nauczycielstwu z 7 klasy szkoły powszechnej w B. Kierownikiem  szkoły był bardzo miły i  sympatyczny  młody  człowiek. Nauczycieli było 5 -  ciu, między którymi  był osadnik wojskowy, radny z Rady Gminy – Olszewski. Wizyta moja w  gronie tego nauczycielstwa była bardzo miła. Całe  grono  nauczycieli było na wysokim poziomie i zapowiedzieli mi, że z moich prac oświatowo – społecznych będą chętnie korzystali. Szkoła mieściła się w gmachu poklasztornym. Miała  duże sale  wykładowe, dużą salę gimnastyczna, gabinet kierownika, jeden pokój archiwalny z pomocami nauczycielskimi i pokój  stołowy, dla  woźnego i  gospodarczy. W B. był piękny poklasztorny kościół z VI wieku, była też z 1088 roku cerkiew, gmach na  Seminarium Nauczycielskie rosyjski.                   W pierwszych dniach mojego urzędowania zaprosiłem na czele z  sekretarzem gminy wszystkich urzędników do swojego gabinetu na konferencję zapoznawczą. Podczas takowej zgłosiłem prośbę do wszystkich urzędników by pełnil swoje obowiązki sumiennie,  starannie by tą drogą osiągnąć między mną a  nimi najlepsza atmosferę, przyjazną  we  wspólnej naszej pracy. Sekretarza zaś poprosiłem by on jak szef kancelarii dbał  o  załatwianie  w wszystkich prac kancelaryjnych terminowo i  solidnie i miał nadzór nad pozostałymi urzędnikami. Po skończonej konferencji powrócił  sekretarz do mojego gabinetu i oświadczył, że my jako gospodarze gminy musimy uzgadniać wspólnie pracę między sobą. Ostatecznie to mnie zdziwiło o jakich to mówi  dwóch gospodarzach  gminy. Przeto  zapytałem go, kto jest ten  drugi gospodarz gminy? Sekretarz odpowiedział, że on jest drugim gospodarzem.   Odpowiedziałem mu, że nowa Ustawa z 1933 r. Samorządu  Gminnego głosi, że tylko wójt jest gospodarzem gminy i jego zwierzchnictwu podlegają wszyscy  pracownicy gminy łącznie z  sekretarzem. Moja  odpowiedź zaskoczyła  sekretarza, tłumaczył  się, że do obrania mnie na  wójta wszyscy poprzedni  wójtowie darzyli go jako równoległego gospodarza gminy i że on brał udział w ich pracach. Na   zkończenie naszej rozmowy podziękowałem mu za jego chęci i zleciłem tonem  zwierzchnika by tylko gorliwie  dbał o pracę  sekretarza w kancelarii. Odszedł  chmurny i  skwaszony, pozostawiając w sobie niechęć  do mnie jaką  czas później ujawnił. Był on  chory na gruźlicę, pracy  sekretarza nie lubił, przeto usiłował  w  godzinach urzędowania kancelarię opuszczać i wtrącać się  do spraw gospodarczych kontynuowanych na terenie gminy przy budowie mostu, remontach i budowie  szkoły. Wobec tego, że jego  wtracanie  się  do tych prac niejednokrotnie odnosiło skutek ujemny, przeto  drogą służbową zakazałem mu  czynić inną pracę.  Po objęciu urzędowania  zamieszkałem w lokalu Urzedu Gminnego. Pewnej nocy posłyszałem gwałtowne  dobijanie  się do drzwi  wejściowych. Wobec tego, że to gwałtowne  dobijanie do  drzwi trwało, narzuciłem płaszcz i  wyszedłem  do  holu i u drzwi wejściowych zapytałem kto tam łomocze i dobija się. W odpowiedzi posłyszałem  głosy - to  my  aresztowani, powracamy  do aresztu. Po  wpuszczeniu ich  do holu zobaczyłem ich czterech brodatych. Zapytałem dlaczego oni tu siedza w  areszcie  Odpowiedzieli, ze oni  chodzili do  domu spać,  teraz powracaja do  aresztu i że to  czynią każdej nocy. Aresztowanych  wpuściłem do  aresztu do którego było   wejście z holu.  Po czym wezwałem  dozorcę gminnego i kazałem areszt zamknąć na klucz.Poczem  zapytałem dlaczego on aresztowanych bezprawnie wypuszcza do  domu na  spoczynek  w nocy. Odpowiedział, że on to  czyni na rządanie   sekretarza i że aresztowani już od  dłuższego czasu chodza  spać do domu. Nakazałem by  aresztowani od  dzisiaj byli  zamkneci w  areszcie przez cała  dobę łacznie z nocą i że będą  wychodzić tylko w  czasie ustalonym.   Zapytany  sekretarz w tej sprawie powiedział, że on nie dawał żadnego zezwolenia na puszczenie aresztowanych, a  tym bardziej na noc. Po czym  twierdził, że taki  stan trwał już  za  zgodą byłych  wójtów. Uznałem, że skazani na karę winni tą karę odbywać w areszcie,  zamknięci  tam, inaczej kara ta nie byłaby karą. Dawało by to przestępcom ochotę do ponownego popełniania przestępstw. Wobec czego telefonicznie zwróciłem się do Starostwa o instrukcję dla aresztowanych. Starostwo nie posiadało takich opracowanych instrukcji i poleciło taka instrukcję opacować we  własnym  zakresie. Przeto taką instrukcję opracowałem, w myśl której aresztowani obowiązni byli dni  aresztu spędzać w  areszcie  zamkniętym. Dwa razy w tygodniu mogą korzystać ze spaceru na wolnym powietrzu. Ponadto pracować, jak będą sobie życzyć przy pracach gospodarczych gminy z  wynagrodzeniem ¼ wysokości pracy  zarobkowej dla  zatrudnionych.   Z instrukcji tej aresztowani byli bardzo niezadowoleni, szczególnie młodzi chłopcy w wieku 20 -25 lat, którzy za pijackie  awantury byli  sądzeni przeważnie do 14 dni  aresztu i w  aresztach nie  zamkniętych odbywali karę. Matki lub żony przynosiły im żywność, a na  noc oni szli  do  domu  spać. Taka kara nie tylko była  dla nich karą lecz zachętą do  dalszych  awantur i przestępstw.

Podziel się
oceń
0
0


Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

wtorek, 25 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  70 619  

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

O mnie

O moim bloogu

Życie i walka na kresach Rzeczpospolitej.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:


http://blogroku.pl/_d/zestaw4/zestaw4_19.jpg Zagłosuj na mnie w konkursie Wiadomości24.pl!@import url("http://www.moikrewni

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl